Cyfrowy Polsat osłabił siłę Playa

opublikowano: 21-01-2018, 22:00

W przededniu wygaśnięcia lock-upów głównych akcjonariuszy kurs Play jest niżej niż w dniu debiutu. Szkodzi mu m.in. Cyfrowy Polsat

Inwestorzy, którzy w ubiegłym roku uczestniczyli w dwóch największych ofertach publicznych na warszawskiej giełdzie, mają zdecydowanie odmienne nastroje. Ci, którzy kupowali akcje marketów Dino i wciąż je trzymają, mogą cieszyć się 145-procentowym wzrostem kursu. Natomiast ci, którzy postawili na Playa, mają dziś papiery, które są o 6,5 proc. tańsze niż w ofercie publicznej.

Drogo sprzedane

W tym tygodniu mija 180 dni od debiutu giełdowego największego pod względem liczby klientów operatora mobilnego na polskim rynku. To oznacza, że wygasają lock-upy głównych akcjonariuszy spółki: Greka Panosa Germanosa i Islandczyka Thora Björgólfssona, którzy za pośrednictwem wehikułów inwestycyjnych kontrolują wspólnie ponad 50 proc. akcji spółki. Pakiety te są warte obecnie po około 2,15 mld zł. Choć rynek nie obawia się po wygaśnięciu lock-upów nagłej podaży olbrzymich pakietów akcji, to kurs Playa w ciągu ostatnich dwóch miesięcy utrzymuje się poniżej poziomu z debiutu, mimo że — zgodnie z danymi Bloomberga — na 13 aktualnych rekomendacji dla spółki 9 brzmi „kupuj”, a ośmioro analityków wycenia akcje powyżej 40 zł.

— Bardzo łatwo wyjaśnić, dlaczego kurs Playa utrzymuje się na poziomie niskich 30 zł, choć większość analityków wycenia spółkę wyraźnie wyżej. Play w ofercie publicznej nie został sprzedany tanio, a od tego czasu nie zaskoczył niczym pozytywnym ani niczym negatywnym, co mogłoby wywołać silniejszą reakcję kursu. Inwestorzy czekają na dywidendę, część z nich może też mieć pewne wątpliwości co do przyszłości spółki, wywołane tym, że rynek idzie w inną stronę i łączy usługi stacjonarne z mobilnymi. W krótkiej perspektywie nie spodziewam się jednak negatywnych zaskoczeń w wynikach operacyjnych Playa i sądzę, że nasza wycena na poziomie 34,9 zł za akcję jest uczciwa — mówi Zbigniew Porczyk, szef działu analiz Trigon DM.

Efekt Solorza

Wyjaśnienie słabości notowań Playa może być jednak inne. Od września do końca listopada kurs utrzymywał się powyżej poziomu z debiutu. Spadł, dopiero gdy na zakupy wybrał się Zygmunt Solorz-Żak.

— Głównym czynnikiem hamującym wzrost kursu Playa, jest transakcja przejęcia Netii, dzięki której Cyfrowy Polsat będzie miał silną, stacjonarną nogę telekomunikacyjną. Inwestorzy obawiają się, że będzie mieć ona negatywny wpływ na pozycję konkurencyjną Playa — pytanie, w jakiej skali. Od chwili debiutu Play był wyceniany wyżej niż konkurenci, między innymi za sprawą zapowiedzi i oczekiwań dotyczących dywidendy. Teraz rynek może się obawiać, że w warunkach silniejszej konkurencji trudno będzie utrzymać dynamikę wzrostu, a potencjał dywidendowy się obniży, tym bardziej że państwo chce przyspieszyć wdrożenie technologii 5G, co będzie wiązało się z dużymi wydatkami dla telekomów — uważa Konrad Księżopolski, szef działu analiz Haitong Banku.

Przypomnijmy, że na początku grudnia 2017 r. Zbigniew Jakubas, do tej pory największy akcjonariusz Netii, zaakceptował ofertę Cyfrowego Polsatu i sprzedał mu niespełna 33 proc. akcji. Cyfrowy Polsat wraz z jedną z cypryjskich spółek Zygmunta Solorza-Żaka ogłosił jednocześnie wezwanie, w wyniku którego chce osiągnąć próg 66 proc. głosów na walnym Netii. Dzięki tej transakcji grupa Zygmunta Solorza-Żaka chce zbudować pozycję na rynku telekomunikacji stacjonarnej, co pozwoli jej sprzedawać w pakietach jeszcze więcej usług. Konkurenci takiego szerokiego wachlarza nie mają.

— Transakcja Cyfrowego Polsatu i Netii wpłynęła na wycenę wszystkich telekomów na rynku. W przypadku Orange spółka wskaźnikowo była wyceniana poniżej pięciokrotności EBITDA, tymczasem Polsat za Netię płaci więcej, więc inwestorzy mogli spostrzec, że Orange jest tani. Natomiast w przypadku Cyfrowego Polsatu, pomimo pozytywnego wpływu przejęcia Netii na długoterminowe fundamenty spółki, kurs zachowuje się neutralnie, co można tłumaczyć tym, że po przejęciu Netii w wynikach spółki wzrośnie waga segmentu telekomunikacyjnego, który wyceniany jest niżej niż płatna telewizja — mówi Konrad Księżopolski.

Choć notowania Playa kuleją, spółka ma kilka atutów, na czele z zapowiedzianą jeszcze przed debiutem dywidendą z zysku za 2017 r. w wysokości 650 mln zł.

— Ostatnie wyniki przenoszenia numerów w sieciach mobilnych pokazują, że Play nadal bardzo dobrze odbiera klientów konkurencji, mimo że umacnia się T-Mobile. Dodatkowo, dzisiejsza cena implikuje bardzo atrakcyjny poziom dywidendy — około 7,5 proc. — co według mnie powinno w niedługim czasie pomóc kursowi — mówi Konrad Księżopolski.

Zgodnie ze statystykami Urzędu Komunikacji Elektronicznej Play w ubiegłym roku przejął od konkurentów o 111 tys. więcej numerów, niż im oddał. To zdecydowanie najlepszy wynik na rynku. Na wyraźnym plusie pod tym względem byli jeszcze tylko duzi operatorzy wirtualni: Premium Mobile i Virgin (którego Play może przejąć). Plus i Orange oddali konkurentom o ponad 100 tys. więcej numerów, niż od nich przejęli. Po trzech kwartałach ubiegłego roku Play miał 14,9 mln klientów i wyprzedził pod tym względem dotychczasowego lidera, czyli Orange.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Cyfrowy Polsat osłabił siłę Playa