Nie jest łatwo, ale nie zamierzamy oddać niemieckiego rynku — twierdzą polscy przedsiębiorcy.
Artur Dyro
członek zarządu Young Digital Poland
- Kryzys gospodarczy w Niemczech odczuwamy w dwóch aspektach. Po pierwsze, w porównaniu z sytuacją sprzed 2-3 lat poziom niemieckich zamówień znacznie się zmniejszył. Odbiorcy motywują ograniczenie zakupów właśnie trudną sytuacją gospodarczą. Podobne problemy mamy przy wprowadzaniu nowych produktów na tamtejszy rynek. Jesteśmy w bliskim kontakcie z trzema największymi niemieckimi wydawcami. Nasze produkty cieszą się bardzo dobrą opinią, ale decyzja o wypuszczeniu ich na rynek ciągle jest wstrzymywana. Powód: kryzys.
Trzeba ten trudny okres przeczekać. Nie zamierzamy posuwać się w związku z kryzysem do takich działań, jak obniżanie ceny. Z rynku niemieckiego na pewno się nie wycofamy.
Jan Małachowski
prezes Polmosu Białystok
- Na razie, eksportując nasze alkohole do Niemiec, nie odczuwamy recesji, która dotknęła ten rynek. Mam nadzieję, że wódka jest takim towarem, którego sprzedaż nie spadnie z powodu schłodzenia gospodarki. Być może, gdyby obecna sytuacja utrzymywała się w długim okresie, wówczas odczulibyśmy spadek eksportu. Sądzę jednak, że jeszcze w tym roku gospodarka niemiecka ustabilizuje się.
Jarosław Roztocki
dyrektor Isuzu Motors Polska
- Nasz eksport do Niemiec to szacunkowo 1/3 całości produkcji. Nie odczuwamy spowolnienia w tamtejszej gospodarce, bo nasze silniki dobrze się sprzedają. Dlatego za bardzo nie boimy się o przyszłość.