Daj z siebie wszystko i padnij

  • Dorota Czerwińska
opublikowano: 04-05-2015, 00:00

Zrób coś, żeby odpocząć, bo ja już nie wyrabiam — mówi twój organizm. A co ty na to?

Wielogodzinna praca, presja czasu, nacisk na wynik, coraz większa odpowiedzialność, często tak dużo zadań, że nie da się nad wszystkimi zapanować. Życie w pędzie, bo wciąż jest wiele do zrobienia, trzeba „dawać z siebie wszystko”.

"Pracoholik definiuje się poprzez pracę: najważniejsze, że jest prezesem, dyrektorem, że robi ważne projekty". Izabela Kielczyk, coach i psycholog biznesu
Zobacz więcej

"Pracoholik definiuje się poprzez pracę: najważniejsze, że jest prezesem, dyrektorem, że robi ważne projekty". Izabela Kielczyk, coach i psycholog biznesu AW

— Do tego dochodzi niestabilna sytuacja w firmie, wykonywanie zadań niezgodnych z kompetencjami, złe zarządzanie, a nawet brak jasno określonego zakresu obowiązków czy odpowiedzialności. Stresogenna jest zła komunikacja i zła organizacja pracy, brak możliwości rozwoju, a także złe warunki pracy — niewystarczające narzędzia lub np. kiepski produkt, który pracownik musi sprzedać — wylicza Bartosz Makles z portalu Pracabezstresu.pl.

Jeszcze gorzej, gdy pracownik jest tzw. osobą zadaniową i perfekcjonistą, który za wszelką cenę chce udowodnić przełożonym, że jest niezbędny. Po pewnym czasie ma kłopoty ze snem, potem staje się rozdrażniony, zmęczony, ma kłopoty z koncentracją i pamięcią. Objawów jest coraz więcej, stopniowo pojawiają się kolejne. Znika dawna radość życia, zapał do pracy. Zamiast dotychczasowej pewności pojawia się brak wiary w siebie. Jeśli stres nie opuszcza go przez dłuższy czas, wywołuje rozmaite choroby.

— Takie osoby tracą odporność, wciąż są przeziębione, zapadają na choroby autoimmunologiczne lub układu krążenia. Organizm mówi: „Nie dociera do ciebie to, że wciąż chorujesz, masz rozstrój emocjonalny, jesteś nerwowy, to zrób coś, żeby odpocząć, bo ja mam dość, nie wyrabiam” — opowiada obrazowo Izabela Kielczyk, coach i psycholog biznesu.

Wypaleni z „holizmami”

Odpowiedzią organizmu na długotrwały stres związany z pracą może być wypalenie zawodowe. To stan emocjonalnego, psychicznego i fizycznego wyczerpania, który najlepiej opisują stwierdzenia: „nic mi się nie chce”, „to wszystko nie ma sensu”. Sygnały ostrzegawcze to niechęć towarzysząca wychodzeniu do pracy, uczucie przepracowania, odbieranie życia jako ciężkiego i ponurego, drażliwość i brak cierpliwości w domu, codzienne uczucie zmęczenia i wyczerpania. Może temu towarzyszyć uczucie zawodu wobec samego siebie, złość i niechęć.

W ciągłym stresie żyje pracoholik, bo wciąż ma poczucie, że czegoś nie wykonał, jak trzeba, i jest wiecznie z siebie niezadowolony.

— Definiuje się poprzez pracę: najważniejsze, że jest prezesem, dyrektorem, że robi ważne projekty. Sensem jego życia jest praca, a znajomi i rodzina schodzą na dalszy plan. O pracy myśli nawet podczas dni wolnych. Pracoholikami są zwykle osoby pilne, perfekcyjne, odpowiedzialne, ale i niepewne siebie, nieśmiałe, niedowartościowane. Firma początkowo jest zachwycona pracowitością takiej osoby, ale z czasem zaczyna ona działać poniżej swoich możliwości, ma coraz mniej kreatywne pomysły. Frustracja wywołana ciągłym stresem powoduje, że staje się niemiła dla współpracowników, klientów, kontrahentów. Psuje atmosferę i już nie przynosi firmie wartości dodanej — opowiada Izabela Kielczyk. I oczywiście wszystko to odbija się na życiu prywatnym.

— Takie osoby albo nie mają czasu na wejście w związek, albo ich życie osobiste lega w gruzach. Dla rozładowania stresu korzystają z używek — dodaje Izabela Kielczyk.

Gdzie antidotum

Co na to poradzić? Zdaniem Izabeli Kielczyk kluczem jest zauważenie problemu i chęć zmiany. — Warto się sobie przyjrzeć: jakie sytuacje wywołują stres i jak się na nie reaguje. W codziennym nawale obowiązków i ciągłymzmęczeniu trzeba robić przerwy na odnowienie energii — radzi pani psycholog.

Dobrym sposobem na rozładowanie napięcia i stresu jest sport. Pobudza endorfinę, zwaną hormonem szczęścia. I jest po prostu inną aktywnością niż praca.

— Tak wiele osób biegających, chodzących do klubów fitness, biorących udział w ulicznych biegach to znak naszych czasów i potrzeba odreagowania codzienności — uważa Bartosz Makles. Warto się zastanowić, co nas kiedyś cieszyło, co lubiło się robić. Próbować wykrajać dla siebie trochę czasu. Na początek można nawet nic nie robić, bo chodzi o to, żeby choć na chwilę się zatrzymać. Ale pracoholizm wymaga już jednak terapii, która pomaga rozpoznać jego źródła.

— Pozwala też odkryć, jak żyć szczęśliwie, nie pracując tak wiele jak dotychczas, jak szanować siebie, odbudować relacje z bliskimi. Psychoterapia opiera się na wzmacnianiu własnej wartości, treningach asertywności, relaksacji i walki ze stresem — wskazuje Izabela Kielczyk. Zdaniem Bartosza Maklesa problem stresu zaczynają dostrzegać firmy i wprowadzają programy, które mają poprawić dobrostan pracowników.

— Zajęcia sportowe, kursy relaksacyjne albo odżywiania to tylko przykłady. Przecież to od efektywności ludzi zależą wyniki firmy. Takie działania budują też dobry wizerunek przedsiębiorstwa, bez czego trudno o dobrych pracowników — zauważa Bartosz Makles.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy