COP, czyli wojskowe korzenie rozwoju

Agata Mazurek
opublikowano: 12-06-2018, 22:00

Rzeszowski Zelmer, sanocki Autosan, dębicki Polifarb, kielecka Iskra, a nawet Fabryka Firan Wisan w Skopaniu — wszystkie fabryki mają przedwojenne tradycje produkcji dla wojska

Obok bardziej znanych ze swojego zbrojeniowego profilu zakładów motoryzacyjnych w Starachowicach, lotniczych w Mielcu, silników samolotowych w Rzeszowie, fabryki broni w Radomiu, czy Huty Stalowa Wola wspomniane na wstępie przedsiębiorstwa stanowiły trzon budowanego od drugiej połowy lat 30. Centralnego Okręgu Przemysłowego. Idea budowy nowych fabryk bądź rozbudowy istniejących dla produkcji sprzętu i materiałów na wyposażenie armii, zlokalizowanych w widłach Wisły i Sanu, z dala od granic z potencjalnymi przeciwnikami wojennymi, zrodziła się w środowisku wojskowym tuż po zakończeniu wojny z Rosją. Po raz pierwszy pojawiła się w grudniu 1921 r. w referacie przygotowanym w Departamencie Artylerii i Uzbrojenia Ministerstwa Spraw Wojskowych. Realizacja tej idei rozpoczęła się 15 lat później.

Na początku stulecia w Starachowicach bardzo szybko powstawały nowe zakłady przemysłowe, produkujące m.in. broń i amunicję dla wojska.
Wyświetl galerię [1/2]

MIASTO NA USŁUGACH WOJSKOWYCH:

Na początku stulecia w Starachowicach bardzo szybko powstawały nowe zakłady przemysłowe, produkujące m.in. broń i amunicję dla wojska. FOT. BIBLIOTEKA NARODOWA

Niwelowanie zapóźnień

Wojskowe potrzeby były główną, ale nie jedyną przesłanką lokalizacji nowych fabryk na znacznych obszarach ziemi kieleckiej, krakowskiej, lubelskiej i we wschodniej części ówczesnego województwa lwowskiego. Za wyborem tego regionu przemawiały również względy gospodarcze — chodziło o wyrównanie różnic pomiędzy Polską A i Polską B. Były także powody demograficzne — z powodu przeludnienia rozdrobnionych terenów wiejskich region ten cierpiał na nadmiar rąk do pracy.

Pierwsze próby przyspieszenia inwestycji rozwojowych w „trójkącie bezpieczeństwa”, jak ówcześnie określano przyszły okręg przemysłowy, podejmowane były już w latach 20. Za pierwszym razem, w roku 1923, na przeszkodzie stanęła hiperinflacja. Za drugim — w roku 1928, dekret prezydenta RP określił obszar inwestowania i wskazał możliwą pomoc ze strony państwa w postaci ulg podatkowych, ale praktyczne skutki były niewielkie. Wkrótce rozpoczął się Wielki Kryzys, a wraz z nim załamanie inwestycji i upadek wielu przedsiębiorstw.

Lepsze warunki dla inwestycji powstały dopiero w drugiej połowie lat 30. Były już dobre doświadczenia zbudowanych przez państwo Zakładów Azotowych w Mościcach k. Tarnowa (dzisiejsza Grupa Azoty), których produkcja nie ograniczała się do wytwarzania jedynie nawozów dla rolnictwa. Wojsko też potrzebuje związków azotowych. W lutym 1937 r. wicepremier i minister skarbu Eugeniusz Kwiatkowski, który na początku lat 30. był dyrektorem Mościc, przedstawił sejmowej komisji budżetowej rządowy plan budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego.

Na barkach budżetu

Czteroletni Plan Inwestycyjny (lata 1937–40) zakładał, że na obszarze 46 powiatów o łącznej powierzchni prawie 60 tys. km kw. powstanie kilkadziesiąt nowych fabryk oraz wiele dziesiątek tysięcy nowych miejsc pracy. W pierwotnym zamyśle państwo miało się angażować przede wszystkim w rozwój infrastruktury i w budowę mieszkań dla pracowników. Inwestycje produkcyjne miały być sfinansowane przez prywatnych przedsiębiorców. Zachętą były ulgi w podatku od nieruchomości, w przypadku poważniejszych inwestycji możliwe było 10-letnie zwolnienie z podatku dochodowego.

Prywatny kapitał, liczący jeszcze straty po Wielkim Kryzysie, nie zaangażował się jednak w oczekiwane inwestycje. Główny ciężar inwestycji, obliczanych w COP na ponad 400 mln zł w przemyśle i dalsze ponad 150 mln zł w infrastrukturze, musiało wziąć na siebie państwo. Jak duża była to kwota, pomaga wyjaśnić małe porównanie: wszystkie wydatki budżetu państwa w roku budżetowym 1937/38 wyniosły 2411 mln zł, a wszystkie wydatki inwestycyjne państwa oblicza się na 995 mln zł. W przypadku przemysłu trzy czwarte nakładów poniosło państwo, a tylko jedną czwartą prywatny kapitał. 45 proc. wydatków inwestycyjnych finansowanych było poza budżetem — z pożyczek wewnętrznych, z dochodów Funduszu Obrony Narodowej.

W konsekwencji nie tylko infrastruktura, ale także nowe fabryki stawały się własnością państwa. Ich profil produkcyjny przede wszystkim miał odpowiadać potrzebom wojska. Wytwórnia Prochu w Pionkach zbudowana została dla dowództwa wojsk saperskich, rozbudowa zakładów w Mościcach prowadzona była dla departamentu uzbrojenia Ministerstwa Spraw Wojskowych, Fabryka Opon i Dętek „Stomil” w Dębicy powstała dla Dowództwa Broni Pancernej, PZL w Rzeszowie i PZL w Mielcu dla Departamentu Lotnictwa, zakłady w Starachowicach dla Departamentu Uzbrojenia, Zakłady Południowe Huta i Fabryka Czołgów, czyli dzisiejsza Huta Stalowa Wola — dla Departamentu Uzbrojenia, Fabryka Amunicji w Skarżysku — również dla Departamentu Uzbrojenia, zakłady przetwórcze mięsa w Dębicy — dla Departamentu Intendentury.

Zawrotne tempo

Inwestycje w COP przebiegały niezwykle szybko. Większość zaplanowanych na cztery lata obiektów gotowych było w ciągu trzech lat. Wiele faktów na ten temat można znaleźć w „Historii polskich okręgów i regionów przemysłowych”, przygotowanej pod redakcją Łukasza Dwilewicza i Wojciecha Morawskiego (Polskie Towarzystwo Historii Gospodarczej, 2015 r.). Lubelska Fabryka Samolotów podjęła produkcję w 1938 r., Fabryka Obrabiarek w Rzeszowie (dzisiejszy „Zelmer”) w 1937 r. Fabryka Akumulatorów w Sanoku — w 1937 r., Zakłady Chemiczne w Dębicy (dzisiejszy „Polifarb”) — w grudniu 1938 r., „Stomil” w Dębicy — w kwietniu 1939 r., PZL w Rzeszowie na wiosnę 1939 r., PZL w Mielcu — 1 maja 1939 r., Huta Stalowa Wola w czerwcu 1939 r., Fabryka Amunicji w Kraśniku (po wojnie Fabryka Łożysk Tocznych) — lipcu 1939 r., Fabryka Porcelany Technicznej w Boguchwale k. Rzeszowa — w sierpniu 1939 r., Zakłady Krusche i Ender (po wojnie Fabryka Firan) — we wrześniu 1939 r. Wiele dalszych zakładów było jeszcze w budowie, m.in. Fabryka Samochodów Ciężarowych (przed wojną Zakłady Lilpop, Rau i Lewenstein) w Lublinie.

Równolegle powstawały obiekty infrastrukturalne, rozpoczęto m.in. budowę elektrowni wodnych w Rożnowie, Porąbce i Czchowie, budowane były elektrownie węglowe (w Mościcach), energetyczne linie przesyłowe, linia kolejowa z Tarnobrzegu do Dęby, gdzie zlokalizowane były fabryki zbrojeniowe.

Wobec bardzo szybkiego postępu prac inwestycyjnych jesienią 1938 r. wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski przedstawił zarys kolejnego 15-letniego planu inwestycyjnego, w ramach którego w COP miały powstawać kolejne fabryki zbrojeniowe i motoryzacyjne. Aktywizowana miała być produkcja rolnicza. Centrum regionu miał się stać położony w środku COP Sandomierz, rywalizujący pod tym względem z Rzeszowem.

Ambitne plany przekreślił wybuch II wojny światowej. COP z wojny w 1939 r. wyszedł obronną ręką, nowe fabryki w większości przypadków wzmocniły potencjał militarny niemieckiej III Rzeszy. Budowę niektórych obiektów, np. elektrowni wodnej w Rożnowie, prowadziły nadal niemieckie władze okupacyjne. Większe zniszczenia w COP spowodowała kampania 1944 i 1945 r.

Po wojnie większość fabryk COP została odbudowana i rozbudowana. Ich profil produkcyjny często uległ zmianie, nie tylko w przypadku rzeszowskiego „Zelmera”. Przedwojenny kielecki producent zapalników „Granat” (jeden z niewielu przykładów prywatnych inwestycji w COP) to powojenna „Iskra”, Zakłady Zieleniewskiego w Sanoku to dzisiejszy Autosan. Jak to w przypadku każdej produkcji metalowej, maszynowej czy chemicznej, a taka w COP przeważa, możliwości jej wykorzystania nie ograniczają się jedynie do zastosowań cywilnych.

KOMENTARZ PARTNERA - Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters — spółki, do której należy PZL-Świdnik

Żwirko i Wigura dali impuls

To był powód do dumy i impuls, który rozkochał Polaków w lataniu. W 1932 r. podczas międzynarodowych zawodów lotniczych „Challenge” w Berlinie Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura po raz pierwszy zaprezentowali światu potencjał polskiej myśli technicznej i lotniczych umiejętności, deklasując rywali. Kiedy w 1934 r., podczas kolejnych zawodów, polska ekipa w składzie Jerzy Bajan i Gustaw Pokrzywka powtórzyła ten sukces, władze zdecydowały się na budowę nowego lotniska w Świdniku. To nie był przypadek. Samolot, którym Polacy latali w zwycięskim turnieju, został zakupiony właśnie ze składek mieszkańców Lubelszczyzny.

Po 84 latach lotnisko wciąż służy Polsce, szczególnie że w 1951 r. powstała w tym miejscu fabryka śmigłowców PZL-Świdnik, należąca dziś do międzynarodowej grupy Leonardo. Przedwojenna tradycja zobowiązuje, dlatego Polska jest dziś w elitarnej grupie siedmiu państw świata, które mają zdolność samodzielnego projektowania i produkcji śmigłowców. Nasze maszyny są wykorzystywane przez armie i służby wielu krajów, w tym oczywiście Polski. Legendarny Sokół, który m.in. stoi na straży bezpieczeństwa polskich gór, Anakonda, która w służbie marynarki wojennej patroluje wybrzeże Bałtyku, czy chociażby Głuszec — obecnie najnowocześniejszy śmigłowiec Wojska Polskiego.

PZL-Świdnik to synonim sukcesu, który zawdzięczamy własnej pracy, pasji i realizacji marzeń tych, którzy po odzyskaniu niepodległości chcieli budować silne i niezależne gospodarczo państwo. Tak należy tłumaczyć zwycięstwa przedwojennych lotników i chęć dalszego rozwoju, czego przykładem była budowa lubelskiego lotniska, a po wojnie, fabryki podniebnych maszyn.

Przez kolejne 67 lat istnienia PZL-Świdnik, zmieniło się nie tylko lotnisko i fabryka, ale też cała wschodnia Polska. Zakład zatrudnia dziś około 3 tys. pracowników, w tym niemal 650 inżynierów, a dwa razy tyle firm — 1300 — współpracuje z nami na co dzień. Co ważne, naszymi najważniejszymi partnerami są przedsiębiorcy z Południowo- Wschodniej Polski, w tym członkowie największego polskiego klastra lotniczego Dolina Lotnicza oraz Lubelskiego Klastra Zaawansowanych Technologii Lotniczych. To wspólna inicjatywa PZL-Świdnik, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego oraz Urzędu Miasta Lublin. Patrząc w przyszłość polskiego lotnictwa, nie można zapomnieć o przedwojennej tradycji budowy lotniczych konstrukcji, w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego, który był przecież jednym z największych przedsięwzięć ekonomicznych II Rzeczypospolitej. Tradycję tą kontynuuje właśnie lubelski klaster, którego koordynatorem jest PZL-Świdnik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Mazurek

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / COP, czyli wojskowe korzenie rozwoju