Dane NBP pomogły złotemu

Marek Węgrzanowski
opublikowano: 2004-08-12 00:00

Przebieg środowej sesji to dowód, że okres wakacji należy do mniej aktywnych na rynku walutowym. Złoty, który na początku dnia stracił dość dużo na wartości, był już w ciągu dnia bardzo stabilny. Aż do godziny 16.00, gdy NBP opublikował dane o bilansie płatniczym.

Polska waluta rozpoczęła około 3,62 zł za dolara i 4,43 zł za euro. Rano Krzysztof Rybiński, wiceprezes NBP, powiedział, że inflacja może spaść do 2,5 proc. pod warunkiem, że RPP podejmie właściwe decyzje, by ograniczyć wzrost cen. Zwrócił również uwagę, że RPP powinna hamować wzrost cen szybciej, niż robią to banki centralne w krajach o długiej historii niskiej inflacji. Wydawało się, że tak stanowczy ton wypowiedzi może wpłynąć na kurs złotego. Tak się jednak nie stało.

Prawdziwe emocje rozpoczęły się po komunikacie NBP. Okazało się, że na rachunku obrotów bieżących zamiast deficytu zanotowano nadwyżkę 83 mln EUR. Dane były znacznie lepsze od oczekiwanych przez analityków. Większość spodziewała się deficytu na poziomie 200 mln EUR. Nadwyżka handlowa wyniosła 203 mln EUR w porównaniu z deficytem z maja na poziomie 379 mln EUR. Eksport w porównaniu z poprzednim miesiącem wzrósł o ponad 300 mln EUR do 5,650 mld EUR. Reakcja złotego na tak dobre dane była natychmiastowa. Tuż po 16.00 euro zaczęło mocno tracić na wartości, a po chwili dołączył do niego dolar. O 16.30 za euro płacono 4,4050 zł, a za dolara 3,6080 zł. Później złoty znów nieznacznie osłabł. O 17.30 euro wyceniano na 4,4167 zł, a dolara na 3,6186 zł.

Scenariusz testu silnego wsparcia do końca tygodnia na poziomie 4,35 dla EUR/PLN i 3,55 dla USD/PLN nadal jest prawdopodobny. Dane o bilansie płatniczym mogą się do tego przyczynić. Złoty nadal będzie mocny.

Możesz zainteresować się również: