Chlebowa społeczność lokalna

Marta Maj
opublikowano: 23-09-2022, 14:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Piotr Ostrowski i Paweł Radomski, właściciele Wytwórni Chleba Rzemieślniczego, w piekarnictwie cenią sobie bliski kontakt z ludźmi. Planami, sukcesami i zmartwieniami dzielą się także za pośrednictwem mediów społecznościowych, a klienci komentują ich posty. Tę zaangażowaną społeczność skupioną wokół piekarni uważają za swój największy sukces.

Dobre relacje:
Dobre relacje:
Paweł Radomski (pierwszy z lewej), jego wspólnik Piotr Ostrowski (trzeci z lewej) i pracownicy Wytwórni Chleba Rzemieślniczego szczycą się, że znają swoich klientów, a oni znają ich. Dużo osób przychodzi, żeby się z nimi przywitać – i przy okazji kupić chleb.
materiały prasowe

Umiejętności zdobywane latami w lokalach gastronomicznych i potrzeba zjedzenia dobrego chleba zaowocowały wspólnym biznesem. Mimo że ani Piotr Ostrowski, ani Paweł Radomski, nie mają wykształcenia kierunkowego, postawili na produkcję pieczywa.

– Zacząłem w 2019 r. od pieczenia chleba w domu. Robiłem go dla siebie, bo nie mogłem znaleźć pieczywa, które by mi smakowało. Najpierw oglądałem filmy instruktażowe, jak zrobić dobry chleb, w końcu udało mi się upiec dobry bochenek. Wkrótce się okazało, że piekę za dużo, więc poczęstowałem sąsiada. Wieść o moim chlebie rozniosła się po okolicy. Sąsiedzi zaczęli go u mnie zamawiać, na przykład na święta. Wszyscy wokół mówili, żebym otworzył piekarnię, i tak się stało. Paweł dołączył do mnie mniej więcej po roku – wspomina Piotr Ostrowski.

500 bochenków to za mało

Trochę liczb:
Trochę liczb:
Wytwórnia Chleba Rzemieślniczego piecze codzienne około 500 bochenków i od 150 do 400 sztuk słodkich wypieków.
materiały prasowe

Piekarnia mieści się przy ulicy Zegrzyńskiej w Jabłonnie. Tu powstaje i jest sprzedawany chleb i słodkie wypieki. Wytwórnia Chleba Rzemieślniczego nawiązała też współpracę ze sklepami i restauracjami w Warszawie. Kierowcy dostarczają chleby na Białołękę do Delikatesów Euroregionów Amaltea, Zielonego Sklepu, Sklepu z Pieczywem Ceramiczna, Upiekło Nam Się; na Mokotów do Cukierni Kukułka, na Powiśle do The Cool Cat, Dock19 by Mateusz Gessler, na Ursynów do Piccolo Pizzaiolo oraz do restauracji Muzealna w Muzeum Narodowym.

– Robimy wszystko, żeby zaspokoić potrzeby klientów, jednak mamy zbyt mały lokal. Widzimy, że ludziom smakuje nasz chleb, i chcielibyśmy piec więcej, ale nie pomieścimy więcej pracowników, żeby spełnić większe oczekiwania. Wypiekamy około 500 bochenków chleba dziennie, do tego od 150 do 400 sztuk słodkich wypieków. Sprzedajemy je tylko u siebie w piekarni, sklepy dystrybuują tylko nasze chleby – mówi Piotr Ostrowski.

Właściciele piekarni zachęcają do składania zamówień przez internet, ponieważ dzięki rezerwacji ulubiony chleb będzie czekał na kupującego. Na razie zamówienia stanowią 15 proc. sprzedaży.

– Mamy klientów, którzy przychodzą i cieszą się, że trafili na jakikolwiek chleb – może nie ich ulubiony, ale jest. Mamy też klientów, którzy chorują na cukrzycę. Oni mogą jeść tylko dwa rodzaje naszego chleba i szczególnie ich zachęcamy do zamawiania. Nasza strona zamówień jest bardzo prosta i intuicyjna. Oczywiście jeżeli mamy starszego konsumenta, który ma problem z technologiami, tłumaczymy krok po kroku, jak dokonać zamówienia, pokazujemy, a czasami nawet w tym wyręczamy. To jedyny sposób zamawiania – mówi Paweł Radomski.

Przede wszystkim pasja

Motywacja:
Motywacja:
Kiedy przychodzisz do pracy i widzisz, że od rana ludzie ustawiają się w kolejce, to trudno nie czuć radości. Sprzedajemy dużo chleba i to nam daje energię do dalszej pracy. Nie do opisania jest uczucie, kiedy słyszymy od klientki, że jej dziecko zjadło nasz chleb jako pierwszy stały pokarm w życiu – mówią Piotr Ostrowski (z lewej) i Paweł Radomski, właściciele Wytwórni Chleba Rzemieślniczego.
materiały prasowe

Zespół Wytwórni Chleba Rzemieślniczego składa się ośmiu osób.

– Nasza kadra opowiada klientom o chlebie. Z jakiej mąki jest zrobiony, czym ta mąka różni się od innej i co znaczy jego nazwa. Czterech pracowników wypieka chleb, chociaż każdy ma inny zawód: ja, Paweł i Lena jesteśmy kucharzami, a Mateusz to prawnik. Jesteśmy zbieraniną ludzi, którzy chcą robić fajne rzeczy i robią je dobrze, a fachem interesujemy się bardziej niż niektórzy piekarze z wykształcenia – uważa Piotr Ostrowski.

Jak większość wytwórców borykają się ze znacznym wzrostem cen produktów i mediów, które są potrzebne do pracy piekarni. Od jakiegoś czasu poszukują wyjścia z tej sytuacji, np. czasami pracują dłużej, ale widzą, że nie jest to dobre rozwiązanie.

– Od początku działalności piekarni tylko raz podnieśliśmy cenę pieczywa. Wszystkie podwyżki cen produktów i mediów przyjmowaliśmy na siebie. Nie chcieliśmy też obciążać pracowników, którzy mają u nas standardowe etaty. Ja i Piotr pracujemy sześć dni w tygodniu, a siódmego jedziemy dokarmić zakwas. Jeśli nie będziemy już mogli więcej pracować, będziemy zmuszeni podnieść ceny. Nie mamy wyboru. Albo nasze zdrowie, albo te same ceny – twierdzi Paweł Radomski.

Przyjaźń z klientami

Dystrybucja:
Dystrybucja:
Wypieki powstają w Jabłonnie, jednak Wytwórnia Chleba Rzemieślniczego nawiązała współpracę ze sklepami i restauracjami w Warszawie. Kierowcy dostarczają chleby na Białołękę, Mokotów, Powiśle i Ursynów.
materiały prasowe

Cena wypieków Wytwórni Chleba Rzemieślniczego dla niektórych już jest zbyt wygórowana. Standardowy bochenek kosztuje 12 zł, a cena chleba z urozmaiceniami wzrasta proporcjonalnie do ceny dodatku (12-18 zł za bochenek). To m.in. chleby żytnie z prażoną cebulą, z pestkami dyni i słonecznika, z orzechami i daktylami. Właściciele najpierw sprawdzają jakość produktu, a dopiero potem ustalają jego cenę. Na przykład jeśli pieką nowy rodzaj drożdżówek, a jeden z nich uzna, że nie są smaczne, nie będą ich sprzedawać.

– Nasz chleb, mimo że droższy, jest ekonomiczniejszy niż pieczywo ze sklepu. A to dlatego, że długo jest świeży. Po czterech dniach może nie jest tak samo dobry jak pierwszego, ale wciąż smaczny. Dojrzewa i nie traci wilgoci – wyjaśnia Piotr Ostrowski.

Wierzy, że mimo wzrostu cen piekarnia nie straci klientów. Jej załoga dzieli się ze społecznością lokalną sukcesami, porażkami i zmartwieniami, informuje o nowych produktach i ważnych dla siebie świętach, np. urodzinach – za pośrednictwem mediów społecznościowych. Klienci komentują ich posty.

– Przyjaźnimy się z klientami. Znamy ich, a oni znają nas. Dużo osób przychodzi, żeby się z nami przywitać i przy okazji kupić chleb. Poznaliśmy ich imiona, nazwiska, zwyczaje i upodobania. Na przykład gdy pewien pan bierze chlebek owsiankowy, to wiemy, że jego żona jest w złym humorze. Czujemy, że ludzie za nami stoją. Uważam to za nasz sukces marketingowy – mówi Paweł Radomski.

Historie z życia wzięte

Na słono i słodko:
Na słono i słodko:
Do wyboru są m.in. chleby żytnie z prażoną cebulą, z pestkami dyni i słonecznika, z orzechami i daktylami, a słodkie wypieki np. z czekoladą.
materiały prasowe

Wspólnicy cenią w piekarnictwie nie tylko to, że wytwarzają podstawowy produkt żywnościowy, lecz także bliski kontakt z ludźmi. Codziennie dostają od klientów informacje zwrotne, dzięki czemu wiedzą, nad czym muszą jeszcze popracować. Prowadzenie piekarni daje im dużo satysfakcji.

– Kiedy przychodzisz do pracy i widzisz, że od rana ludzie ustawiają się w kolejce, to trudno nie czuć radości. Sprzedajemy dużo chleba i to nam daje energię do dalszej pracy. Nie do opisania jest uczucie, kiedy słyszymy od klientki, że jej dziecko zjadło nasz chleb jako pierwszy stały pokarm w życiu. Dostajemy od klientów wiele zdjęć, na których ich maleńkie dzieci zajadają się naszymi wypiekami. Usłyszeliśmy też historię o dziewczynce, która pokłóciła się w przedszkolu z koleżanką, bo miała jej ulubioną bułkę z naszej piekarni, a ona nie. Nie sądziliśmy, że takie sytuacje mogą się wydarzyć, a jednak się zdarzają – kwitują właściciele.

Obaj podkreślają, że w piekarni są od wszystkiego: pieczenia, sprzątania, sprzedawania. Ale mają też biznesowy podział obowiązków. Piotr Ostrowski zajmuje się dystrybucją, a Paweł Radomski klientami indywidualnymi. Od pewnego czasu poszukują większego lokalu, który zaspokoi potrzeby społeczności, ale też ich aspiracje.

– Marzy się nam, żeby oprócz kupna chleba można było napić się z nami kawy, pogadać i miło spędzić czas przy kanapce czy drożdżówce. Mamy nadzieję, że już niedługo będzie to możliwe – zapowiadają właściciele Wytwórni Chleba Rzemieślniczego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane