Bluzgi lepsze od... rózgi. O korzyściach z przeklinania

opublikowano: 04-07-2018, 22:00

Ulga, którą dają przekleństwa, może być ważniejsza od reguł dobrego wychowania. Mądrzy szefowie już to wiedzą.

Przekleństwa są jak tatuaże, w których jeszcze niedawno lubowali się głównie więźniowie, marynarze i prostytutki, a dziś zdobią ciała wielu dobrze wychowanych, wykształconych i społecznie dostosowanych ludzi. Rynsztokowa mowa — by użyć cokolwiek archaicznego określenia — wlewa się szeroką falą na salony kultury, do mediów, dzieł literackich i show-biznesu. Słyszymy ją nawet w renomowanych firmach, podczas intelektualnych debat i na uniwersytetach.

Zanim zawołamy wzburzeni: „Co za czasy, co za obyczaje!”, pomyślmy, jaką rolę w życiu i pracy odgrywają wulgaryzmy. Wtedy pewnie znikną z naszych biur skarbonki, do których wrzucamy drobniaki po każdym użyciu niecenzuralnego słowa.

Fot. Fotolia

Wentyl bezpieczeństwa

Antropolog Ashley Montague w „The anatomy of swearing” sugeruje, że wszystkie języki powstały z wyrażeń, które pomagały naszym praprzodkom z jaskiń rozładować napięcie, gniew, strach — będąc odpowiednikami dzisiejszych bluzgów. Jego zdaniem, tzw. łacina kuchenna jest pewnego rodzaju katharsis: oczyszcza nas z destrukcyjnych emocji. Wtóruje mu dr Richard Stephens, psycholog z Uniwersytetu w Keele (Wielka Brytania), według którego dzięki niecenzuralnym wyrazom łatwiej powstrzymać się od agresji fizycznej — irytującego osobnika lepiej obrzucić wiązką niecenzuralnych słów niż kamieniami.

Językoznawca Wiesław Boryś natomiast dodaje, że rzeczownik „obelga” pochodzi od czasownika „obelżyć”: załagodzić, zmniejszyć, ulżyć, który dopiero w XVI w. nabrał negatywnego znaczenia: znieważyć i zhańbić. Badania nie kłamią: przewlekle chorzy, którzy rzucają mięsem, są odporniejsi psychicznie i mniej wrażliwi na ból. Ordynarny zwrot pomaga introwertykowi otworzyć się w obcym środowisku. Natomiast sportowcom służy do zwiększenia wydolności fizycznej i wytrącania z równowagi przeciwników.

Pan profesor brzydko się wyraża

I — wbrew utrwalonej opinii — przeklinanie wcale nie świadczy o ubóstwie języka. Wielbiciele brzydkich wyrazów mają szerszy zasób słownictwa. Cechują się też większą pomysłowością. Prof. Jerzy Bralczyk twierdzi, że podstawowych wulgaryzmów w języku polskim jest tylko pięć: „chuj”, „pizda”, „jebać”, „pierdolić” i „kurwa”. Zaś „Słownik polszczyzny rzeczywistej” podaje, że rzeczownik „kurwa” występuje w 47 funkcjach. Jaką trzeba mieć wyobraźnię, kreatywność i polot, by bez przerwy zmieniać kontekst semantyczny rzekomo nieparlamentarnych wyrazów i za każdym razem być doskonale zrozumianym przez rozmówców…

W wielu firmach obowiązuje polityka „zero przekleństw!”. Szkoda. Ostatnio do księgarń trafiła książka „Bluzgaj zdrowo” Emmy Byrne, badaczki, dziennikarki i popularyzatorki nauki, która twierdzi, że wulgaryzmy zwiększają motywację, wydajność i poczucie solidarności wśród zatrudnionych. Zachwyca się, że pracownicy na tyle sposobów każą sobie nawzajem spierdalać — co na ogół nie sygnalizuje agresji, ale serdeczność i buduje ducha zespołowego. Dosadny język sprzyja nieformalnym relacjom, dowodzi, że mamy do siebie dystans.

Obywatelu, nie pierdol

W przypadku szefa bluzg wzmacnia przekaz, świadczy o emocjonalnym zaangażowaniu, a czasem przemyca ostrzeżenie, że przekroczyliśmy granicę. Wolimy „ludzkich ludzi”, więc rzucający „kurwami” menedżer raczej zyska sympatię i zaufanie podwładnych. Ale uwaga: to samo słowo może dodawać siły, śmieszyć lub ranić — zależnie od okoliczności, wrażliwości słuchaczy, intencji tego, który je wypowiada. Co równie ważne: gdy będziemy nadużywali emocjonalnego języka, straci on swoją moc. Dlatego Emma Byrne pisze: „Nikogo nie zachęcam do zwiększenia częstotliwości użycia bluzgów, ale weźcie je, kurwa, przynajmniej uszanujcie”. © Ⓟ

Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
×
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane