Cel: przełamać monopol

Wojciech Chmielarz
04-06-2008, 00:00

Mike Schroepfer z Mozilli twierdzi, że walczy o wolny rynek i przygotowuje się do wojny o to, w co wierzy.

Mike Schroepfer z Mozilli twierdzi, że walczy o wolny rynek i przygotowuje się do wojny o to, w co wierzy.

„Puls Biznesu”: Jak to jest być jednym z 50 najważniejszych ludzi w internecie?

Mike Schroepfer, wiceprezes ds. inżynierii w Mozilla Corp: — Wydaje mi się, że wyróżnieniem przyznanym mi przez miesięcznik „PC World” powinnien zostać uhonorowany cały zespół Mozilli. Ci wszyscy ludzie, którzy poświęcają swój czas, żeby zbudować nasze oprogramowanie. Ja jestem tylko członkiem tego zespołu.

Raczej jego szefem. „PC World Computer” nazwał pana pięciogwiazdkowym generałem w przyszłej wojnie przeglądarek. Proszę powiedzieć, z kim będzie pan walczył i o co?

Można powiedzieć, że walczymy z każdym, kto nie wierzy w to, w co my. To znaczy w to, że zwykli użytkownicy powinni mieć prawo decydowania, jakie oprogramowanie ma się znaleźć w ich komputerach czy telefonach komórkowych i że powinni mieć wolny dostęp do informacji. Chcemy stworzyć coś, co nazywamy otwartą siecią.

Co to takiego?

Jeszcze pięć lat temu większość stron internetowych przygotowywano tylko do pracy w przeglądarce Internet Explorer Microsoftu, ówczesnego monopolisty. Ten monopol doprowadził do tego, że koncern uznał, iż nie ma sensu rozwijać tego produktu. Stagnacja w tym sektorze zaowocowała denerwującymi reklamami i mniejszym bezpieczeństwem. I wtedy pojawiła się Mozilla Firefox. Na rynek wróciła rywalizacja, ludzie mają wybór, a Microsoft zaczął na powrót inwestować w swoją przeglądarkę. Tak więc otwarta sieć oznacza konkurencję, możliwość wyboru między produktami oraz rozwój.

Czyli Mozilla i inne organizacje rozwijające oprogramowanie open source to apostołowie wolnej konkurencji?

Chcemy mieć pewność, że to, co się dzieje w internecie, nie dzieje się pod dyktando tylko jednej firmy. Każdy monopol jest zły, bo monopolista nie ma motywacji do działania, do ulepszania swoich produktów. Internet to zbyt poważna sprawa, by doprowadzić do takiej sytuacji. To byłoby zbyt niebezpieczne.

Co w takim razie może pan powiedzieć o swojej armii?

Myślę, że większości ludzi zaangażowanych w ten projekt nie podobałaby się ta militarna paralela. Członków naszej społeczności można znaleźć na całym świecie, w wielu krajach. To pasjonaci — informatycy, ale także np. organista kościelny. Wszystkich łączy to, że wierzą w Mozillę, w naszą filozofię.

Pięciogwiazdkowy generał

Mike Schroepfer kieruje „sercem i duszą” Mozilli — grupą inżynierską złożoną ze współpracowników i pracowników fundacji. Wcześniej pracował m.in. nad oprogramowaniem do tworzenia efektów specjalnych. W 2007 r. jego nazwisko znalazło się na liście „50 najważniejszych osób w sieci”. Nazwano go „pięciogwiazdkowym generałem w nadchodzącej wojnie przeglądarek”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Chmielarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Cel: przełamać monopol