Boom na megawaty zatka wykonawców

Firmy budowlane mogą przebierać w projektach z energetyki wartych 60 mld zł. Chińczycy liczą, że polskim rywalom zabraknie mocy

Po chudych latach planów inwestycyjnych, które nie wykraczały poza fazę koncepcyjną, w polskiej energetyce zaczął się boom. Koncerny rozpisały przetargi na budowę około 11 GW mocy (patrz ramka), a w planach są inwestycje w kolejne 8 GW, nie uwzględniając projektów z zakresu energetyki odnawialnej czy jądrowej. Już rozpisane przetargi to kontrakty warte ponad 60 mld zł. To łakomy kąsek m.in. dla firm budowlanych. Nic dziwnego, że zaciekle walczą o kontrakty, co pokazuje przykład rekordowej inwestycji w Opolu, o którą Alstom wciąż bije się z konsorcjum Polimeksu-Mostostalu wybranym przez Polską Grupę Energetyczną. Frontów walki będzie dużo więcej, bo wykonawcy deklarują udział niemal w każdym przetargu. Jerzy Wiśniewski, prezes PBG, deklaruje, że cała jego grupa uczestniczy (w różnej konfiguracji) w postępowaniach przetargowych o wartości ponad 40 mld zł. Budimex deklaruje uczestnictwo w średnich i małych przetargach gazowych. Ale wkrótce role mogą się odwrócić i to inwestorzy będą musieli zabiegać o względy firm wykonawczych.

— Startujemy praktycznie we wszystkich przetargach. Jesteśmy w stanie budować Opole, jeszcze jeden duży blok węglowy i jeden gazowy. Jeśli zdobędziemy jeszcze dwa kontrakty, odpuścimy resztę przetargów — zapowiada Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu. Wszechobecny jest także Alstom.

— Uczestniczymy we wszystkich postępowaniach przetargowych dotyczących dużych bloków węglowych oraz w znacznej części projektów gazowych — mówi Andrzej Twardowski, dyrektor Zakładu Elektrowni Alstom Power w Polsce.

Tłok to szansa

Szef Budimeksu zauważa, że energetyka to dla budowniczych szansa na coroczny zarobek porównywalny z tym, co zamawiali drogowcy. — W energetyce podpisanie jednego kontraktu w Opolu to już jest boom — o ile wejdzie w fazę realizacji. 60 mld zł, które ma wydać energetyka w ciągu czterech lat, daje około 15 mld zł rocznie, wobec około 20 mld zł wydawanych co roku przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad — tłumaczy Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.

Jego zdaniem, kontrakty energetyczne obarczone są ogromnym ryzykiem związanym z technologiami i dotrzymaniem konkretnych parametrów w elektrowniach, co nie zdarza się w przypadku inwestycji drogowych. Ale jak widać, chętnych do tak trudnych prac nie brakuje. Tłok na rynku może być szansą dla chińskich wykonawców, którzy złożyli oferty we wszystkich największych przetargach na bloki węglowe. Choć po autostradowej wpadce firmy COVEC (patrz ramka) Chińczykom nie będzie łatwo przekonać do siebie inwestorów, a nie zamierzają się wykrwawić w walce o kontrakty.

— Nie mamy przewagi, jeśli chodzi o cenę. Na rynku jest wielu konkurentów, a to zawsze wymusza rywalizację cenową. Kontrakty na budowę bloków w Polsce wcale nie są szczególnie atrakcyjne pod względem finansowym, jeśli porównamy tutejsze ceny ze stawkami obowiązującymi w Indiach czy Arabii Saudyjskiej — twierdzi Marek Frydrych, reprezentujący chińskich wykonawców.

Mierzą siły na zamiary

Wykonawcy z Chin upatrują szansy gdzie indziej. Zdaniem Marka Frydrycha, może się okazać, że polskie firmy energetyczne będą miały problem ze zrealizowaniem równocześnie tak wielu inwestycji z powodu braku potencjału wykonawczego.

— W grę wchodzą zbyt duże kwoty, żeby wykonawcy podejmowali się kontraktów, nie mogąc się z nich wywiązać — przekonuje Marek Frydrych. Coś w tym jest — Polimex szacuje, że starczy mu sił na trzy duże energetyczne budowy. Inni też mierzą siły na zamiary.

— Równoległa realizacja trzech dużych projektów w roli generalnego wykonawcy wydaje się w pełni realnym i rozsądnym celem przy zachowaniu możliwości dostaw urządzeń dla innych wykonawców — mówi Andrzej Twardowski. Inwestorzy zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie wiąże się ze zbyt dużym tłokiem. W najgorszej sytuacji będą ostatni.

— Jako pierwsi będziemy rozstrzygać duże postępowanie [nie uwzględniając Opola — red.], więc będziemy mieli wybór i unikniemy ryzyka związanego z wyczerpaniem się zdolności wykonawczej oferenta, który wygra kilka przetargów — mówi Maciej Owczarek, prezes Enei. Choć niektórzy studzą emocje.

— Znam to nawoływanie spółek do jak najszybszego podpisywania umów i wnoszenia opłat rezerwacyjnych. To zwykły marketing — przekonuje Grzegorz Górski, prezes GDF Suez w Polsce.

Chińskie doświadczenia

Najgłośniejszą inwestycją budowlaną realizowaną w Polsce przez chińską firmę była budowa dwóch odcinków autostrady A2 Łódź — Warszawa. Chiński COVEC w połowie ubiegłego roku wycofał się z realizacji kontraktu, bo był nierentowny i firma nie była w stanie zapłacić podwykonawcom. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wciąż nie wyegzekwowała od Chińczyków zapłaty 130 mln zł kar umownych, na które są gwarancje bankowe. Sprawą zajmuje się sąd. Zdaniem Macieja Grelowskiego, przewodniczącego rady głównej Business Centre Club, sprawa COVEC nie powinna kłaść się cieniem na reputacji chińskich firm.

— Nie ma podstaw, żeby nierzetelność jednej firmy obciążała wszystkie inne. W przetargach natomiast żadna ze stron nie powinna tworzyć iluzji — tak jeśli chodzi o wymagania zamawiającego, jak i o cenę oferującego. Zapomnijmy o COVEC i róbmy interesy — komentuje Maciej Grelowski.

OKIEM EKSPERTA

Walka do końca

DOROTA DĘBIŃSKA-POKORSKA

wicedyrektor w dziale doradztwa biznesowego PwC

Determinację wykonawców należy rozpatrywać w kontekście ich globalnego portfela zamówień. Jeśli Alstom nie będzie widział możliwości realizacji projektów w innych krajach, to będzie prawdopodobnie ostro walczył o kontraktyw Polsce. Wszędzie, gdzie obowiązuje prawo zamówień publicznych, istnieje możliwość wnoszenia odwołań i zaskarżania decyzji. To normalna praktyka i nie należy się dziwić, że przegrani ją stosują. Tak może się dziać przy każdej z energetycznych inwestycji, bo wszyscy potencjalni wykonawcy mogą walczyć do końca o kontrakty, nie wiedząc, który przetarg ostatecznie uda im się wygrać.

11 GW Na takie moce rozpisały już przetargi firmy energetyczne…

8 GW …a tyle jeszcze mają w planach, nie licząc inwestycji w energetykę odnawialną i jądrową.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Boom na megawaty zatka wykonawców