Brakuje magazynierów, spedytorówi 100 tys. kierowców

Paweł Berłowski
13-09-2017, 22:00

Rozwój sektora logistyczno-transportowego sprzyja powstawaniu nowych miejsc pracy, ale też obnaża deficyt dostępności specjalistów w niektórych zawodach — np. kierowców ciężarówek czy pracowników sortowni

Rynek usług logistycznych rośnie bardzo szybko dzięki dobrej koniunkturze w kraju i za granicą. Tymczasem o najbardziej poszukiwanych pracowników branża logistyczna musi walczyć z innymi pracodawcami. — Do tego dochodzi odejście z rynku osób najmniej zmotywowanych (efekt 500+) oraz niekorzystne zmiany demograficzne — komentuje Paweł Trębicki, dyrektor generalny w firmie Raben Transport. Jacek Siennicki z firmy doradczej HRM Partners ocenia, że branża najbardziej odczuwa braki w tzw. operacjach. Dotyczą one pracowników magazynowych, kierowców czy spedytorów. Ich odejścia wiążą się z koniecznością podnoszenia płac, wzrostem liczby usterek, a także wydatków na szkolenia i wdrożenia. Według Fabiana Pietrasa z firmy doradztwa personalnego Antal, największe zapotrzebowanie na nowych pracowników utrzymuje się w województwach mazowieckim, dolnośląskim i wielkopolskim, a ostatnio dołączyło do nich łódzkie.

— O ile w latach 2014-15 wynagrodzenie operatorów wózków widłowych w większości firm, np. w centrach logistycznych w aglomeracji warszawskiej nie przekraczało 3000 zł (z uwzględnieniem premii i dodatków), w tym roku nie dziwią stawki w okolicach 4000 zł. Szacowany brak kierowców na rynku transportowym to nawet 100 tysięcy pracowników — mówi Jacek Siennicki.

Zdaniem eksperta HRM Partners, po latach niewielkich zwyżek wynagrodzeń, które w latach 2013-14 wynosiły około 2-3 proc., w 2015-16 pojawiły się wyższe (rzędu 4-5 proc.), a w roku 2017 można spodziewać się jeszcze większych. Skomplikowana sytuacja pojawiła się w takich sektorach jak właśnie logistyka, które „oszczędzały” na wynagrodzeniach. Po kilku latach zwyżek rzędu kilku proc. trudno znaleźć pieniądze na podniesienie wynagrodzeń o 10-15 proc., a jednocześnie pozostać konkurencyjnym, utrzymać pracowników i pozyskiwać nowych.

Szczyt w logistyce

Dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem wolumeny przesyłek większe są nawet o 50 proc. niż w ciągu roku, a wydatki polskich rodzin na zakupy świąteczne systematycznie się zwiększają. Branża e-commerce świętuje wówczas żniwa. Dlatego niektóre firmy logistyczne przygotowują się do Bożego Narodzenia już od października.

Akcje rekrutacyjne w DHL Parcel są planowane z odpowiednim wyprzedzeniem i z wykorzystaniem narzędzi dobranychdo różnych grup docelowych. DHL Parcel stawia na niestandardowe metody dotarcia do kandydatów, jak np. nawiązywanie współpracy z firmami, które w czasie szczytów paczkowych wysyłają pracowników na urlopy, wykorzystuje media społecznościowe, program poleceń pracowniczych (jego efektywność w niektórych rekrutacjach sięga ponad 30 proc.).

— Wyzwania związane z zatrudnieniem pracowników zależą od lokalizacji. DHL Parcel ma 6 centrów sortowania i 41 terminali zlokalizowanych w całej Polsce. W naszym segmencie rynku najczęściej poszukujemy magazynierów, pracowników sortowni i contact center, zwykle do pracy w większych aglomeracjach miejskich. Poprzeczkę podnosi konieczność konkurowania z firmami z innych branż, które poszukują kandydatów o podobnych kwalifikacjach — tłumaczy Tina Sobocińska, dyrektor ds. personalnych i komunikacji w DHL Parcel.

DHL Parcel dzięki prowadzonej od lat polityce personalnej ma rozpoznawalną wśród kandydatów markę, a pracownicy firmy są jej ambasadorami. Aby utrzymać wizerunek pracodawcy pierwszego wyboru, firma regularnie bada opinię pracowników i stara się zapewnić im zróżnicowane świadczenia, dopasowane do ich potrzeb — np. młodzi rodzice doceniają upominki z okazji narodzin dziecka czy wyprawki szkolne, pracownikom z bardzo długim stażem firma oferuje nagrody jubileuszowe. Co roku są podwyżki wynagrodzeń, a firma dba o ich rynkowy poziom. — Działa Yammer, czyli rodzaj wewnętrznego Facebooka, pracownicy są doceniani poprzez konkursy na pracownika kwartału czy roku, a świadczenia dodatkowe są regularnie analizowane i uatrakcyjniane — mówi Tina Sobocińska.

Kierowca — trudny zawód

Według Pawła Trębickiego, największe wyzwania wiążą się z zatrudnianiem kierowców, szczególnie tych obsługujących trasy międzynarodowe. — Sytuacja na rynku pracy jest nie tyle trudna, co krytyczna. Mimo bardzo wysokich zarobków młodzi nie wiążą swojej przyszłości z pracą, którą trudno godzić z normalnym życiem osobistym. Kiedyś inwestycje w branży zaczynały się od powiększenia floty samochodowej, a potem następowała rekrutacja. Dziś przewoźnicy uzależniają zakup nowych samochodów od zagwarantowania, że znajdą się kierowcy, którzy będą je prowadzić — mówi Paweł Trębicki. W tej sytuacji przedsiębiorcy otwierają się na kandydatów z różnych zawodów i na różne grupy narodowościowe. Zdaniem Pawła Trębickiego, tworzy to matrix, który jest trudny do zarządzania — wymaga zupełnie innych postaw ze strony menedżerów i działów HR. Przy takim wrażliwym rynku bardzo istotne są też relacje międzyludzkie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Berłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Brakuje magazynierów, spedytorówi 100 tys. kierowców