Wraz jednak z tym, jak zbliża się przełom miesiąca, nie można wykluczyć, że rosnąć będzie presja na osłabienie złotego, które będzie wynikać z rosnących spekulacji na temat agresywniejszej redukcji programu skupu aktywów przez Fed. Obecnie rynek oczekuje redukcji QE3 na poziomie 10 mld USD na każdym z posiedzeń Rezerwy Federalnej, jednak sygnał ze strony amerykańskiego banku centralnego o szybszym wygaszaniu skupu aktywów będzie ciosem w rynki wschodzące.
Choć na tle innych gospodarek rozwijających się Polska posiada silne fundamenty wspierające walutę, to w przypadku ogólnego wzrostu awersji inwestorów do segmentu emerging markets złoty nie uniknie deprecjacji. Jeśli posiedzenie FOMC, zaplanowane na 28 i 29 stycznia lub wstępne dane o PKB USA za IV kw. (będą publikowane 30 stycznia wzmocnią oczekiwania na szybsze zacieśniane monetarne Fedu, może to doprowadzić do skoku rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, co w ostatnich miesiącach zwykło się wiązać z wyprzedażą polskich obligacji i złotego.
Naturalnie, jest spora przepaść między tym, co rynek oczekuje od Fedu, a co bank centralny faktycznie zrobi. Jednak dopóki Fed jasno nie zakomunikuje, że nie spieszy się z normalizacją polityki pieniężnej, dopóty waluty rynków wschodzących, w tym złoty, będą obarczone dodatkową premią za ryzyko. W związku z tym w najbliższych dwóch tygodniach nie można wykluczyć krótkoterminowego wzrostu zmienności notowań naszej waluty.