Czy bankowcy powinni obawiać się o lunch

Banki mają technologię, ale muszą też mieć oczy dookoła głowy. W rywalizacji z fintechami może im pomóc regulator, ale do tego się nie pali

Przed rokiem, w kwietniu 2015 r., Jamie Dimon, prezes JP Morgana, w liście do inwestorów pisał: „Silicon Valley is coming”. Przestrzegał, że fintechowe start-upy stanowią największe zagrożenie dla banków, bo są niezwykle pomysłowe, szybko dostosowują się do wymagań klienta i doskonale poruszają się w świecie nowoczesnych technologii. Tegoroczne pismo do akcjonariuszy utrzymane jest w znacznie spokojniejszym tonie. Szef JP Morgana twierdzi, że jego bank zdążył odrobić lekcję i w niczym nie ustępuje małym, technologicznym konkurentom z zachodniego wybrzeża.

Zobacz więcej

PEŁEN PRZEKRÓJ: W debacie o relacjach fintechów z bankami wzięli udział, od lewej: Andrzej Reich, przedstawiciel regulatora, Krzysztof Rosiński, bankowiec, Zbigniew Pomianek, specjalista IT, Michał Mrożek, bankowiec, i Sławomir Lachowski start-upowiec. SZYMON ŁASZEWSKI

— Jamie Dimon tak nastraszył inwestorów, że później musiał ich uspokajać. Najpierw pisał, że fintechy to zwierzęta czyhające, żeby zjeść lunch bankowców. W tym roku stwierdził, że nie robią niczego, czego nie mogłyby robić banki, i że robią to, czego banki robić nie chcą — powiedział Sławomir Lachowski, twórca mBanku, otwierając debatę „Czy banki są gotowe na fintech”.

Polskie banki fintechowe

Zwierzęcą metaforę dyskutanci przywołali później wielokrotnie. Do panelu zasiedli przedstawiciele branży fintech, banków, dostawców technologii i regulatora. Sławomir Lachowski występował w podwójnej roli: bankowca, którym — jak podkreślał — wciąż się czuje, i start-upowca, bo reprezentował G-Rock, firmę technologiczną, której jest założycielem i szefem. Jego zdaniem, świat finansów i technologii zmienia się wykładniczo i bankom, mimo wysokiego zaawansowania technologicznego i produktowego oraz jakości obsługi, nie powinno zabraknąć pokory.

— Trzeba mieć jej wystarczająco dużo, żeby uznać, że wyzwania, które stoją przed nami, są nieporównywalne z tym, co już znamy. Trzeba wysilić intelekt i wyjść poza dotychczasowe schematy działania, które przyniosły nam sukces — stwierdził Sławomir Lachowski. Banki mogą utrzymać swoją pozycję rynkową, pod warunkiem że będą w stanie robić to, co robi fintech, czyli wykorzystywać nowoczesną technologię do zaspokajania potrzeb klientów. Jeśli tego nie zrobią, zajmą się tym technologiczne start-upy, których tysiące powstają w Wielkiej Brytanii i USA. Michał Mrożek, szef HSBC Polska, wyjaśnił, co sprawiło, że Londyn i Dolina Krzemowa stały się wylęgarniami fintechów. Przyczyn dynamicznego rozwoju nowych firm finansowych upatruje w kryzysie, który naruszył reputację i siłę banków. Osłabienie tradycyjnego sektora doprowadziło do powstania luki finansowej na rynku, gdyż branża, delewarując bilanse, ograniczyła akcję kredytową. To natomiast przełożyło się na postawę lokalnych nadzorów, które dla zachowania rynkowej równowagi stały się bardziej liberalne wobec nowych konkurentów i wręcz zachęcały ich do oferowania usług tam, gdzie aktywność banków była niewystarczająca.

— W Polsce banki zachowały zdolności finansowe i wysoką konkurencyjność. To są kluczowe warunki do rozwijania innowacji — powiedział Michał Mrożek. Czy są gotowe na nadejście fintechu? Tak, bo mają technologię, dzięki której klient nie musi szukać alternatywnych rozwiązań na rynku, gdyż wszystko, czego potrzebuje, dostanie w swoim banku. Kolejnym argumentem na rzecz tradycyjnych instytucji są względy bezpieczeństwa. Tu przewaga banków nad fintechem jest bezapelacyjna. Nawet najbardziej otwarci na nowinki technologiczne klienci na koniec dnia przedkładają bezpieczeństwo i zaufanie do nadzorowanych instytucji nad ofertę nieregulowanej części rynku.

Dobre, bo sprawdzone

Zbigniew Pomianek, wiceprezes Asseco, przestrzegał jednak przed popadaniem w samozadowolenie. Polskie banki są często stawiane za wzór innowacyjności, ale postęp technologiczny następuje bardzo szybko, a fintech wyróżnia się tym, że błyskawicznie dostosowuje się do zmian.

— Banki muszą mieć odpowiednie systemy informatyczne, by mogły równie skutecznie nadążać za zmianami — stwierdził wiceszef Asseco. Andrzej Reich, wicedyrektor departamentu regulacji bankowych w KNF, zalecił tymczasem… przyhamowanie ze zmianami.

— Z punktu widzenia regulatora najważniejsze jest bezpieczeństwo. Patrzymy na wszelkie czynniki ryzyka, jakie mogą pojawić się przy korzystaniu z nowych rozwiązań. Pamiętam szaleństwo 2000 r., kiedy pojawiły się alarmistyczne głosy, że pieniądze mogą zniknąć z kont. Wtedy nauczyłem się, że technologia bankowa powinna być przestarzała, bo została już sprawdzona, błędy wyłapano i bank jest bezpieczny. Niepokoi mnie, że obecnie pojawiające się nowe rozwiązanie nazajutrz jest wdrażane. Nie wiemy, jakie ryzyko nam grozi, bo ujawni się to z czasem — powiedział Andrzej Reich.

Innowacyjne regulacje

Wypowiedź przedstawiciela nadzoru sprowokowała uczestników do przedstawienia kilku propozycji uregulowania zmieniającego się rynku. Sławomir Lachowski stwierdził, że wcale nie trzeba tworzyć nowych przepisów, ale odpowiednio interpretować już istniejące regulacje. Przywołał przykład bardzo konserwatywnego nadzoru niemieckiego i bardziej liberalnego na Wyspach Brytyjskich, które dają licencje nowym bankom, dysponującym ledwie 10 mln EUR/ GBP kapitału. Przypomniał, że Alior powstał za 400 mln EUR.

— Mondo, Atom, Starling, Numer26 — to nie tylko banki o egzotycznych nazwach, ale zupełnie inny gatunek zwierząt. Chodzi o przeinterpretowanie podejścia do samej innowacji, nie tylko w branży fintech, ale w bankowości — powiedział Sławomir Lachowski. Podał przykład: w Polsce został opracowany sposób zdalnej identyfikacji klienta. Wystarczy kamera, telefon czy komputer i za pośrednictwem wideopołączenia klient, zainteresowany otwarciem rachunku czy zaciągnięciem kredytu, potwierdza tożsamość, pokazując dowód osobisty. Bank nagrywa głos, porównując go z zarejestrowaną wcześniej próbką w ramach autoryzacji biometrycznej, i kończy proces weryfikacji.

— To metoda bardziej efektywna niż z wykorzystaniem kuriera. W Polsce nie można jednak jej stosować, choć w konserwatywnych Niemczech używa jej Commerzbank, a nawet poczta — powiedział szef G-Rocka.

— Trudno oczekiwać regulacji proinnowacyjnych, bo regulator nadzoruje istniejące rozwiązania, a nie takie, których jeszcze nie ma. Mówmy raczej o tym, czy regulatorzy są w stanie szybko reagować na zmiany, dbając przede wszystkim o bezpieczeństwo — odpowiedział Andrzej Reich.

Słoń w rezerwacie

Krzysztof Rosiński, prezes Getin Noble, nawiązując do zoologicznej metafory, stwierdził, że banki są jak słonie w rezerwacie. Są wielkie, więc trudno je przewrócić, i stale atakują je insekty, czyli fintechy, uderzające w najczulsze miejsca: przelewy i rynek FX. Prawdziwie groźne są jednak lwy — Apple, Google i Facebook. Żyją w tym samym rezerwacie. Strażnicy parku pilnują słoni ze względu na kość słoniową, czyli depozyty, podatek.

— Straż jest teoretycznie dobra, bo żaden kłusownik w rodzaju ambergolda się nie pojawi. Są jednak negatywne skutki pętania nóg, jak np. ostatnie stanowisko UOKiK w kwestii informowania klientów o zmianach w regulaminie. Muszą być przekazywane listownie. Nie wiem, co na to Ministerstwo Cyfryzacji, ale my, stosując się do rekomendacji, musimy wszystko wysyłać w formie papierowej — powiedział Krzysztof Rosiński. Zdaniem Zbigniewa Pomianka, przyszła pozycja banków będzie zależała od technologii, pomysłu na biznes i regulacji.

— O regulacjach trzeba myśleć raczej w kategorii activity, a nie entity — jeśli prowadzę taką samą działalność jak inny podmiot, podlegam takim samym regulacjom. Pojawiły się nowe firmy działające na tym rynku, niebędące bankami i stanowiące dla banków zagrożenie. Pilnując bezpieczeństwa banków, należy uważać, żeby nie przeoczyć ryzyka nadciągającego z innej strony — stwierdził Zbigniew Pomianek. Krzysztof Rosiński zapytał przedstawiciela nadzoru, dlaczego np. banki nie mogą przetwarzać danych w chmurze, co fintechy robią bez ograniczeń.

— Jesteśmy w ciągłym dialogu z bankami — cały czas są usuwane dosyć istotne przeszkody i błędy. Nie zgadzamy się tylko na rozwiązania, które nie są bezpieczne, i możemy pokazać palcem, które są niebezpieczne — powiedział Andrzej Reich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Czy bankowcy powinni obawiać się o lunch