Chiński gigant AGD budzi się ze snu

  • Anna Pronińska
21-08-2012, 00:00

Haier chce zawojować nasz region. Przyczółkiem będzie Polska. Przejmie rywala albo wybuduje fabrykę

W 1984 r. Zhang Ruimin, obecny prezes Haiera, młotkiem rozwalił lodówki, które zwrócili niezadowoleni klienci. Teraz firma chce się przebić do naszego regionu. Nie młotkiem, ale młotem. Producent AGD, RTV, IT, który w 2011 r. zanotował 23 mld USD (76 mld zł) przychodów, otworzył właśnie polski oddział, który ma obsługiwać rynek lokalny i inne kraje Europy Środkowej. Haier dobrze Polskę zna, bo teoretycznie jest tu obecny od 2000 r.

— Przez kilka lat prowadziliśmy w Polsce sprzedaż, ale raczej było to testowanie rynku. Zdarzały się przerwy w dystrybucji. To nie był dla Haiera dobry czas, żeby z impetem wejść na rynek polski. Ten moment nadszedł teraz — zapewnia Jarosław Piekut, dyrektor generalny Haier Poland.

Na początek Haier stworzy w Polsce centrum logistyczne na Europę Środkową i Wschodnią. Na dystrybucji się jednak nie skończy. W końcu mamy do czynienia z największym producentem AGD na świecie (według brytyjskiej firmy Euromonitor International w 2010 r. Haier miał 7,8-procentowy udział w globalnym rynku).

Rozmowy w toku

Chińczycy, którzy na świecie mają 24 fabryki (w Europie jedną — we Włoszech), nie wykluczają inwestycji w kolejny zakład.

— Toczą się zaawansowane rozmowy dotyczące budowy lub przejęcia fabryk. Nie jest powiedziane, czy zakład powstałby w Polsce, ale Chińczycy są bardzo zainteresowani naszym krajem, czego dowodem jest niedawna misja gospodarcza premiera Wen Jiabao w Polsce — mówi Jarosław Piekut.

Prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) uważa, że rozmowy są nieco mniej zaawansowane.

— To drugie podejście Haiera do Polski. Firma chce mieć tu centrum dystrybucyjne. Przejęcie zakładu bardziej wpisuje się w chińską strategię niż budowa od podstaw. Na razie nie było jednak mowy o konkretnej firmie w Polsce. Nie zostaliśmy też poproszeni o wskazanie terenu pod budowę fabryki. Rozmowy trwają, a sprawa jest otwarta — komentuje Sławomir Majman, prezes PAIIZ.

Co można kupić

Gdyby Haier chciał pójść w ślady Samsunga, który w 2010 r. kupił dwie fabryki Amiki za 75,5 mln USD i inwestuje w nie 167 mln USD, ma w Polsce do wyboru dwie opcje.

— Podobno firma rozmawiała już z Fagorem. Wrocławskie zakłady tej firmy są najbardziej efektywne w grupie. To trzy fabryki w jednym miejscu, produkowane są tu pralki, kuchenki, piekarniki, płyty, lodówki i zmywarki. Wystarczy dołożyć suszarki i jest gotowy przyczółek na całą Europę — uważa jeden z rozmówców „PB”. Fagor Mastercook nie skomentował pytania o potencjalne rozmowy z Haierem. Drugi kandydat do przejęcia to giełdowy Zelmer, którego głównym akcjonariuszem jest fundusz Enterprise Investors.

— Firma ma się nadspodziewanie dobrze, jest nieźle zarządzana, wychodzi na sąsiednie rynki. Koszty pracy w Rzeszowie są niższe niż we Wrocławiu. Fabryka ma tradycje, a dzięki autostradzie i portowi lotniczemu — połączenie z całym światem. Tyle że bazę produkcyjną trzeba by rozwinąć — ocenia ekspert rynku AGD. — Nic mi nie wiadomo o rozmowach dotyczących współpracy — zaznacza Paweł Markowski z Zelmera.

Nie ma innego wyjścia

Haier tłumaczy, że w Polsce trzeba mieć zakład.

— Żeby myśleć poważnie o zdobyciu rynków w naszym regionie, trzeba inwestowaćw bazę produkcyjną. Zwłaszcza że produkcja w Azji jest coraz mniej opłacalna. A Polska jest zagłębiem produkcyjnym, jeśli chodzi o AGD, i tu wszystkie firmy ulokowały fabryki. Haier chce być blisko lokalnych rynków, to wpisuje się w strategię firmy. Ponadto transport dużego AGD jest trudny i kosztowny — mówi Jarosław Piekut. Tę prawdę odkryli kilkanaście lat temu obecni w Polsce producenci AGD — BSH, Electrolux, Fagor czy Indesit — którzy przez ostatnie kilkanaście lat zainwestowali w naszym kraju setki milionów euro.

— Należy pamiętać, że polski rynek AGD już od wielu lat jest dość stabilny, a kilku głównych graczy ma na nim ugruntowaną pozycję. Każde ambitne plany biznesowe w tej branży wydają się bardzo trudne do zrealizowania bez własnego zaplecza produkcyjnego i logistycznego. Nawet duże nakłady finansowe na reklamę i marketing nie gwarantują sukcesu. Fabryki w regionie zapewniają firmie szybkie reagowanie na zapotrzebowanie rynku. Przy imporcie urządzeń, zwłaszcza z Dalekiego Wschodu, od momentu złożenia zamówienia do czasu dostarczenia produktów może upłynąć nawet około 3 miesięcy — uważa Zygmunt Łopalewski z Indesitu.

Eksperci oceniają, że Haier, który już stracił kilkanaście lat, nie może sobie pozwolić na budowę fabryki, co potrwa półtora roku. Dlatego przejęcie uważają za bardziej prawdopodobne.

Mordercza walka

A plany Haier ma ambitne.

— Idealnie byłoby osiągnąć dwucyfrowe udziały w rynku w tych segmentach, w których działamy. W Polsce chcemy być obecni z dużym i małym AGD. Zamierzamy także rozpocząć dystrybucję RTV, choć rynek jest zdominowany przez Koreańczyków i zapowiada się mordercza walka — mówi dyrektor generalny. „PB” informował ostatnio, że obecni w Polsce producenci telewizorów i paneli LCD, w tym Sharp, TPV czy Funai, cienko przędą. Rozwój zapowiada jedynie LG, który w Polsce produkuje telewizory w technologii OLED. W planach Haier ma także dystrybucję IT (m.in. komputery, telefony, tablety) do dużych sieci handlowych i urządzeń klimatyzacyjnych do instalatorów.

— Zdajemy sobie sprawę, że nowemu nie jest łatwo, tym bardziej na arcytrudnym polskim rynku, gdzie jest duża konkurencja. Mamy jednak innowacyjną ofertę, sprawdzone jakościowo produkty i spore doświadczenie w organizacji sprawnej dystrybucji — mówi Jarosław Piekut.

OKIEM EKSPERTA

Sama inwestycja to nie wszystko

WOJCIECH KONECKI

dyrektor generalny CECED Polska, Związku Pracodawców AGD

Haier co pięć lat ogłasza na konferencji, że zdobędzie 5, 10 czy 15 proc. rynku. Bez inwestycji w Europie można osiągnąć tylko nieduże udziały w rynku. Koszty logistyczne z Chin są olbrzymie i opłaca się jedynie import małego AGD czy małych lodówek. Tak działał do pewnego czasu Samsung. Ale to firma, która po wejściu w nową branżę szybko trafia na podium. Z AGD nie było tak łatwo, dlatego po ponad 15 latach sprzedaży w Polsce firma kupiła dwie fabryki Amiki. LG też musiał zainwestować nad Wisłą, żeby tu zaistnieć, choć w tym przypadku efekty nie są oszałamiające. Sama inwestycja to nie wszystko, bo trzeba wiedzieć, w jakie produkty zainwestować, dopracować logistykę i marketing. Polska jest idealnym krajem do ekspansji w Europie ze względu na stabilność polityczną, położenie, tradycję produkcji AGD, wykwalifikowanych pracowników, siatkę poddostawców i duży — choć trudny — rynek wewnętrzny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska, Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Chiński gigant AGD budzi się ze snu