Ceny polis spadają dzięki rywalizacji

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 11-05-2007, 00:00

Kupujemy coraz więcej polis, ale płacimy za nie coraz mniej. Wojna cenowa będzie miała opłakane skutki — alarmują ubezpieczyciele.

Najbardziej ryzykują ubezpieczający duże firmy

Kupujemy coraz więcej polis, ale płacimy za nie coraz mniej. Wojna cenowa będzie miała opłakane skutki — alarmują ubezpieczyciele.

Ubiegły rok był dla ubezpieczycieli doskonały. W dziale ubezpieczeń majątkowych sprzedali o 10 mln więcej polis, a zebrana składka wzrosła z 15,33 do 16,05 mld zł. W siedzibach ubezpieczycieli korki od szampanów jednak nie strzelają. Powód? Z roku na rok spada średnia składka. Ubezpieczyciele nie mają kłopotów z diagnozą, dlaczego.

— Ostra konkurencja wymusza obniżanie cen — mówi Michał Gomowski, członek zarządu Generali odpowiedzialny za obszar ubezpieczeń majątkowych i komunikacyjnych.

Coraz częściej mówi się, że ta konkurencja jest zabójcza.

— Dynamice składki przeszkadza ogromna, często wręcz nieracjonalna, konkurencja cenowa między ubezpieczycielami. Powoduje ona bardzo znaczny spadek stawek w porównaniu z rokiem ubiegłym — mówi Anna Katarzyna Wojciechowska, prezes Commercial Union Polska Towarzystwa Ubezpieczeń Ogólnych.

Spadek kontrolowany

Ubezpieczyciele wcale nie obawiają się, że mniejsze składki odbiją się na zyskach. Wręcz przeciwnie — większość firm notuje coraz lepsze wyniki finansowe, ale kiedyś to im może zaszkodzić.

— Dalsze obniżanie stawek stanie się niebezpieczne dla niektórych ubezpieczycieli, a w konsekwencji dla ich klientów — przestrzega Zbigniew Jęksa, z departamentu ubezpieczeń ogniowych i technicznychdla przemysłu TU Allianz.

Dlatego wojna cenowa wcale nie powinna cieszyć wszystkich klientów. Około 65 proc. składki w ubezpieczeniach majątkowych pochodzi z polis komunikacyjnych. To rynek bardzo konkurencyjny, a coraz większą rolę odgrywają na nim firmy sprzedające polisy w systemie direct, czyli przez internet i telefon. One z definicji konkurują niską ceną. Tutaj konkurencja jest zdrowa, bo nagły, niekontrolowany wzrost wypłacanych odszkodowań raczej nie grozi.

— Powoli spada liczba kradzieży samochodów, a odszkodowania z tego tytułu są przecież wysokie — mówi Michał Gomowski.

Wolna amerykanka

Znacznie większe ryzyko pociąga za sobą wojna cenowa w ubezpieczeniach sprzedawanych firmom. Szczególnie największym.

— Konkurencja cenowa jest obecna szczególnie w ubezpieczeniach ogniowych, budowlano-montażowych i cargo. Jeżeli erozja stawek będzie nadal postępować, można z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć, że na tych ubezpieczeniach rynek zacznie w najbliższej przyszłości tracić — mówi Anna Katarzyna Wojciechowska.

W nieoficjalnych rozmowach pracownicy towarzystw ubezpieczeniowych przyznają, że brak w ostatnim czasie spektakularnych szkód rozochocił ubezpieczycieli. Pozwalają sobie na zbyt duże obniżki składek. Łatwo sobie wyobrazić, jak to się odbije na ich kondycji, gdy np. spłonie jakaś duża fabryka albo zdarzy się huragan czy powódź.

Ubezpieczyciele mają receptę, jak zaradzić niekontrolowanemu spadkowi cen.

Polisy dla największych korporacji będą sprzedawane przez konsorcja ubezpieczycieli, którzy podzielą się zyskiem, ale także ryzykiem.

— Zamiast kilkunastu dziko rywalizujących firm będą 2-3 konsorcja — tłumaczy Michał Gomowski.

W polisach komunikacyjnych będzie postępowała segmentacja klientów. Ci, którzy jeżdżą bez wypadków, będą płacili mniej. Ci, którzy mają stłuczki — coraz więcej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu