BPS pączkuje

ET
opublikowano: 2011-03-08 00:00

Bank tworzy sobie dodatkowe źródło pozyskania kapitału. Na razie pieniądze płyną wąską strużką.

Bank tworzy sobie dodatkowe źródło pozyskania kapitału. Na razie pieniądze płyną wąską strużką.

Bank Polskiej Spółdzielczości (BPS) otoczył się wianuszkiem spółek córek, a nawet doczekał już wnuczek. W grupie finansowej są: dom maklerski, TFI, spółka windykacyjna, leasingowa, rozliczająca transakcje kartowe oraz najmłodsze dziecko — spółka faktoringowa. Zarządza nią Piotr Konieczko, były prezes BZ WBK Faktor. W grupie BPS obowiązuje zasada, podobna jak w grupie Leszka Czarneckiego, że kluczowi menedżerowie mogą obejmować akcje spółek. Maksymalny poziom zaangażowania wynosi 24 proc.

— Tworzymy grupę, żeby zaoferować kompleksowe usługi finansowe naszym klientom oraz banków spółdzielczych — wyjaśnia Mirosław Potulski, szef BPS.

To jeden z celów. Drugim jest utworzenie źródła pozyskania kapitału, z którym BPS ma problem. Współczynnik wypłacalności balansuje na granicy 9 proc., co mimo permanentnej nadpłynności (obecnie około 10 mld zł) ogranicza możliwości kredytowe. Od kilku miesięcy BPS pracuje nad emisją akcji dla akcjonariuszy, z której planuje uzyskać 70 mln zł. To jednak tylko zażegnuje problem na jakiś czas. BPS przymierza się do wejścia na giełdę w przyszłym roku. To też jednak pieśń przyszłości, bo uzyskanie zgód w skomplikowanej organizacji, jaką jest bank zrzeszający z kilkoma gremiami decyzyjnymi, może potrwać. Dlatego BPS chce zapewnić sobie własne źródła finansowania.

— Posiadanie własnej grupy finansowej daje możliwość zdobycia kapitału w formie dywidendy wypłacanej przez spółki — mówi Mirosław Potulski.

Na razie wpływy z zysków wypracowanych przez córki nie są duże. Zyskowne są trzy: dom maklerski, Centrum Finansowe (windykacja) oraz TFI, które wypracowały 10 mln zł. Sam bank mógł zarobić w 2010 r. ponad 100 mln zł.

BPS jest największym bankiem zrzeszającym w sektorze spółdzielczym — grupuje 365 banków.