Czerwona kartka dla lubelskiego dewelopera

opublikowano: 06-01-2020, 22:00

W sporze, w którym stronami de facto są prezydent miasta i deweloper kontra wojewoda i aktywiści miejscy, sąd stanął po stronie tych drugich.

Górki Czechowskie to w Lublinie najgorętszy temat minionego roku, który z wypiekami na twarzy śledzi lokalna prasa i mieszkańcy. Cenne przyrodniczo tereny, należące do prywatnego inwestora TBV Investment, nazywane są „płucami” miasta (które notabene ma ogromny problem ze smogiem). Spółka chce częściowo je zabudować, stawiając na nich m.in. osiedle mieszkaniowe - ma na to zgodę prezydenta Krzysztofa Żuka i części radnych. W ostatnie dni starego roku wojewódzki sąd administracyjny w Lublinie (WSA) jednak ukrócił te plany. Orzekł, że część uchwalonego przez radę miasta studium kierunków i uwarunkowań zagospodarowania przestrzennego, która dawała zielone światło zabudowie mieszkaniowej na Górkach Czechowskich, jest nieważna. Podkreślił, że to samo studium wskazuje na wartość przyrodniczą ternów spornych i jednocześnie podważa to założenie, dopuszczając ich częściową zabudowę. Wyrok, wydany 30 grudnia, jest nieprawomocny, co oznacza, że miasto może się odwołać.

Dwie skargi

— Ewentualne decyzje w tym zakresie ze strony gminy Lublin zostaną podjęte dopiero po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku — informuje w wydanym tego samego dnia oświadczeniu Katarzyna Duma, rzecznik prasowy Lublina.

Jeśli miasto się odwoła, o finale sprawy zdecyduje Naczelny Sąd Administracyjny. Radni PiS wezwali prezydenta do niewnoszenia odwołania.

— Warto podkreślić, że sąd jednocześnie nie wstrzymał wykonalności decyzji samorządu miasta, a to oznacza, że do czasu uprawomocnienia się wyroku deweloper może realizować swoje plany — komentuje Mateusz Sarnat, adwokat.

Niekorzystny dla miasta wyrok WSA dotyczył skargi złożonej przez wojewodę. Sąd nie unieważnił dokumentu w całości, a jedynie jego część dotyczącą zmiany funkcji Górek Czechowskich. Jednocześnie sąd odrzucił drugą skargę w tej samej sprawie złożoną przez osobę prywatną — lokalną aktywistkę wspieraną m.in. przez Lubelski Alarm Smogowy, która mieszka w sąsiedztwie Górek Czechowskich, reprezentowaną przez Mateusza Sarnata. Domagała się ona unieważnienia studium w całości.

1cae78be-dad3-11e9-8a34-2a2ae2dbcce4
Polityka gospodarcza
Nie uciekniesz przed skutkami polityki gospodarczej. Zapisz się na nasz newsletter, by nie przegapić newsów, analiz i komentarzy. Zamieniamy słowa polityków na pieniądze
ZAPISZ MNIE
Polityka gospodarcza
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Nie uciekniesz przed skutkami polityki gospodarczej. Zapisz się na nasz newsletter, by nie przegapić newsów, analiz i komentarzy. Zamieniamy słowa polityków na pieniądze
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Sąd nie dopatrzył się interesu prawnego strony skarżącej. Będziemy się odwoływać, bo w naszym przekonaniu przy uchwalaniu studium naruszono wiele przepisów środowiskowych i nie tylko — zapowiada adwokat aktywistki.

Park za osiedle

Wcześniej przez lata lokalne przepisy blokowały zabudowę mieszkaniową na należących do TBV Investment spornych działkach ze względu na ich walory przyrodnicze. W niedawnej tzw. umowie przyrzeczenia darowizny z obecnym prezydentem miasta deweloper zadeklarował jednak, że odda na rzecz miasta 70 proc. terenów Górek Czechowskich za symboliczną złotówkę, tak aby mogły pełnić funkcję parku miejskiego. W zamian domagał się zmian w lokalnych dokumentach planistycznych, które umożliwiłyby budowę osiedla na pozostałych 30 proc. W referendum, które zorganizowało miasto, aż 68 proc. mieszkańców była przeciwna takiemu scenariuszowi.

— Do tej pory miasto nie udostępniło nam zapisów „umowy przyrzeczenia darowizny”, choć z formalnego punktu widzenia jest to informacja publiczna. Warto też podkreślić, że w procesie uchwalania studium wpłynęło ponad 8 tys. uwag, których miasto nie uwzględniło. Wiele opracowań naukowych wskazuje na to, że te tereny to jedyna tak rozległa zielona enklawa miasta, która jest dodatkowo korytarzem powietrznym. Bez niej miasto będzie całkiem skąpane w smogu — uważa Mateusz Sarnat.

Miasto, poza oficjalnym oświadczeniem w sprawie wyroku WSA, do tej pory nie komentowało sprawy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu