Czytasz dzięki

Crowdfunding dzieli grunt z VC

opublikowano: 18-05-2020, 22:00

Wykorzystanie zbiórek udziałowych przez fundusze inwestycyjne w Polsce nie jest popularne. Częsty problem to przeszkody prawne i duży akcjonariat.

Korzystanie z finansowania tłumu to za granicą popularny pomysł na weryfikację pomysłu biznesu.

Jakub Niestrój z platformy Crowdway dostrzega odmienne priorytety
funduszy i inwestorów crowdfundingowych, co może komplikować, choć nie wyklucza
wspólnego procesu inwestycyjnego.
Zobacz więcej

ODMIENNE PRIORYTETY:

Jakub Niestrój z platformy Crowdway dostrzega odmienne priorytety funduszy i inwestorów crowdfundingowych, co może komplikować, choć nie wyklucza wspólnego procesu inwestycyjnego. Fot.A.M.Zagórska

— W Stanach Zjednoczonych wielokrotnie zdarzyło się, że spółka rozpoczynała od kampanii na Kickstarterze lub Indiegogo, by później pojawić się na radarach funduszy typu venture capital (VC). Co więcej, część z nich była bardziej zorientowana na dotarcie do inwestorów niż na faktyczne zebranie pierwszego kapitału. Oczywiście Kickstarter to nie jest klasyczny equity crowdfunding (ECF), natomiast jeśli chodzi o budowanie wartości spółki, to funkcjonują tu podobne mechanizmy — mówi Szymon Janiak z Czysta3 Venture Capital.

Inaczej wygląda kwestia wykorzystania crowdfundingu udziałowego przez venture capital w Polsce. Wynika to częściowo z niejasnych ścieżek prawnych.

— Większość aktywnych funduszy VC w Polsce ma charakter publiczno-prywatny, tzn. część kapitału inwestycyjnego pochodzi od inwestorów, natomiast pozostała pula to wsparcie udzielane za pośrednictwem takich podmiotów, jak NCBR, PFR czy PARP. W przypadku wielu zespołów jest to pierwsze podejście do wspólnego lokowania pieniędzy, a świadomość spółek dotycząca tego typu transakcji jest wciąż relatywnie niska. Biorąc pod uwagę fakt, że ECF jest konstrukcją zdecydowanie młodszą, pojawia się szereg wątpliwości regulacyjnych związanych z potencjalną wspólną inwestycją VC — dodaje Szymon Janiak.

Wspólne wartości

Wiele spółek, kiedy myśli o pozyskaniu finansowania, traktuje crowdfunding udziałowy i venture capital jako dwie odrębne ścieżki. Jest jednak pewne pole do synergii finansowania tłumu z wsparciem funduszu.

— Każda z metod niesie ze sobą nieco inne wartości, dlatego ich połączenie może dać efekty synergii. ECF pozwala zweryfikować na rynku daną koncepcję biznesową, poznać reakcje odbiorców, stworzyć społeczność wokół produktu czy marki, budując tym samym jej ambasadorów. Ponadto sama kampania jest w stanie generować duże zasięgi i zainteresować media. VC ma w tym przypadku charakter komplementarny, ponieważ jego kluczową wartość poza kapitałem stanowi tzw. smart money — mówi Szymon Janiak.

Możliwy model łączący VC z crowdfundingiem to dwie rundy finansowania.

— Scenariusz, który wydaje się najpopularniejszy, to ten, gdzie ECF jest pierwszą, a ventrue capital drugą rundą finansowania. Jest to związane przede wszystkim ze średnią wysokością kapitału, który może zostać pozyskany z każdego z tych źródeł na polskim rynku, i uwzględnieniem faktu, że wraz z upływem czasu wartość spółki rośnie. Każda kolejna runda powinna być co do zasady wyższa. W takim modelu VC uniknie części ryzyka, ponieważ pomysł zostanie sprawdzony na rynku, co stanowi niezwykle istotny aspekt — dodaje Szymon Janiak.

Pozytywnie do współpracy między crowdfundingiem a funduszami inwestycyjnymi odnosi się Maciej Gajewski z FundedByMe.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Prowadzimy rozmowy z dwoma funduszami w sprawie wspólnej inwestycji lub wprowadzenia ich spółek portfelowych na platformę. W przypadku spółek B2C taka współpraca może przynieść korzyści każdej ze stron. Zazwyczaj fundusze VC wymagają kilku określonych zapisów w statucie spółki, więc zawsze zachęcamy spółki, aby przed crowdfundingiem o to zadbać — mówi Maciej Gajewski.

Na FindFunds spore zainteresowanie ze strony funduszy pojawiło się po udanych kampaniach.

— Widzę duży potencjał w tym, aby realizować wspólne kampanie z VC. Pojawiały się też propozycje, aby uruchomić całą kampanię, w ramach której byłyby oferowane już istniejące udziały w spółce. Nie zdecydowaliśmy się jednakna takie działania przede wszystkim dlatego, że nie wnoszą za wiele do samych spółek — mówi Piotr Majewski z FindFunds.

Jakub Niestrój, prezes Crowdwaya wspomina, że niektóre fundusze proponowały już realizację kampanii crowdfundingowych.

— Spotkaliśmy się także z propozycjami współpracy przy organizacji kampanii na rzecz struktur funduszowych noszących się z zamiarem prowadzenia naboru inwestorów w drodze emisji publicznej akcji w trybie bezprospektowym do 1 mln EUR. Dotychczas nie zdecydowaliśmy się na taką formę współpracy — mówi Jakub Niestrój.

Przeszkody

Oprócz niejasnej ścieżki prawnej jest też kilka wyzwań charakterystycznych dla crowdfundingu. Zdaniem Macieja Gajewskiego problematyczny jest rozproszony akcjonariat.

— Zazwyczaj duża ilość akcjonariuszy po rundzie crowdfundingowej odstrasza fundusze VC z uwagi na trudności z późniejszym zebraniem 100 proc. głosów na walnym zgromadzeniu. Da się te problemy rozwiązać. Z jednej strony przy odpowiednich zapisach w statucie możemy cały czas mieć decyzyjność w spółce, tylko pewne scenariusze trzeba przewidzieć wcześniej. Z drugiej strony forma prostej spółki akcyjnej z pewnością pomoże w sprawnym prowadzeniu spraw spółki elektronicznie — dodaje Maciej Gajewski.

Czasem przeszkodą jest to, że inne cele stawia sobie fundusz, a inne może rozwiązać zbiórka udziałowa.

— Crowdfunding to duży wysiłek marketingowy, bo trzeba przekonać szerokie grono odbiorców, zatem biznes musi być relatywnie łatwy do zrozumienia. Ponadto przyciąga sympatyków start-upów, którzy chcą wesprzeć przedsięwzięcie, ponieważ chcą się z nim utożsamiać. Fundusze mają natomiast inną motywację i może im zależeć na objęciu jak największego udziału — nawet kontroli — w jak najniższej cenie. Z drugiej strony obecność VC wśród udziałowców może wiązać się z wkładem merytorycznym lub pewnymi synergiami biznesowymi — uważa Piotr Majewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Szymon Maj

Polecane