Deficytowy kawał

Jacek Zalewski
opublikowano: 2005-11-04 00:00

Tytuł nie odnosi się do rynkowych braków w segmencie kawałów, albowiem w jesiennym sezonie wyborczym wyjątkowo one obrodziły. Chodzi o deficyt budżetu państwa w roku 2005, ustalony ustawowo w nieprzekraczalnej wysokości 35 mld zł. Tak się śmiesznie składa, iż wyjątkowo grozi nam nie jego przekroczenie, lecz... niewykonanie — skończy się zapewne na 27-28 mld zł. Po prostu dynamika dochodów okazuje się większa od harmonogramu, a wydatków — mniejsza.

To wiadomość wręcz rewelacyjna, której optymistyczny wydźwięk mocno jednak blednie, jeśli wejrzymy w szczegóły. Oszczędności czynione są na przykład na obsłudze długu krajowego i zagranicznego, za to zdecydowanie ponad plan wykonywana jest dotacja do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Ta ogromna pozycja z pewnością na koniec roku wyraźnie przekroczy 100 procent.

Wieści z resortu finansów, który co miesiąc monitoruje wykonywanie budżetu, wywołały pewien frasunek premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Jeszcze niedawno z dumą ogłaszał, iż jego rząd zakotwiczy deficyt na poziomie 30 mld zł — a tu się okazuje, że jeżeli mamy poważnie traktować dochodzenie do kryteriów Eurolandu, to PiS-owska kotwica powinna zostać zarzucona znacznie głębiej...

Oczywiście budżetowy kawał zrobiony przez odchodzącą ekipę może zostać łatwo zneutralizowany — nowy rząd po prostu przyjmie za punkt odniesienia wielkości wpisane do ustawy na rok 2005, a nie te z jej wykonania. Wobec deficytu 35 mld zł każda kwota mniejsza — czy to 30 mld zł, przy której ze względów politycznych obstaje premier, czy powiedzmy 32 mld zł, które widziałaby jego minister finansów i zarazem nauczycielka Teresa Lubińska — rzeczywiście będzie poprawą. Z tym że będzie to księgowa sztuczka, niezgodna z finansową rzeczywistością.

Generalnie całego problemu deficytu byśmy nie fetyszyzowali, jako że ustawowy „budżet państwa” obejmuje zaledwie część sektora finansów publicznych. Właśnie dlatego funkcjonuje pojęcie „deficytu ekonomicznego sektora finansów publicznych”, na który składa się deficyt objęty ustawą oraz deficyty jednostek samorządu terytorialnego, jednostek ochrony zdrowia i funduszy celowych, powiększone o wypłaty rekompensat dla emerytów i sfery budżetowej, a pomniejszone o transfery do drugiego filaru ubezpieczeń społecznych. Przy takim rozbiciu możliwości prowadzenia przez kolejne ekipy polityczne kreatywnej księgowości są wręcz nieograniczone.

Możesz zainteresować się również: