Cennik dobry dla jednego

Beata Chomątowska
opublikowano: 17-10-2006, 00:00

Urząd Transportu Kolejowego zatwierdził stawki dostępu do infrastruktury na 2007 r. Przewoźnicy protestują.

Z opóźnieniem i po kilku nieudanych próbach Urząd Transportu Kolejowego (UTK) zaakceptował czwartą z kolei wersję cennika dostępu do infrastruktury kolejowej, przedłożoną przez PKP Polskie Linie Kolejowe (PKP PLK). Ma wejść w życie 10 grudnia.

— Wersję, którą przedłożyliśmy, przyjęto bez zmian. Jedyna korekta dotyczy stawki dla lokomotyw luzem. Została obniżona o 30 proc. w stosunku do propozycji wyjściowej — mówi Zbigniew Zarychta, członek zarządu PKP PLK.

Biznes czy administracja

Przewoźników korekta nie satysfakcjonuje. Cennik od początku im się nie podobał, więc protestowali przeciw jego wprowadzeniu. I nie zamierzają ustępować.

— To, że cennik został zatwierdzony, nie zamyka sprawy. Są możliwości odwołania, z których zamierzamy skorzystać. Jeśli mamy tworzyć skuteczną alternatywę dla przewozów drogowych, jako branża nie możemy zaakceptować rozwiązań, które pogarszają nasze warunki działania — wyjaśnia Bogdan Tofilski z firmy PTK Rybnik.

Według wyliczeń prywatnych przewoźników, nowy cennik winduje stawki dostępu średnio o 15-20 proc. w stosunku do obecnych. Przedstawiciele PKP PLK twierdzą, że wzrosną średnio tylko o 1,7 proc. Przewoźników nie przekonują te wyliczenia. Mówią, że zamiast budować z nimi relacje biznesowe, PKP PLK wydają decyzje administracyjne. Wczoraj na spotkaniu zastanawiali się, co robić dalej.

— Będziemy starali się doprowadzić do zmiany rozporządzenia ministra, które mówi o sposobie konstruowania cennika — mówi Bogdan Tofilski.

Szukanie pieniędzy

Zdaniem Adriana Furgalskiego, analityka infrastruktury, skutkiem wprowadzenia cennika w kształcie zaakceptowanym przez UTK, będzie spadek przewozów pasażerskich i towarowych, które w tym roku wreszcie zaczęły rosnąć, a także pogorszenie sytuacji przewoźników.

— Trudno za ten fakt winić PKP PLK. Firma potrzebuje na swoją działalność co najmniej 500-600 mln zł ponad to, co zapisano w projekcie budżetu. Obiecywano jej 460 zł, a dostanie znacznie mniej. Musi się więc ratować, podwyższając opłaty, tym bardziej że jako spółka akcyjna powinna dążyć do maksymalizacji zysków —twierdzi Adrian Furgalski.

PKP PLK nie będzie łatwo ściągnąć opłaty od przewoźników. Większość towarowych planuje spore inwestycje w tabor, nie weźmie więc podwyżki na siebie. Nie przeniesie też jej w całości na klientów, bo na rynku trwa wojna konkurencyjna na marże. Przewoźnicy pasażerscy natomiast nie zechcą podnieść cen biletów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Chomątowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu