Dart wyrusza na polskie tory

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2015-12-03 22:00

PKP Intercity postanowiły dopuścić do ruchu pierwszy pociąg z Pesy. Za wcześnie jednak na otwieranie szampana

PKP Intercity odebrały już 18 pociągów Flirt 3 od konsorcjum Stadler/Newag, a w przyszłym tygodniu mają sfinalizować kontrakt, odbierając ostatnie dwa składy. Zegar tyka natomiast w Pesie, która także do końca roku musi przewoźnikowi dostarczyć 20 składów modelu dart. Od tygodni trwały ich odbiory i wczoraj w nocy udało się podpisać pierwsze dokumenty.

— Pierwszy dart został odebrany — informuje Beata Czemerajda, rzecznik PKP Intercity. Z oczekującej dziewiętnastki do obioru gotowych jest osiem składów zatwierdzonych przez Urząd Transportu Kolejowego (UTK), pozostałe natomiast są jeszcze montowane.

— Odbiór pozostałych składów oznacza stachanowskie tempo pracy w Pesie i PKP Intercity. Ryzyko niedotrzymania terminu dostaw do końca roku i utraty dotacji unijnej jest wciąż bardzo duże, ale mam nadzieję, że jednak się uda — mówi Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego.

Darty kosztują 1,3 mld zł (wraz z budową centrum serwisowego i utrzymaniem składów), a unijne dofinansowanie ma sięgnąć prawie 600 mln zł. Michał Beim spodziewa się, że rozliczenie trzeba będzie przesunąć na przyszły rok. — Mam też nadzieję, że producent jest w stanie w pełni zagwarantować jakość składów, bo przecież tabor ten ma służyć pasażerom przez 30 lat — podkreśla Michał Beim.

„PB” pisał kilka tygodni temu, że wątpliwości dotyczące składów mieli komisarze PKP Intercity. Pesa zapewnia, że składy nie budzą wątpliwości, a ich jakość potwierdzają tzw. certyfikaty TSI (techniczne specyfikacje interoperacyjności).

„Dart, czyli pojazd 43 WE, otrzymał zezwolenie na dopuszczenie do ruchu wydane przez UTK 30 października 2015 r. Spełnia on najwyższe normy bezpieczeństwa, nigdy nie zapadła się w nim podłoga, spełnia normy hałasu potwierdzone certyfikatami TSI NOI, szerokość przejścia jest na całej długości pojazdu zgodna z wymaganiami TSI PRM i kartami UIC, zamontowano w nim systemy sterowania ruchem ETCS 2 wyprodukowane i testowane przez firmę Siemens.

Pojazd został najpierw zważony przez certyfikowaną, niezależną jednostkę oraz ponownie, z udziałem przedstawicieli PKP Intercity. Dokonano również pomiarów nacisków zestawów kołowych, a jego waga jest zgodna z umową.

Zgodnie z obowiązującymi procedurami projektowania i budowy konstrukcji, przeprowadzono obliczenia wytrzymałościowe potwierdzone opiniami zewnętrznych ekspertów, a następnie zgodnie z normami przeprowadzono w Instytucie Pojazdów Szynowych badania fizyczne członów pojazdu, w tym pomiary strzałki ugięcia” — zapewnia Pesa w informacji dla „PB”. Lista certyfikatów jest długa, Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT) podkreśla jednak, że zezwolenie dla dartów wydane przez UTK mówi o pojazdach niezgodnych z TSI, co — zdaniem CUPT — może utrudnić rozliczenie unijnych dotacji. Przedstawiciele spółki uważają, że wątpliwości dotyczące jej składów to czarny PR konkurencji.

— Wbrew pospolitym hejterom i konkurencji organizującej medialne polowanie na naszą firmę oddaliśmy przewoźnikowi przebadany i skrupulatnie skontrolowany pierwszy skład, a w ślad za nim będziemy przekazywali kolejne — obiecuje Tomasz Zaboklicki, prezes bydgoskiej spółki. — My nie walczymy z Pesą, tylko z PKP Intercity. Dbamy o to, by dostarczane dla polskich pasażerów składy spełniały warunki specyfikacji oraz przewidziane prawem normy — podkreśla Zbigniew Jakubas, akcjonariusz Newagu.

Spółka kilka miesięcy temu poprosiła Centralne Biuro Antykorupcyjne o zbadanie aneksu podpisanego między Pesą a PKP Intercity, dotyczącego m.in. zasad odbioru składów. Ostatecznie sprawa trafiła do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. © Ⓟ