Czytasz dzięki

Czas skracania dystansu między pokoleniami

Rozmawiał Bartłomiej Mayer
opublikowano: 30-08-2020, 22:00

Polski system edukacyjny nie był przygotowany na ewentualność nauki zdalnej i wciąż nie ma jednego jej standardu — mówi Anna Karniej, dyrektor rozwoju rynku szkoleń we WSiP.

Posłuchaj rozmowy w formie podcastu:

„PB”: WSiP jest wydawcą papierowych podręczników, ale w ofercie ma także materiały edukacyjne w formie elektronicznej. Na ile wychodzą one poza tradycyjną, papierową ofertę wydawnictwa?

Anna Karniej: WSiP od lat rozwija cyfrowy portal WSiPnet, który pełni funkcję serwisu i obecnie obsługuje wszystkie podręczniki i programy nauczania do szkół podstawowych oraz częściowo ponadpodstawowych. Umożliwia on także komunikację między uczniami i nauczycielami, w tym m.in. zadawanie prac domowych, analizowanie wyników całej klasy i pojedynczych uczniów.

Wiosną tego roku okazało się nagle, że to jest bardzo potrzebne narzędzie.

Tak. Te serwisy stały się kluczowe do zdalnej nauki. Problem jednak w tym, że rynek szkolny nie był na te rozwiązania gotowy czy — innymi słowy — otwarty, gdyż aby je w pełni wykorzystać, potrzebne są nowe kompetencje nauczycieli.

Nauczyciele, szkoły w ogóle, uczniowie i rodzice zostali nagle rzuceni na głęboką wodę. Mieli co prawda coś, co pomogło im w tej głębokiej wodzie pływać, ale czy umieli to wykorzystać?

Pandemia była takim testem kompetencji. Jedne szkoły świetnie go zdały, inne gorzej, choć robiły to najlepiej, jak potrafiły. Wszystko zależało od doświadczeń nauczycieli z włączaniem technologii w proces dydaktyczny. Ważna była również wcześniejsza praca dyrektorów oraz podejście lokalnych samorządów do zarządzania szkołami. Jedne bowiem wdrażały nowoczesne rozwiązania niezależnie od działań centralnych, a inne koncentrowały się stricte na obowiązkach formalnych, wynikającychz prawa oświatowego, czyli dostosowywały się do rozporządzeń i odgórnych zaleceń. Badania, które prowadziliśmy w okresie pandemii, wykazały, że system edukacji nie był przygotowany na tę ewentualność. W pierwszym okresie widoczna była frustracja i nauczycieli, i rodziców. Zresztą wszyscy znamy dzisiaj niezadowalające wyniki egzaminów ósmoklasisty, a przede wszystkim matur. Każdy radził sobie, jak potrafił. Wiosną powszechne były lekcje np. przez Messengera i inne ogólnodostępne komunikatory, które nie spełniały zasad bezpieczeństwai profesjonalizmu dydaktycznego. Dopiero po pewnym czasie, po okresie pospolitego ruszenia nauki zdalnej, część szkół zaczęła myśleć o rozwiązaniach systemowych.

Co okazało się największym mankamentem, z czym najtrudniej radzili sobie nauczyciele, uczniowie i rodzice?

Problem dotyczył głównie sprawnego posługiwania się technologią komunikacyjną oraz wdrażania nowej dydaktyki zdalnej. Brak takich kompetencji wywoływał strach i niepewność oraz chaos po stronie dyrektorów, nauczycieli, a także rodziców. Nauczyciele często wycofywali się z roli kreatywnego, aktywnego pedagoga, choć są oczywiście także przykłady wspaniałych nauczycieli, liderów zmiany. Tak naprawdę mamy wyjątkowy czas budowania zrozumienia i łagodzenia przepaści socjologicznych, zmniejszania dystansu między postmilenialsami a wcześniejszymi pokoleniami.

Czy teraz możemy liczyć na to, że w razie konieczności nauczania zdalnego lub hybrydowego poziom będzie inny niż na początku?

W pewnym stopniu tak, aczkolwiek nie ma dziś w Polsce jednego standardu pracy zdalnej. Wciąż poszukuje się optymalnej formy organizacji nauki. Samorządy próbują znaleźć optymalny sposób, który pozwala w razie potrzeby płynnie łączyć naukę w klasach z nauką na odległość, ale w różnych miejscach wygląda to bardzo różnie. Na pewno w wielu szkołach dostrzeżono potencjał zdalnego środowiska pracy. Potwierdzają to deklaracje dyrektorów, z którymi WSiP się komunikuje. Część narzędzi będzie też wykorzystywana po powrocie do stacjonarnych warunków pracy.

Kto powinien wypracować standard nauczania zdalnego?

To rola przede wszystkim Ministerstwa Edukacji.

Ministerstwo się nie zaangażowało w tę sprawę?

Zaangażowało się zapewne, natomiast wydaje mi się, że nadal nie ma pożądanych rozwiązań. Szkoła nie lubi rewolucji i zawsze się przed nią broni. Jesteśmy więc raczej w trakcie ewolucji niż rewolucji.

Wywiad jest skróconym zapisem rozmowy z odcinka podcastu „Puls Biznesu do słuchania” pt. „Trudny powrót do szkoły”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Bartłomiej Mayer

Polecane