Ceny gonią płace, a wszyscy tracą

  • Materiał partnera
opublikowano: 10-01-2022, 14:56

W pierwszym odcinku nowego cyklu „Gospodarcze Espresso” zatytułowanym „Ceny gonią płace, a wszyscy tracą” eksperci dyskutowali o aktualnej sytuacji w polskiej gospodarce. Głównymi tematami były m.in. zerwanie łańcuchów dostaw z powodu pandemii COVID-19, wysokie ceny surowców oraz szalejąca inflacja.

Debata “Gospodarcze espresso”. Od lewej Łukasz Korycki, zastępca redaktora naczelnego “Pulsu Biznesu”, prof. dr hab. Elżbieta Adamowicz, Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH, Towarzystwo Ekonomistów Polskich, Maciej Grabowski, ekonomista, prezes Fundacji Centrum Myśli Strategicznych.
Debata “Gospodarcze espresso”. Od lewej Łukasz Korycki, zastępca redaktora naczelnego “Pulsu Biznesu”, prof. dr hab. Elżbieta Adamowicz, Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH, Towarzystwo Ekonomistów Polskich, Maciej Grabowski, ekonomista, prezes Fundacji Centrum Myśli Strategicznych.
MAREK WISNIEWSKI

Gośćmi programu byli: prof. dr hab. Elżbieta Adamowicz, kolegium analiz ekonomicznych SGH, członkini Towarzystwa Ekonomistów Polskich; Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju; Maciej Reluga, członek zarządu, główny ekonomista Santander Bank Polska; dr Marek Rozkrut, główny ekonomista EY Polska; dr Maciej Grabowski, ekonomista, prezes Fundacji Centrum Myśli Strategicznych.

„Gospodarcze espresso” to nowy cykl debat, którego celem jest popularyzowanie wiedzy ekonomicznej oraz wyjaśnianie odbiorcom zjawisk gospodarczych i społecznych zachodzących we współczesnym świecie. Organizatorami inicjatywy są: Towarzystwo Ekonomistów Polskich, Santander Bank Polska i Międzynarodowy Instytut Społeczeństwa Obywatelskiego, a partnerem mediowym - „Puls Biznesu”.

Zagrożenia dla gospodarki

Gospodarka w Polsce zdecydowanie zwalnia, co potwierdzają analizy Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH.

– Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH prowadzi badania dotyczące koniunktury. Mamy już wyniki dotyczące tego, co się dzieje w gospodarce w czwartym kwartale. Należy powiedzieć, że gospodarka zdecydowanie zwalnia. Dzieje się to zarówno na poziomie ogólnym, jak i w poszczególnych sferach aktywności gospodarczej – powiedziała prof. Elżbieta Adamowicz.

– Bez wątpienia gospodarka od momentu pandemii weszła w turbulencje. Były one zupełnie innego rodzaju w 2020 roku, kiedy bardzo gwałtownie weszliśmy w recesję. Były częste lockdowny, później jednak gospodarka odbiła. W 2021 i 2022 r. mierzymy się z kolei ze zrywającymi się łańcuchami dostaw, szybszym wzrostem cen, niestabilnymi rynkami finansowymi – powiedział Paweł Borys.

Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.
Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

Sytuacja na rynku wpływa negatywnie na nastroje i przewidywania przedsiębiorców, którzy widzą przyszłość w coraz ciemniejszych barwach. Problemem jest również brak wykwalifikowanych pracowników.

– Przedsiębiorcy mają pesymistyczne przewidywania dotyczące przyszłości. Tak naprawdę siedzą w szponach pomiędzy rosnącymi cenami surowców i rosnącymi oczekiwaniami płacowymi pracowników. Na dodatek brak wykwalifikowanej siły roboczej jest jedną z głównych barier działalności gospodarczej. Na ten moment w gospodarce zarówno przedsiębiorcy z przemysłu przetwórczego, jak i z budownictwa wymieniają właśnie brak siły roboczej na pierwszym miejscu w kontekście najważniejszych problemów – dodała prof. Elżbieta Adamowicz.

Eksperci zauważyli również, że państwo nie ułatwia przedsiębiorcom wyjścia z kryzysu. Przykładem jest podatek od aktywów.

– Podatek od aktywów (który jest kompletnie unikalny w skali światowej) karze banki za to, że dają kredyt przedsiębiorstwu na inwestycje. Niestety w takich warunkach takich kredytów na inwestycje jest po prostu mniej — powiedział dr Maciej Grabowski.

Maciej Reluga z Santander Bank Polska zauważył jednak wzrost inwestycji prywatnych w czasie pandemii.

– Rok 2021 zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, przynajmniej jeśli chodzi o inwestycje prywatne. Ładnie się one odbudowywały, rosły właściwie przez cały rok stosunkowo dynamicznie. To, co obniżało nam dynamikę inwestycji ogółem, to inwestycje publiczne. Rok 2022 (pod warunkiem uruchomienia funduszy unijnych) jest pewną szansą, jeśli będziemy kontynuowali właśnie wzrost inwestycji prywatnych w podobnym tempie jak w tym pierwszym roku pandemii. Wydaje mi się, że jest to możliwe, bo zauważamy duży stopień wykorzystania mocy produkcyjnych na rynku pracy i dość niskie bezrobocie – powiedział Maciej Reluga.

Maciej Reluga, członek zarządu, główny ekonomista Santander Bank Polska.
Maciej Reluga, członek zarządu, główny ekonomista Santander Bank Polska.

Inflacja i wysokie stopy procentowe

Coraz szybszy wzrost cen w handlu jest w znacznym stopniu spowodowany wzrostem cen energii na świecie.

– Silny wzrost inflacji, napędzany przede wszystkim cenami energii, wystąpił we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Niemałą rolę odgrywają też ceny metali oraz zakłócenia w łańcuchach dostaw, choć w mniejszym stopniu niż wzrost cen energii. Dodatkowo w naszym regionie, w tym w Polsce, relatywnie duży wpływ na inflację w porównaniu z gospodarkami Europy Zachodniej ma rosnący popyt krajowy – powiedział dr Marek Rozkrut.

Marek Rozkrut, główny ekonomista EY Polska.
Marek Rozkrut, główny ekonomista EY Polska.

Eksperci zakładają raczej pesymistyczny scenariusz, przewidując, że wzrost inflacji nie zatrzyma się w najbliższym czasie.

– Nie widzę możliwości, żeby inflacja w przyszłym roku zdecydowanie się obniżyła. Wydaje mi się, że to jest perspektywa raczej trzech niż dwóch lat – przyznał Maciej Grabowski.

Przy wysokiej inflacji wpływy pochodzące z podatku VAT także są wyższe.

– Podatek inflacyjny wymusza złe zachowania konsumentów. Widzimy, co się dzieje np. na rynku nieruchomości, gdzie konsumenci są popychani w kierunku inwestycji. Często zakup nieruchomości jest substytutem oszczędzania czy inwestycji przez gospodarstwa domowe. Natomiast zwykle te osoby nie są gotowe do takich działań – zauważył Maciej Grabowski.

Czy istnieje ryzyko „bańki” na rynku nieruchomości?

– W tej chwili takiego niebezpieczeństwa nie widzę. Cały czas popyt strukturalny jest dość wysoki na rynku nieruchomości. Niedopasowanie strukturalne, jeśli chodzi o lokalizację i strukturę demograficzną, jest dosyć istotne. Tutaj pewne przesunięcia jeszcze będą i istnieje jeszcze miejsce na nowe inwestycje. Zresztą to deweloperzy wiedzą najlepiej i ich decyzje wskazują na to, że widzą szansę w tej działalności – dodał Grabowski.

Ciągłe zwiększanie wymagań płacowych będzie miało akceleracyjny wpływ na inflację.

– Nie widzę żadnych działań (nawet w tarczy antyinflacyjnej), które te oczekiwania inflacyjne mogłyby tłumić. Słyszymy wręcz zachęty — macie przecież wzrost płac, niech płace rosną. Wywieranie presji płacowych na przedsiębiorstwa będzie tylko prowadziło do zwiększenia inflacji — zauważyła prof. Elżbieta Adamowicz.

– Kluczowe pytanie, jakie sobie zadają decydenci w bankach centralnych, dotyczy sytuacji na rynku pracy — czy i w jakim stopniu inflacja przełoży się na wyższe wynagrodzenia i czy będzie to napędzać dalszy wzrost inflacji — dodał Marek Rozkrut.

Jak zauważyli eksperci, inflacja była na wysokim poziomie także przed pandemią. COVID-19 tylko przyspieszył tempo jej wzrostu.

– Warto cofnąć się do momentu sprzed pandemii. W pewnym momencie inflacja była już powyżej 4 proc., co jest powyżej górnej granicy dopuszczalnych wahań wokół celu. Wzrost gospodarczy był mniej więcej 5-procentowy, stopa bezrobocia już wtedy była niska, a stopy procentowe były wówczas utrzymywane na poziomie 1,5 proc. Dlatego myślę, że wtedy już było zasadne pytanie, czy polska gospodarka potrzebowała aż tak głęboko ujemnych realnych stóp procentowych – powiedział Maciej Reluga.

Podwyższanie stóp procentowych nie jest wcale złym rozwiązaniem, jak pokazuje przykład strefy euro, gdzie niskie stopy procentowe nie przełożyły się na wzrost inwestycji.

– Uważam, że to, z czym mamy teraz do czynienia, jest normalizacją polityki pieniężnej, która była ekstremalnie ekspansywna w odpowiedzi na kryzys wywołany pandemią. To, że stopy procentowe w Polsce znajdą się w przedziale między 2 a 3 proc., uważam za całkowicie normalne, co więcej zdrowe, bo mamy doświadczenia Japonii i strefy euro, które mają stopy procentowe blisko zera, ale praktyczny brak inwestycji – zauważył Paweł Borys.

Jeśli sytuacja na rynku globalnym się ustabilizuje, a ceny energii wrócą do poziomu sprzed pandemii, jest szansa na powstrzymanie wzrostu inflacji.

– Patrząc na inflację, myślę, że warto ją sobie podzielić na kilka elementów. Na podażowe związane z czynnikami globalnymi (cenami surowców i energii) oraz na czynniki popytowe, które są typowo lokalne, związane chociażby z sytuacją na rynku pracy. Trzeba założyć, że w horyzoncie najbliższych dwunastu miesięcy wpływ większości tych czynników globalnych tzw. tymczasowych będzie się znacząco zmniejszał, przez co istnieje szansa, że inflacja na koniec 2022 r. będzie niższa – powiedział Maciej Reluga.

– Mamy czynniki zewnętrzne i czynniki krajowe związane z naszym popytem. Te krajowe będą się utrzymywać dłużej, natomiast czynniki zewnętrzne, z punktu widzenia oddziaływania na inflację, powinny słabnąć. Oczywiście przez wiele lat będziemy mieć do czynienia z ryzykiem szoków, głównie w przypadku cen energii. Może to także dotyczyć niektórych metali i minerałów, które są bardzo silnie skoncentrowane w niewielkiej liczbie krajów i na które rośnie popyt w związku z ich wykorzystaniem w ramach tzw. zielonych technologii, które mają służyć m.in. dekarbonizacji — powiedział Marek Rozkrut.

Co nas czeka w przyszłości?

Kluczem do wyjścia z kryzysu jest zwiększenie nakładów inwestycyjnych. Problemem jest jednak niepewność wśród przedsiębiorców.

– Z tej spirali zwykle wychodzi się poprzez inwestycje. Stopa inwestycji jest jednak niska, chociażby ze względu na niepewność związaną z pandemią, która jest w pewnym sensie obiektywna i zewnętrzna, przez co trudno na nią w jakiś radykalny sposób wpływać. Mamy również niepewność z procesami inflacyjnymi, a także problemy strukturalne, a mianowicie niską stopę oszczędności i niską stopę inwestycji – powiedział Maciej Grabowski.

– Odporność możemy budować poprzez dbałość o fundamenty naszej gospodarki. Z jednej strony po pandemii potrzebna jest konsolidacja finansów publicznych, wychodzenie z długu zacieśnienie deficytu. Z kolei wzrost gospodarczy powinniśmy napędzać inwestycjami. Wydaje mi się, że może to się rzeczywiście wydarzyć. Rynek pracy, sektor gospodarstw domowych, jak również sektor przedsiębiorstw są w dobrej kondycji — dodał Paweł Borys.

W najbliższych latach ważne jest ograniczenie inflacji oraz odpowiednia obsługa długu publicznego.

– Jeżeli uda się w perspektywie 2023 roku zapanować nad inflacją, przy jednoczesnym zejściu z długu publicznego i z powrotem na taką stabilną ścieżkę wzrostu 3-4 proc. oraz wzrostem inwestycji — to wówczas będzie można powiedzieć, że przeszliśmy cały ten etap turbulencji związanych z pandemią w miarę suchą stopą. Potrzebna jest ogólna zmiana nie tylko polityki pieniężnej, ale i fiskalnej — powiedział Paweł Borys.

Debatę prowadził Łukasz Korycki, zastępca redaktora naczelnego Pulsu Biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane