Wiadomość o rekordowym deficycie handlowym w USA nie poprawiła i tak już kiepskich nastrojów na europejskich rynkach akcji. Amerykańskie giełdy również rozpoczęły notowania spadkami. Wzrost cen ropy wywołał obawy odwrócenia spadkowego trendu widocznego w ubiegłym tygodniu. Nie zdołało ich osłabić nawet obniżenie prognozy tegorocznego popytu przez IEA.
Departament Handlu poinformował we wtorek, że deficyt handlowy USA sięgnął w lutym 61 mld USD i okazał się tym samym najwyższy w historii. Nie poprawiło to nastrojów na rynkach akcji. W Europie podaż miała przewagę od początku sesji. Taniały akcje banków, m.in. HBOS, Santander Central Hispano i Royal Bank of Scotland, co wiązało się z obniżeniem rekomendacji branży finansowej przez Goldman Sachs. Nie mieli powodów do radości właściciele akcji telekomów. W przypadku brytyjskiej sieci komórkowej O2, spadek kursu to skutek doniesień prasowych o oskarżeniu jej przez Komisję Europejską o zawyżanie cen. Staniały papiery Telecom Italia, który zapowiedział 14 mld EUR inwestycji w ekspansję na rynkach tureckim i brazylijskim.
Ożywił się handel akcjami sieci handlu detalicznego. Staniały akcje Tesco, co wiąże się z realizacją zysków po wiadomości o osiągnięciu przez spółkę prognozowanych wyników. W górę poszedł kurs Marks & Spencer, który przedstawił optymistyczną prognozę rocznego zysku.
W USA taniały akcje Verizon, który znalazł się pod presją zwiększenia oferty przejęcia MCI. Nadal spadał kurs Forda, mocno przecenionego w poniedziałek po nieoczekiwanym obniżeniu prognozy wyników. Staniał Genentech, który rozczarował niską sprzedażą jednego z leków.