Ceneo wyciąga Allegro ze szczęk

Karol Jedliński
opublikowano: 21-11-2011, 00:00

Google i Amazon wkrótce uruchomią serwisy zajmujące się e-handlem. Polski potentat łatwo pola nie odda.

Handel w sieci idzie drogą odpowiedników w realnym świecie. Potentat, czyli Grupa Allegro, będąc wciąż e-bazarem, gdzie nie brak sprzedawców z łóżkami polowymi, po cichu wychodzi ze szczęk. Główny serwis szykuje się na nadejście potentatów ze Stanów Zjednoczonych. Dziś jedynie 10 proc. ofert na Allegro wystawianych jest w trybie aukcji, ostatnio serwis zmienił layout, promuje profesjonalne sklepy i porządkuje politykę cenową. Do tego wypuszcza pierwszy balonik świadczący o tym, że nie chce być kojarzony tylko z serwisem aukcyjnym. Należący do grupy lider porównywarek cen — Ceneo — uruchomił opcję kupna produktów bezpośrednio z poziomu Ceneo, bez przekierowania do poszczególnych sklepów.

Amazoński model

Skąd my to znamy? Zza oceanu.

— Można tu zauważyć krok w stronę modelu, np. Amazona, który dziś 40 proc. obrotu realizuje dzięki sklepom zrzeszonym pod swoim brandem. Jednak wciąż chcemy się rozwijać w modelu porównywarki. Uważnie będziemy też śledzić drugi z projektów z zagranicy mający duży potencjał i wchodzący w nasze kompetencje, czyli Google Product Search — przyznaje Łukasz Zych, współzałożyciel Ceneo, dziś szef wszystkich porównywarek z grupy Allegro.

Według różnych danych, porównywarki cenowe odpowiadają nawet za 20 proc. obrotów w handlu internetowym w Polsce. Według informacji „PB”, przychody Ceneo w tym roku dobiją do 25 mln zł przy kilku milionach zł zysku. Za rok te liczby będą o kolejne 40-50 proc. wyższe, o ile planów spółce nie pokrzyżują rywale z zagranicy.

Google’owska taniocha

Eksperci przyznają, że zapowiadane na początek 2012 r. wejście Amazona będzie ważnym impulsem dla lokalnego rynku e-commerce. Inwestycje Amerykanów mają wynieść przynajmniej kilka milionów złotych.

— Grupa Allegro powinna się koncentrować na własnych kompetencjach, szukać modelu współistnienia, a nie ryzykować w obszarach, gdzie nie ma doświadczenia. Amerykanie będą jej rywalem w strefie e- -commerce, ale zapewne też po prostu poszerzą ten segment, zabierając klientów tradycyjnym sklepom — uważa Krzysztof Kowalczyk, partner UBIK Business Consulting, zajmujący się m.in. doradztwem w e-biznesie.

Drugi z debiutów, czyli Google Product Search, być może nie będzie tak okazały, uderzy natomiast w sedno biznesu porównywarek cen. Firma, mająca niemal 100 proc. rynku wyszukiwarek w Polsce, proponuje model biznesu oparty na pozycjonowaniu i reklamie w porównywarce cen, bez pobierania opłat za przekierowanie na strony danego sklepu. Tymczasem polskie porównywarki każą sobie za to płacić, nawet 10 zł za przekierowanie jednego użytkownika.

— Wierzymy, że w przypadku rywalizacji z Google Product Search nie tylko cena będzie miała znaczenie. Przez lata nasi partnerzy zarobili miliony złotych dzięki wsparciu ze strony naszej porównywarki — przekonuje Łukasz Zych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu