Burgundzkie stoki nie są łagodne dla konta

Na winach Grand Cru praktycznie nie da się zaoszczędzić — gdybyśmy nawet kupili winnicę, możemy mocno nadwyrężyć portfel.

Pojęcie Grand Cru wywodzi się jeszcze z XIX-wiecznych klasyfikacji stosowanych przez brokerów wina, a w ogólnym rozumieniu dotyczy najznakomitszych francuskich mikroregionów. W ubiegłym roku za hektar terenu takiej winnicy trzeba było zapłacić średnio 4,3 mln EUR (17,8 mln zł), a ceny wahały się od 2 mln do 10 mln EUR (8,3-41 mln zł) — wynika z danych agencji Safer, monitorującej ceny gruntów rolnych. Z dużym prawdopodobieństwem to najdroższy winiarski region, zwłaszcza że w zeszłym roku ceny wzrosły o 9 proc. Wynik dotyczy jednak wyłącznie najlepszej kategorii, ceny gruntów w niektórych z regionalnych apelacji Burgundii szacowane są natomiast na około 60 tys. EUR (248 tys. zł) za hektar. Niegasnący apetyt kolekcjonerów na najwyżej oceniane wina powoduje ciągły wzrost wartości winnic, chociaż niektórym ich posiadaczom niekoniecznie musi się to opłacać. Poważne obawy ujawniły się już w zeszłym roku, kiedy znana z luksusowych dóbr grupa LVMH kupiła prawie 7 ha terenu burgundzkiej Clos des Lambrays. Mniejszym przetwórcom obecność światowych koncernów kojarzy się nierozerwalnie z nieuniknionym wzrostem cen i postępującą spekulacją finansowego świata. O ile zainteresowanie inwestorów trunkami nie musi być niekorzystne, błyskawicznie drożejące grunty trudno jest z czasem przekazać dziedzicom. Obecni właściciele mniejszych przedsiębiorstw obawiają się, że podatek na tę okoliczność osiągnie taką wartość, że zamiast przekazać winnice następnym pokoleniom, rozsądniej będzie je sprzedać. Zanim do tego dojdzie, inwestorzy zniechęceni wysokimi stawkami w Burgundii mogą poszukać kawałka ziemi na sprzedaż w Bordeaux. Najdroższą apelacją, z ceną 2 mln EUR za hektar, jest Pauillac, ale w zestawieniu z burgundzkimi cenami nie byłaby to żadna oszczędność. Za połowę tej wartości w zasięgu są już chociażby Margaux, Saint-Julien czy Pomerol, przy czym ten ostatni podrożał w zeszłym roku o 11 proc. Na tym tle, nazywane w klasztornym duchu Saint- -Émilion czy Saint-Estèphe, są więc rzeczywiście skromne. Średnie ceny za hektar upraw to odpowiednio 220 tys. EUR (910 tys. zł) i 350 tys. EUR (1,4 mln zł) — na razie, bo przecież nieznane są wyroki inwestorów. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Burgundzkie stoki nie są łagodne dla konta