Czytasz dzięki

Co dalej z pomocą dla kredytów kupieckich

opublikowano: 13-09-2020, 22:00

Wciąż nie działa rządowe wsparcie dla ubezpieczeń należności. Może się to skończyć redukcją limitów kredytowych

Euler Hermes w Niemczech szykuje duże cięcia limitów kredytowych dla swoich klientów — donosi niemiecki magazyn „DerTreasurer”. Ma to dotyczyć przedsiębiorców mających słabszą zdolność kredytową.

Uruchomienie rozwiązań, które miały ratować limity kredytowe firm,
odwleka się w czasie. Pytanie, czy ubezpieczycielom będzie opłacało się z nich
korzystać — mówi Maciej Kalbus, zastępca dyrektora departamentu ryzyka
kredytowego i politycznego w firmie brokerskiej Marsh Polska.
Zobacz więcej

WIELKA NIEWIADOMA:

Uruchomienie rozwiązań, które miały ratować limity kredytowe firm, odwleka się w czasie. Pytanie, czy ubezpieczycielom będzie opłacało się z nich korzystać — mówi Maciej Kalbus, zastępca dyrektora departamentu ryzyka kredytowego i politycznego w firmie brokerskiej Marsh Polska. Fot. ARC

Ostre postawienie sprawy

Decyzja Euler Hermes to reakcja na wygaśnięcie rządowej tarczy dla ubezpieczycieli kredytów kupieckich. W połowie kwietnia niemiecki rząd udzielił im gwarancji wypłat odszkodowań w wysokości ponad 30 mld EUR do końca 2020 r. Celem było zablokowanie wycofania się przez te instytucje z limitów, co mogłoby wywołać poważne zaburzenia w łańcuchach dostaw.

— Teraz Euler Hermes wyraźnie daje niemieckiemu rządowi sygnał, że jeżeli wsparcie nie zostanie przedłużone na 2021 r., to od początku stycznia wraz z obciętymi limitami z gospodarki wyparują miliardy euro. To ciekawe i jednocześnie ryzykowne posunięcie. Klienci wiedzą o tym zawczasu, więc chętniej mogą wspierać ubezpieczycieli w walce o kontynuację programu. Z drugiej strony część z nich może utwierdzić się w przekonaniu, że ubezpieczyciele w coraz mniejszym stopniu stosują zindywidualizowane podejście do ryzyka na rzecz jego portfelowej oceny — mówi Marcin Olczak, dyrektor departamentu ryzyka kredytowego i politycznego w firmie brokerskiej Marsh Polska.

Dodaje, że taki ruch głównego gracza na tak dużym rynku jak Niemcy może odbić się echem również w innych krajach.

— Do tej pory nie mieliśmy do czynienia z podobnym postawieniem sprawy przez jakiegokolwiek ubezpieczyciela. Zastanawiamy się więc, czy instytucje działające w Polsce wezmą z niego przykład. Ponadto zwykle wszystkie spółki jednej grupy mają takie same wytyczne i uzgodnienia. Trudno więc sobie wyobrazić, że decyzja niemieckiej spółki Euler Hermes nie będzie rozważana również w innych krajach, w tym w Polsce — mówi Maciej Kalbus, zastępca dyrektora departamentu ryzyka kredytowego i politycznego w Marsh Polska.

Polski Euler Hermes na pytanie o to, czy ma w planach pójście śladem niemieckiego brata, odpowiedział, że „sytuacja w każdym kraju — a więc i działania podejmowane na jej podstawie — jest odmienna i ma lokalną specyfikę, pomimo wielu podobieństw związanych z globalnym zasięgiem pandemii”.

Czas weryfikacji

Na razie nie ma w Polsce dużej fali niewypłacalności, ubezpieczyciele należności nie obserwują zwiększonego wzrostu przeterminowanych zobowiązań. Nie ma więc powodu do nerwowych ruchów i ostrego cięcia limitów.

— Nie mamy do czynienia z masowymi redukcjami limitów. Wydaje się, że część decyzji ubezpieczycieli w tym zakresie została wstrzymana ze względu na wsparcie, jakie zapowiedział dla nich rząd — mówi Marcin Olczak.

— Spadek ekspozycji kredytowej ubezpieczycieli nie był duży i zamknął się w kilku punktach procentowych, a jego skala jest porównywalna do spadku przychodów ze sprzedaży przedsiębiorstw w pierwszym półroczu tego roku. W Coface redukcje nie miały masowego charakteru — przyznaje Jarosław Jaworski, prezes Coface.

Sytuacja może się zmienić w ostatnich miesiącach tego roku. W lipcu skończyła się bowiem pomoc przewidziana w ramach tarcz antykryzysowych i od sierpnia firmy są na swoim — nie korzystają z żadnych zwolnień ani nie dostają gotówki.

— Wyniki za trzeci kwartał mogą być dla ubezpieczycieli miernikiem tego, czy na rynku jest dobrze czy źle — mówi Maciej Kalbus.

— Jeśli regulowanie płatności w niektórych branżach się pogorszy, ubezpieczyciele mogą uznać, że ryzyko stało się zbyt duże, i ograniczą limity. Niestety, może się to stać w newralgicznym dla przedsiębiorców czwartym kwartale — wtóruje mu Janusz Władyczak, prezes KUKE.

Mało czasu

Tymczasem rządowa pomoc nadal nie działa. Co prawda w sierpniu prezydent podpisał ustawę o wsparciu dla rynku ubezpieczeń należności handlowych w związku z przeciwdziałaniem skutkom gospodarczym pandemii COVID-19, ale wciąż czeka ona na notyfikację Komisji Europejskiej (KE).

— Nawet jeśli uda się ją szybko uzyskać, to pozostaje jeszcze konieczność uzgodnienia i podpisania rządowych umów reasekuracyjnych. Dopiero potem pomoc może ruszyć. Optymistyczne szacunki mówią, że może się to stać w październiku — mówi Marcin Olczak.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Na skorzystanie z niej pozostanie wtedy niewiele czasu. Pytanie, czy ubezpieczycielom będzie się to opłacało.

— Jeżeli nie będziemy mieli dużego wzrostu zgłoszeń przeterminowanych należności lub przypadków niewypłacalności, może się okazać, że ubezpieczyciele niekoniecznie będą zainteresowani przystąpieniem do tego programu. Pytanie, co na to rząd, który z trudem wysupłał sporą kwotę na ratowanie limitów — mówi Maciej Kalbus.

Co prawda ubezpieczyciele deklarują przystąpienie do programu, ale zastrzegają, że ostatecznie decyzję podejmą wtedy, gdy będą znane wszystkie jego szczegóły.

— Chcielibyśmy uczestniczyć w programie wsparcia, niemniej jednak ostateczna decyzja zapadnie po uzyskaniu akceptacji przez Komisję Europejską oraz ocenie umowy reasekuracji i wynikających z niej korzyści dla naszych klientów — przyznaje Jarosław Jaworski, prezes Coface Poland.

Paweł Szczepankowski, dyrektor zarządzający Atradius w Polsce, zwraca uwagę, że umowa między rządem a ubezpieczycielami jest wciąż w fazie negocjacji.

— Do momentu sfinalizowania tych rozmów jakiekolwiek spekulacje dotyczące jej ostatecznego wdrożenia są obarczone dużym marginesem błędu — mówi Paweł Szczepankowski.

Nie w tym roku

Obecnie eksperci sugerują, że wsparcie rządu przydałoby się, ale… nie w tym roku.

— Biorąc pod uwagę to, że zgodnie z naszymi przewidywaniami zwiększonego poziomu niewypłacalności firm należy oczekiwać w pierwszym kwartale przyszłego roku — ze względu na opóźnienie w czasie spowodowane działaniem tarcz antykryzysowych i moratorium na składanie wniosków upadłościowych — wskazane byłoby rozważenie przedłużenia działania programu przynajmniej na pierwsze półrocze przyszłego roku — uważa Jarosław Jaworski.

Nie wiadomo jednak, czy będzie motywacja ze strony rządu, aby wydłużyć termin pomocy.

— Stowarzyszenia branżowe oraz sami ubezpieczyciele na pewno powinni o to wystąpić — mówi Marcin Olczak.

Euler Hermes już w tym roku spodziewa się kilkunastoprocentowego wzrostu liczby niewypłacalności, pomimo wstrzymania przez pewien czas pracy sądów, zawieszenia obowiązku zgłaszania niewypłacalności i publicznych programów wsparcia przedsiębiorstw.

— Kryzys się nie skończył, a w niektórych branżach będzie się dopiero nasilał. Wygaszanie tarcz wspierających przedsiębiorców nie sprzyja płynności polskich firm. Dlatego sfinalizowanie programu podziału ryzyka w ubezpieczeniu transakcji i udział strony publicznej są istotne — mówi Maciej Harczuk, wiceprezes Euler Hermes.

Szczegóły wsparcia

Polska ustawa ratująca kredyty kupieckie zawiera rozwiązania zbliżone do przyjętych w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Program oparto na schemacie reasekuracyjnym. W jego ramach państwo pokryje część wypłacanych przez ubezpieczycieli odszkodowań w zamian za proporcjonalny udział w składce. Ubezpieczycielom będzie przysługiwała prowizja na pokrycie kosztów związanych z obsługą ich portfeli, proporcjonalna do składki, którą scedują na skarb państwa. Podstawę limitów odpowiedzialności zakładów ubezpieczeń będzie stanowić zeszłoroczna składka przypisana brutto do każdego ubezpieczyciela z tytułu ochrony należności. Skarb państwa proponuje przejęcie 80 proc. ryzyka do równowartości 243,75 proc. zeszłorocznej składki, a powyżej tej kwoty pokryje wypłacane odszkodowania w całości. Na komercyjnym rynku zwykle ceduje się na reasekuratora mniej niż połowę ryzyka. Ograniczenie kwotowe określono na poziomie pięciokrotności zeszłorocznej składki obliczonej proporcjonalnie do okresu trwania programu kryzysowego, który obejmuje czas od kwietnia do grudnia, co daje 375 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane