BPH TFI idzie pod młotek

opublikowano: 21-05-2012, 00:00

Amerykański właściciel Banku BPH poszukuje gotówki, chce więc sprzedać TFI. Liczy na 200 mln zł i się nie przeliczy, bo kupców jest wielu.

Bank BPH bardzo poważnie rozważa sprzedaż TFI — dowiedział się nieoficjalnie „Puls Biznesu”.

— Bank przeprowadził serię spotkań z przedstawicielami branży w celu oceny skali zainteresowania opcją sprzedaży — mówi osoba zbliżona do BPH zastrzegająca anonimowość.

Według naszych informacji, ofertę skierował do 11 TFI. Większość odpowiedziała pozytywnie i podpisała umowy o poufności, dlatego nikt z branży nie chce oficjalnie komentować transakcji.

— Bank BPH rozesłał ofertę do wszystkich liczących się graczy, co zwiastuje ostrą licytację, choć teraz nie jest łatwo zebrać taki kapitał.

Zainteresowanych będzie wielu, bo w tej branży efekty synergii kosztowej są ogromne — mówi osoba znająca kulisy transakcji. Z naszych ustaleń wynika, że właściciel chce sprzedać TFI za co najmniej 200 mln zł.

— Jeśli ktoś tyle zapłaci, to jest głupi — komentuje jeden z oferentów.

Innych oczekiwania sprzedającego nie dziwią. Po połączeniu można uzyskać 10-15 mln zł oszczędności kosztowych rocznie, więc jest się o co bić. 200 mln zł to około 6 proc. aktywów BPH TFI. Gdy PKO BP odkupywał akcje od Credit Suisse, zapłacił 4 proc., a Investors TFI przejął DWS TFI za 7 proc. aktywów. Potencjalnych kupców jest wielu: Quercus, Opera, Noble Funds czy Ipopema. To nie może dziwić, TFI bez własnej sieci sprzedaży najtrudniej rosnąć.

— Trzeba się przygotować na to, że coraz częściej będzie dochodziło do konsolidacji. Rynek TFI przechodzi ciężki okres i jeszcze długo tak pozostanie, gdyż otoczenie nie sprzyja pozyskiwaniu klientów. Kupno TFI to dodatkowe aktywa, a więc przychody przy praktycznie niezmienionych kosztach — tłumaczy prezes jednego z prywatnych TFI.

— BPH TFI to smakowity kąsek ze względu na ponad 3 mld zł aktywów pod zarządzaniem. Kupnem zainteresowanych może być większość podmiotów z branży — dodaje inny.

To także dochodowa firma — w 2011 r. wypracowała 30 mln zł. Choć spora w tym zasługa potężnych kapitałów, bo TFI od pięciu lat nie wypłaca dywidendy (kapitał własny przekracza 216 mln zł).

Dużą zaletą jest też bankowa sieć dystrybucji, o ile BPH obieca kupcowi do niej dostęp. Ale to jednocześnie i największe ryzyko transakcji, bo bankowi doradcy mogą łatwo przekonać klientów do przeniesienia pieniędzy z funduszy na lokaty. Dlaczego bank chce się pozbyć tak dobrej firmy?

— Fundusze BPH od dłuższego czasu mają słabe wyniki, a TFI nie należy do istotnej gałęzi biznesowej właściciela, który de facto boryka się z poważnymiproblemami finansowymi. Nie dziwi więc, że bank chce sprzedać TFI i poprawić zysk — tłumaczy nasz informator.

Bank BPH objęty jest programem naprawczym, w związku z nieciekawą sytuacją finansową. Sprzedaż TFI doskonale wpisuje się w zapowiedzianą w połowie kwietnia zmianę strategii, która zakłada wzrost efektywności i obniżenie kosztów — m.in. w tym roku zwolni 600 osób. Po pierwszym kwartale bank miał 61 mln zł zysku.

W całym ubiegłym roku osiągnął 218,2 mln zł zysku netto, podczas gdy w 2010 r. miał 135,2 mln zł straty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki, Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu