Czekolada — słodki luksus na co dzień

Materiał partnera
opublikowano: 29-11-2018, 22:00

Polacy coraz wyżej cenią smak prawdziwej czekolady. Ręcznie produkowane pralinki czy gęsta, pitna czekolada z odrobiną chili to przysmaki, którymi przed wiekami delektowali się królowie i arystokracja. Dziś także budzą zachwyt, choć już nie tylko koronowanych głów

Po słodycze chętnie sięgamy przez cały rok, choć przed świętami — zwłaszcza Bożego Narodzenia — sprzedaż czekoladowych tabliczek, pralin oraz figurek i zestawów świątecznych bije rekordy.

Ernest Karol Wedel, założyciel najbardziej
znanej spośród polskich marek czekolady.
Wyświetl galerię [1/2]

Ernest Karol Wedel, założyciel najbardziej znanej spośród polskich marek czekolady.

Wzrosty z miesiąca na miesiąc

Nic więc dziwnego, że producenci już kilka miesięcy wcześniej przygotowują się na ten gorący okres — z danych GUS wynika, że produkcja czekolady i wyrobów czekoladowych wzrosła w październiku 2018 r. o 4 proc. do 45,2 tys. ton w porównaniu do sytuacji sprzed roku. W porównaniu z poprzednim miesiącem wzrost sięgnął 8,9 proc. Od początku roku w Polsce wyprodukowano 353 tys. ton czekolady i wyrobów czekoladowych (9 proc. więcej niż w tym samym okresie 2017 r.). Samej czekolady, łącznie z białą było w tym 226 tys. ton (10,3 proc. więcej niż rok temu). Przypomnijmy, że właśnie tabliczki, praliny oraz cukierki stanowią około 15 proc. ogólnej sprzedaży słodyczy w Polsce. Prym ciągle jeszcze wiodą ciastka, których sprzedaż stanowi 18,5 proc. obrotów wartościowych rynku.

Wyższa produkcja ma też oczywiście związek z ogólnym wzrostem spożycia tego przysmaku — w ciągu trzech ostatnich lat, w przeliczeniu na jedną osobę, zjedliśmy o jedną trzecią czekolad więcej, a w porównaniu z sytuacją sprzed pięciu lat aż o 122 proc. więcej. Rocznie każdy z nas pochłonął około 5 kg czekoladowego przysmaku. Nie jest to jednak przesadnie dużo, bo np. przeciętny Niemiec zjada rocznie 12 kg czekolady, Szwajcar około 11 kg, Brytyjczyk około 8 kg, a Francuz 7 kg. Jednak ponieważ rynek czekolady w Polsce rośnie rocznie o około 3 proc., to również spożycie będzie wzrastało.

Tony dla sąsiadów

Oczywiście nie wszystko, co produkujemy w Polsce, trafia na nasze stoły. Według danych Eurostatu w 2017 r. Polska była piątym eksporterem czekolady w Unii Europejskiej. W 2017 r. z naszego kraju wywieziono jej 115,3 tys. ton, podczas gdy pięć lat wcześniej było jej o połowę mniej, bo 77,3 tys. ton. Czekoladą z Polski zajadają się mieszkańcy 111 krajów, przy czym jedna trzecia ze sprzedanych za granicę tabliczek trafiła do naszych sąsiadów, w tym przede wszystkim do Niemiec (18,7 tys. t) i do Czech (8,9 tys. t). Znaczącym rynkiem zbytu była również Wielka Brytania, dokąd sprzedano 12,1 tys. t tego produktu.

Znacznie więcej czekolady wciąż jeszcze jednak do nas przyjeżdża, niż od nas wyjeżdża. W ubiegłym roku sprowadziliśmy aż 128,1 tys. ton tego przysmaku, o 71 proc. więcej niż przed pięcioma laty. Jedna trzecia pochodziła z Niemiec (40,8 tys. t). Drugim największym dostawcą do naszego kraju były Włochy (14,2 tys. ton), a trzecim Holandia, skąd zakupiono 12,0 tys. ton.

Chętniej sięgamy po premium

Najwyżej cenimy te wyroby, które zaliczane są do tzw. segmentu premium. Sprzedaż w tej grupie w ostatnich dwunastu miesiącach osiągnęła poziom 18,1 proc. Najdynamiczniej zwiększa się spożycie pralin (wzrost o 8 proc.), jak i dużych tabliczek czekoladowych o gramaturze 250 g i większej (+7,4 proc.). Sprzedaż dużych, prezentowych tabliczek czekoladowych rozwija się natomiast głównie za sprawą czekolad mlecznych — cały czas najbardziej popularnego i największego segmentu, który odnotował wzrost sprzedaży na poziomie 8,1 proc.

Coraz więcej zwolenników zyskują tabliczki deserowe i gorzkie — w ciągu ostatnich 12 miesięcy kończących się w sierpniu 2018 r. ich sprzedaż wartościowa była ponad 1,5 razy większa niż w analogicznym okresie w roku ubiegłym. W ocenie analityka rynków rolnych Pawła Wyrzykowskiego z BGŻ BNP Paribas kupujemy i jemy więcej czekolady, bo stać nas na więcej — jak podaje GUS realny wzrost przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego na osobę w gospodarstwach domowych w 2017 roku wzrósł o 6,3 proc. w porównaniu do sytuacji sprzed roku.

Niebanalna czekolada

Czy to jedyny powód tak znacznego wzrostu sprzedaży? Analitycy Euromonitora oceniają, że producenci słodyczy czekoladowych obronili swoje pozycje na rynku, szukając atrakcyjnych nisz i próbując skusić konsumentów nowymi produktami, by pobudzić konsumpcję. Na trwałe weszły już do palety czekolad tabliczki z kawałkami egzotycznych owoców, w łaski łasuchów wkupiły się czekolady gorzkie ze względu na ich walory zdrowotne, m.in. większą zawartość magnezu oraz — z podobnych powodów — czekolady zawierające ziarna zbóż. Zwracamy też uwagę na wygląd wyrobów — świetnie sprzedają się np. słodycze z przeróżnymi ręcznymi zdobieniami. Coraz większą popularnością cieszą się też produkty łączone, czyli kombinacje smaków np. warzyw i czekolady, które stają się coraz bardziej popularne w różnych kategoriach.

Kilka lat temu pojawiły się już pierwsze wyroby łączące karmel z solą, a także próby pogodzenia takich smaków jak np. boczek i czekolada. Wśród nowości na tegoroczne święta pojawiła się m.in. gorzka czekolada z żurawiną i bakaliami oraz z orzechami i słonym karmelem, a lider rynku — Ptasie Mleczko® zyskało cynamonową pierzynkę. Upodobanie spotykania się ze znajomymi w mieście i plotkami przy gorącej czekoladzie połączyły z kolei pijalnie, które jak grzyby po deszczu wyrosły na ulicach polskich miast. Wśród nich jest 27 firmowanych marką E. Wedel. Można w nich nie tylko napić się napoju Majów i Azteków w wersji przez nich wynalezionej — czyli z odrobiną chili, ale też skomponować własną wersję płynnej czekolady i zakupić misternie wykonane pralinki w różnych smakach.

Nie cena, ale skład

Przychodzi nam to tym łatwiej, że już nie kierujemy się przy zakupie wyłącznie ceną. Zwracamy uwagę na jakość, sprawdzamy składniki produktu — zawartość kakao, czy nie dodano przypadkiem sztucznych składników, coraz rzadziej wybieramy wyroby czekoladopodobne. Wysoka cena nie jest już barierą, a świadczy o jakości i ekskluzywności produktu. Chcemy kupować produkty, które dają nam gwarancję wysokiej jakości na najwyższym światowympoziomie oraz intensywnego smaku. Dużą rolę odgrywa marka — renoma firmy jest poświadczeniem produktów przygotowanych ze składników o najwyższej jakości. I tu wracamy do naszych wyborów na święta — w tym okresie szczególną wagę przywiązujemy do tego co kupujemy. Z badań wynika, że największym wzięciemcieszą się większe, a zatem bardziej wartościowe, opakowania czekoladek znanych marek, kupowane na prezent. Dlatego właśnie kategoria pralin w pudełkach rozwija się bardzo dynamicznie, odnotowując rokrocznie dwucyfrowe wzrosty zarówno w ujęciu ilościowym, jak i wartościowym. Wzrosty będą z pewnością jeszcze większe, jeśli producenci w większym stopniu umożliwią zamawianie spersonalizowanych kompozycji czekoladek. Taki dopasowany do indywidualnych gustów upominek nadzwyczajnie ucieszy obdarowanego, a darujący będzie z pewnością gotów zapłacić za niego wielokrotnie więcej niż za banalną bombonierkę z półki w supermarkecie.

Konkurencja się zaostrza

Poszukiwaniu nowych doznań smakowych dla konsumentów i dopasowanych do nich produktów sprzyja z pewnością rosnąca konkurencja — niedawno pojawił się na naszym rynku nowy gracz z Turcji. W sumie mamy u siebie około 160 wytwórców słodyczy, ale liczy się kilkunastu z nich, wśród nich najwięksi giganci to: Lotte Wedel, Stollwerck, Kraft Foods, Nestle/Goplana, którzy wspólnie kontrolują 77,1 proc. rynku (dane za Nielsen). Według danych Nielsen Polska, na pierwszym miejscu wśród producentów czekolady jest Mondelez (1/3 rynku tabliczek), numer dwa to Lotte Wedel (kilkanaście procent), a trzecią pozycję zajmuje Ferrero ze spredażą na poziomie kilku procent. Pozostała część należy do mniejszych producentów. Walka o klienta jest więc zaciekła, a ponieważ jest on coraz bardziej wymagający, poprzeczka stawiana jest coraz wyżej. Praktycznie każdy producent próbuje czymś zaskoczyć klientów. Komu się uda? Pokażą kolejne wyniki sprzedaży.

Ważne są zarówno innowacyjność, jak i ekskluzywność produktu. Niektóre serie obliczone są na pojawienie się wyłącznie w okresie świąt, ale niewykluczone, że — jeśli przypadną do gustu polskim łasuchom — zostaną z nami na dłużej. Bacznie obserwujmy półki sklepowe i jeśli pojawi się na nich coś, co nam szczególnie zasmakuje, nie odkładajmy zakupów na później.

Właściwości czekolady

Czekolada (z łac. nahuatl xocolatl — gorzka woda) to wyrób cukierniczy sporządzany z miazgi kakaowej, tłuszczu kakaowego lub tłuszczu cukierniczego, środka słodzącego i innych dodatków. Produkowana najczęściej w formie tabliczek czekolady. Czekolada ma wysoką wartość energetyczną — 100 gramów to około 600 kcal. Ziarno kakaowe jest jednym z najbogatszych źródeł flawonoidów, a dieta bogata we flawonoidy zmniejsza ryzyko wielu chorób. Umiarkowane spożycie gorzkiej czekolady i kakao może zmniejszać ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. U osób z nadciśnieniem tętniczym czekolada gorzka o zawartości 50–70 proc. ziarna kakaowego zmniejsza ciśnienie skurczowe o 5,0 mmHg i rozkurczowe o 2,7 mmHg. Regularne spożywanie czekolady wpływa na obniżenie zawartości tzw. „złego cholesterolu” LDL i podnosi poziom HDL, tzw. „dobrego cholesterolu”. Badania wskazują też, że flawonoidy kakao poprawiają metabolizm glukozy zmniejszając ryzyko cukrzycy.

Czekolada poprawia również samopoczucie. Ziarno kakaowca zawiera bowiem fenyloetyloaminę, która pobudza w organizmie produkcję endorfin zwanych potocznie hormonami szczęścia. Czekolada zawiera także składniki mineralne, głównie magnez, wapń, miedź i potas. Czekolada gorzka zawiera średnio o 50–70 proc. więcej magnezu niż mleczna. Natomiast czekolada mleczna zawiera około 6 razy więcej wapnia niż gorzka. Ponadto czekolada należy do produktów o niskim indeksie glikemicznym — poniżej 55, dla czekolady gorzkiej wynosi on zaledwie 22, dla mlecznej 49. Spożycie produktów o niskim indeksie glikemicznym powoduje powolny i relatywnie niewielki wzrost poziomu glukozy we krwi i co za tym idzie — niewielki wyrzut insuliny.

Przepyszna historia

Aby poznać historię czekolady musimy przenieść się na półwysep Jukatan. Tam gdzie dziś możemy podziwiać wspaniałe budowle Majów, Azteków, Zapoteków tysiące lat temu po raz pierwszy ludzie delektowali się aksamitnym smakiem czekoladowego rarytasu. Malowidła, czy też narzędzia do obróbki kakao świadczą o tym, że już tysiąc lat przed Chrystusem, w okresie rozkwitu kultur indiańskich ziarna kakaowca towarzyszyły życiu ludzi.

Święty napój

Według badaczy jako pierwsi na kakaowce natrafili Olmekowie — koczownicze plemiona żyjące w rejonie Zatoki Meksykańskiej. Językoznawcy odczytali pierwszą wersję słowa kakao właśnie w ich języku. Olmekowie odkryli, że w owocu kakaowca znajdują się jadalne ziarna. Każde z nich otaczali czcią — wierzyli bowiem, że zostały one ofiarowane ludziom przez boga Quetzalcoatla.

Krok dalej poszli Majowie — zaczęli prażyć i mielić nasiona i parzyć z nich napój — gęsty płyn doprawiany chili i pieprzem. Jednak zaszczytu jego skosztowania dostąpić mogli tylko najbogatsi i to wyłącznie wtedy, gdy nadarzyła się ku temu ważna okazja — ślub, bądź pogrzeb. Podobnie dla Azteków był to święty napój, którego używano podczas religijnych obrzędów, służył też jako afrodyzjak, ale pili go również przed wyprawami wojennymi. Cywilizacja Majów wykorzystywała kakao jako środek płatniczy — Majowie handlowali owocami kakaowca. Na dworze Montezumy, ostatniego króla Azteków, w momencie podboju Meksyku przez Hiszpanów znaleziono podobno tysiąc ton ziarna kakaowego, mimo że władca nie posiadał w tym okresie terenów uprawnych. Otrzymał je dzięki daninom pobieranym od podporządkowanych sobie plemion. Podobno król wypijał dziennie aż czterdzieści porcji dającego siłę napoju.

Kolumb odkrył kakao dla Europy

Pierwszym Europejczykiem który zetknął się z ziarnami kakao był Krzysztof Kolumb, ale podróżnik wcale nie wypatrzył plantacji kakaowca na odkrytym przez siebie kontynencie — znalazł ziarna na jednym ze statków Majów, na który napadł. Nie dowiedział się jednak, jaki przysmak zdobył. Dopiero w 1528 r. Hernan Cortez uzyskał na dworze meksykańskiego władcy Montezumy II przepis na xocoatl — napój wytwarzany z kruszonych ziaren kakaowca i wody, do którego z czasem— zamiast chili i pieprzu — zaczęto dodawać wanilię, miód, cukier i inne przyprawy. Hiszpańscy konkwistadorzy docenili wzmacniające działanie kakao i na wzór miejscowych wojowników zaczęli nosić przy sobie papkę z podsuszonych ziaren, którą w razie potrzeby zażywali. Kakao, ze względu na ciągle rosnącą popularność, stało się obiektem zainteresowaniawielu państw kolonialnych. Mimo to, Hiszpanom udało się przez niemal sto lat utrzymać monopol handlowy. W późniejszych latach także Portugalia, Anglia i Holandia wywalczyły sobie terytoria pod uprawę drogocennego kakaowca.

Królewski napój

We Francji czekoladę upowszechnili władcy — w 1615 r. król Francji Ludwik XIII poślubił Annę Austriaczkę, córkę króla Hiszpanii Filipa III, która przywiozła próbki czekolady na dwór francuski, aby uczcić to wydarzenie. Jego następca Ludwik XIV wprowadził zwyczaj spożywania tego napoju na dworach królewskich i wśród arystokracji. Podobno wspierał on budowę pierwszych napędzanych parą maszyn do produkcji czekolady. Król Francji był dla innych europejskich władców ikoną stylu, naśladując go wprowadzili u siebie zwyczaj picia modnego napoju. Czekolada jako napój stała się niemal ogólnodostępna w XVII w. — można było jej spróbować w powstających w tym okresie kawiarniach. Biła rekordy popularności wśród europejskiej arystokracji. W formie stałej nadal jednak była wytwarzana ręcznie, w drodze mozolnego procesu. Dopiero na początku XIX w. Conraad van Houten wynalazł prasę do usuwania tłuszczu z ziaren, dzięki czemu udało mu się uzyskać czyste masło kakaowe. Z niego wytwarzano bloki, które mielono i uzyskiwano kakao w proszku. Czekolada w formie stałej pojawiła się po raz pierwszy w 1849 r.

Czekolada w Polsce

Do Polski czekolada trafiła dopiero w XVIII w. sprowadzona przez Augusta II Mocnego. Na początku XIX w. Polacy mogli spróbować czekolady wyprodukowanej przez Ernesta Karola Wedla, młodego cukiernika z Berlina. W 1851 r. przyjechał on do Warszawy i otworzył mały sklep przy ulicy Miodowej, w którym oferował czekoladę i karmelki. W 1894 r. syn Karola, Emil przeniósł sklep i fabrykę do nowej kamienicy na ul. Szpitalnej. Stoi tam ona do dziś, a w niej znajduje się najstarszy sklep i kawiarnia — Pijalnia Czekolady E.Wedel „Staroświecki Sklep”. O tym jak bardzo czekoladę lubił ostatni król Stanisław August Poniatowski świadczy fakt, że towarzyszyła mu ona każdego dnia. Po trzecim rozbiorze Polski uciekając z Wawelu zostawił na zamku nadgryzioną tabliczkę, którą znalazł zarządca, dzięki czemu do dzisiaj możemy ją podziwiać w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

OKIEM EKSPERTA

Przepisy na straży oryginału

MAREK PRZEŹDZIAK, prezes Polbisco Stowarzyszenie Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych

Czekolada i inne wyroby czekoladowe muszą spełniać bardzo restrykcyjne, ściśle określone w przepisach prawnych wymagania jakościowe. Określone są one w dyrektywie 2000/36/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 2000 r. odnoszącej się do wyrobów kakaowych i czekoladowych przeznaczonych do spożycia przez ludzi. W Polsce przepisy te są wdrożone przez rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 4 grudnia 2002 r. w sprawie szczegółowych wymagań w zakresie jakości handlowej wyrobów kakaowych i czekoladowych. Wymienione przepisy określają skład i wymagania jakie musi spełniać czekolada, czekolada mleczna, śmietankowa, biała, nadziewana, czekoladki (pralinki) i inne.

I tak przykładowo: Czekolada otrzymywana jest z wyrobów kakaowych i cukrów i musi zawierać nie mniej niż 35 proc. suchej masy kakaowej, w tym nie mniej niż 18 proc. tłuszczu kakaowego i nie mniej niż 14 proc. beztłuszczowej suchej masy kakaowej. Czekolada mleczna otrzymywana jest z wyrobów kakaowych, cukrów, mleka lub produktów mlecznych i musi zawierać nie mniej niż: 25 proc. suchej masy kakaowej, 14 proc. suchej masy mlecznej, 2,5 proc. beztłuszczowej suchej masy kakaowej, 3,5 proc. tłuszczu mlecznego, 25 proc. całkowitej zawartości tłuszczu kakaowego i tłuszczu mlecznego. W ostatnich latach znacząco wzrasta zainteresowanie konsumentów produktami tzw. prozdrowotnymi: o obniżonej wartości energetycznej, z obniżoną zawartością cukru czy tłuszczu, ale także z dodatkiem witamin i składników mineralnych. Wg badań przeprowadzonych przez KPMG 91 proc. badanych kupuje słodycze. Te same badania potwierdzają, że dla ponad 90 proc. badanych konsumentów najważniejsze są smak i jakość kupowanych słodyczy. A ponieważ Polacy coraz bardziej otwarci są na nowe smaki i receptury stąd należy wnioskować, że rynek produktów innowacyjnych będzie na pewno wzrastał.

KOMENTARZ

Polska jest dojrzałym rynkiem

MACIEJ HERMAN, Dyrektor Zarządzający LOTTE Wedel

Polska jest 22 rynkiem na świecie jeśli chodzi o konsumpcję czekolady. Przeciętny Kowalski spożywa około 5 kg czekolady rocznie. To całkiem spory poziom, choć Szwajcaria i Niemcy, czy kraje skandynawskie mogą pochwalić się dwukrotnie lepszym wynikiem. Zdecydowanie coraz popularniejsze stają się produkty wysokiej jakości i sprawdzone marki, a nie produkty, które tylko je przypominają (wyrób czekoladopodobny ma dużo mniejszą zawartość tłuszczu kakaowego od prawdziwej czekolady). Wedel tworząc swoją ofertę nie godzi się na żadne kompromisy. Dowodem na to, że dla polskich konsumentów najważniejszą rolę odgrywa jakość, jest obecność trzech wedlowskich tabliczek w top 4 najlepiej sprzedających się czekolad (Gorzka, Mleczna, Truskawkowa).

Rynek czekolady w Polsce osiągnął dojrzałość. Widać wyraźnie, że konsumpcja liczona w kilogramach jest w miarę stabilna, w związku z czym powinniśmy przyzwyczaić się do 1-2-procentowych wzrostów w skali roku. Rośnie liczba konsumentów, głównie młodych, szukających nowości które będą ich zaskakiwać. Kolejny widoczny trend to poszukiwanie słodyczy będących zdrowymi przekąskami, która mają ograniczoną ilość cukru lub zawierają specjalne dodatkowe składniki zdrowotne, np. dużo magnezu.

Królową wśród czekolad w Polsce jest czekolada mleczna — wybiera ją ponad 70 proc. 1 konsumentów. Jednocześnie, od jakiegoś czasu obserwujemy stabilny wzrost czekolad gorzkich — obecnie ich udział w strukturze sprzedaży tabliczek wynosi 20 proc. 2 Podium zamyka czekolada biała, która jest wybierana przez prawie 4 proc. 3 konsumentów. Co ciekawe, sporą grupą fanów cieszy się również nasza czekolada karmelowa, a znaczną ich część stanowią dzieci, które szczególnie lubią słodki smak. Przy wprowadzaniu jej do sprzedaży nie spodziewaliśmy się aż tak pozytywnego odzewu i już po kilku miesiącach zdecydowaliśmy się rozszerzyć ofertę z 3 tabliczek o kolejne produkty z linii Karmelove. W najbliższych latach przewidujemy utrzymanie wzrostu konsumpcji czekolad gorzkich, wynikające m.in. z rosnącej popularności trendu „health and wellness”. Innym kierunkiem, który będzie wpływał na konsumpcję czekolady w Polsce jest tzw. premiumizacja. Mocno rośnie w naszym kraju liczba osób gotowych zapłacić więcej za produkty wysokiej jakości.

Z myślą o tych konsumentach stworzyliśmy linię czekolad premium wyróżniających się kształtem, stylowym opakowaniem i starannie wyselekcjonowanymi składnikami. Przy podejmowaniu decyzji zakupowych coraz istotniejsze będą również skład i pochodzenie składników. To trend szczególnie korzystny dla marek, które jak E. Wedel kwestie jakości i bezpieczeństwa produkcji traktują priorytetowo. Na przykład nasze czekolady gorzkie zawierają najwyższej jakości kakao z Ghany, które wyróżnia mocno czekoladowy smak. Za wyjątkowością kakao z Ghany stoi bezpieczeństwo produkcji i kontrole jakości na każdym etapie skupu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Czekolada — słodki luksus na co dzień