Co może zrobić Europejski Bank Centralny

opublikowano: 13-08-2019, 22:00

W epoce niskich stóp i ujemnego oprocentowania obligacji banki centralne muszą być kreatywne w wymyślaniu narzędzi do prowadzenia ekspansywnej polityki pieniężnej

Wydaje się, że światowa gospodarka najlepsze czasy obecnego cyklu koniunkturalnego ma już za sobą. Ułamkowe wzrosty najważniejszych gospodarek świata spędzają wielu uczestnikom rynku sen z powiek, wszyscy bowiem pamiętają skalę destrukcji, jaką 10 lat temu przyniósł kryzys gospodarczy. Skalę niepewności potęgują wojny handlowe i kwestionowanie globalnego ładu przez prezydenta USA Donalda Trumpa.

Europejski Bank Centralny może pokusić się o zastosowanie
niekonwencjonalnych metod, by prowadzić ekspansywną politykę pieniężną. Na
obniżanie stóp przy obecnym ich poziomie nie ma już miejsca.
Wyświetl galerię [1/2]

BURZA MÓZGÓW:

Europejski Bank Centralny może pokusić się o zastosowanie niekonwencjonalnych metod, by prowadzić ekspansywną politykę pieniężną. Na obniżanie stóp przy obecnym ich poziomie nie ma już miejsca. Fot. Bloomberg

Banki centralne na całym świecie rozpoczęły działania mające na celu luzowanie polityki pieniężnej. Z danych PKO BP wynika, że już ok. 40 proc. banków centralnych łagodzi politykę pieniężną, kolejne 55 proc. jeszcze jej nie zmienia, a jedynie 5 proc. zarządzających walutami zacieśnia politykę monetarną. Problem w tym, że w obecnym cyklu najważniejsze banki centralne nie zdążyły podnieść stóp procentowych na tyle, by teraz rozpocząć ich obniżanie. W sierpniu 2007 r., tuż przed końcem koniunktury, podstawowa stopa procentowa FED była na poziomie 5,17 proc., dziś jest na poziomie 2,25 proc. W Europie sytuacja wygląda jeszcze gorzej — w połowie 2007 r. podstawowa stopa depozytowa wynosiła 3 proc., dziś wynosi -0,4 proc. Podobnie sprawa wygląda w przypadku funta (aktualnie 0,75 proc.) czy franka szwajcarskiego (-0,75 proc.). Co zatem banki centralne, szczególnie Europejski Bank Centralny, mają do zaoferowania rynkowi, by ten uwierzył w ekspansywne intencje banku centralnego, skoro podstawowe narzędzie, a więc stopa procentowa, jest już na rekordowo niskim poziomie?

Szereg pomysłów

Wśród konwencjonalnych metod pozostaje tzw. wielopoziomowa stopa depozytowa. Rozwiązanie to, wprowadzone chociażby przez Szwajcarski Bank Centralny, polega na różnicowaniu oprocentowania w taki sposób, by banki mogły zostać wyłączone z obowiązującej stawki. Obecnie jest ona ujemna, co oznacza, że za jednodniowe depozyty wpłacane do EBC banki płacą odsetki. Rocznie składają się one na ok. 7 mld EUR. Choć byłoby to pozytywne dla banków, skala tego impulsu jest zbyt mała, by móc przeciwdziałać hamującemu wzrostowi gospodarczemu. W konsekwencji EBC wskazuje na metody niekonwencjonalne. Naturalne wydaje się wznowienie programu luzowania ilościowego, a więc skupowania obligacji rządowych. By ten program zadziałał, muszą zmienić się regulacje. Po pierwsze, aktualnie obowiązują limity koncentracji serii obligacji, które EBC może skupować od poszczególnych państw.

Obecnie ten limit wynosi 33 proc., jego podniesienie w krótkim okresie (9-12 miesięcy) zwiększyłoby szansę na rynkowy sukces programu. Aby program mógł być skuteczny na dłuższą metę, potrzebne jest zniesienie klucza kapitałowego, czyli zasady, według której EBC może skupować obligacje jedynie proporcjonalnie do wniesionego kapitału. Gdyby umorzyć tę zasadę, EBC mógłby na znacznie większą skalę skupować obligacje państw z krajów peryferyjnych UE, co pomogłoby ich gospodarkom. Aktualnie jednak to rozwiązanie natrafia na opór polityczny ze strony państw północno-zachodniej Europy, wobec czego jego wdrożenie jest mało prawdopodobne. Innym pomysłem jest skup obligacji korporacyjnych, jednak w tym przypadku sukces zależałby od określenia parametrów firm, których obligacje podlegałyby temu rozwiązaniu, a także warunków skupu. Skrajnym rozwiązaniem byłoby skupowanie przez Europejski Bank Centralny akcji spółek giełdowych, wzorem swojego japońskiego odpowiednika, jednak wdrożenie tego pomysłu w życie na razie wydaje się mało prawdopodobne.

Kredyty najważniejsze

Największym mankamentem QE (luzowania polityki pieniężnej) był fakt, że co prawda pomagało ono rynkom finansowym, ale miało za słaby wpływ na akcję kredytową banków.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Aktualnie więc wydaje się, że preferowanym przez EBC narzędziem jest TLTRO (ang. Targeted longer-term refinancing operations), czyli pożyczki bezpośrednio z banku centralnego dla banków komercyjnych po ujemnej albo bardzo niskiej stopie procentowej, zachęcające banki do udzielania kredytu. Takich pożyczek EBC udziela na 4 lata, co w założeniu zapewnia stabilne i pewne źródło finansowania dla kredytów podczas niepewnej sytuacji gospodarczej, o ile do takiej dojdzie. O ponownym uruchomieniu tego programu Mario Draghi, prezes EBC informował już w marcu, jednak uruchomione zostaną one dopiero od września. Nie ulega wątpliwości, że informacje o tym, które z powyższych narzędzi wybierze we wrześniu Europejski Bank Centralny, zaważą na rynku obligacji, który dzisiaj zachowuje się coraz dziwniej. Około 25 proc. narodowych obligacji na całym świecie o łącznej wartości 15 bln USD ma ujemne oprocentowanie, co oznacza, że inwestorzy stracą część swoich pieniędzy po terminie zapadalności obligacji. Zdaniem Rafała Beneckiego, głównego ekonomisty ING Banku Śląskiego, ta sytuacja w przewidywalnej przyszłości raczej się nie zmieni ze względu na napięcia polityczne.

— Trudno będzie wrócić do normalności. Jeszcze kilka tygodni temu wyglądało na to, że nadchodzi odbicie gospodarcze w Chinach, które z czasem przyniesie pozytywnysygnał na Stary Kontynent. Teraz jednak mamy nową falę konfliktu na linii Chiny — Stany Zjednoczone. W efekcie zanosi się na to, że te pierwsze sygnały odbicia gospodarczego w Azji wygasną, zanim miałyby szansę do nas dotrzeć. W tej sytuacji trudno mi sobie wyobrazić, by oprocentowanie obligacji odbiło. Raczej musimy przyzwyczaić się do nowych realiów rynkowych — komentuje analityk ING.

OKIEM EKSPERTA

NBP nie powinien iść drogą banków zachodnich

IGNACY MORAWSKI, dyrektor Spotdata

Na Zachodzie pojawia się postulat, by banki centralne kupowały akcje. Kraje rozwinięte mają generalnie duży problem — rozwijają się wolniej niż ich potencjał rozwojowy, co generuje całą masę problemów społecznych. Jedną z przyczyn może być zbyt niski popyt inwestycyjny, biorący się z nadmiernego strachu i ostrożności. Są ekonomiści uważający, że banki centralne powinny zapewnić stały nominalny wzrost PKB, zamiast stałego nominalnego wzrostu cen. W ten sposób ustabilizują oczekiwania dotyczące nominalnego strumienia dochodów, co przełoży się na wyższą skłonność do podejmowania ryzyka i inwestowania. A jednym ze sposobów, by zapewnić stabilizację oczekiwań dotyczących nominalnych dochodów, jest stabilizacja cen akcji. Czy to ma sens? Chyba ograniczony. Ceny akcji przecież od dawna rosną i po kryzysowym wstrząsie podniosły się znacznie szybciej niż realna gospodarka. Nie tu więc leży problem. Istotniejsze, że o ile poszukiwanie nowych paradygmatów makroekonomicznych na Zachodzie można zrozumieć, o tyle Polska jest jednak w zupełnie innej sytuacji. Po pierwsze, karłowaty rynek kapitałowy w Polsce nie jest reprezentatywny dla całej gospodarki i ma bardzo małe znaczenie dla nastrojów menedżerów firm i gospodarstw domowych. Wykorzystywanie go jako instrument polityki pieniężnej to tak jakby sterować tankowcem przy pomocy machania wiosłem. Po drugie i ważniejsze, Polska nie ma żadnych problemów z długookresowym wzrostem gospodarczym i popytem inwestycyjnym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu