Detaliści chcą wykorzystać koniunkturę

Wywodząca się z Polomarketu sieć Mila przygotowuje się do debiutu giełdowego. Analitycy radzą jednak przemyśleć te plany

Zgodnie z przewidywaniami „PB”, zmiana właściciela sieci Żabka była katalizatorem dalszych zmian kapitałowych na rynku handlu detalicznego. Sieć marketów Dino publikuje właśnie szczegóły oferty. O sposobie pozyskania dalszego kapitału zdecydowali też akcjonariusze sieci Mila.

DUŻY MOŻE WIĘCEJ:
Zobacz więcej

DUŻY MOŻE WIĘCEJ:

„Zgoda buduje…” — chciałoby się rzec, patrząc na losy sieci Mila. Licząca 188 placówek sieć szuka zewnętrznego kapitału, jednak rozwód z Polomarketem tak ja osłabił, że trudno jej pozyskać zaufanie inwestorów. Marek Wiśniewski

— Podjęliśmy decyzję o przygotowaniu oferty publicznej i debiucie giełdowym. Pragniemy pokazać naszym partnerom handlowym i rynkowi kapitałowemu, że jesteśmy spółką godną najwyższego zaufania, w pełni transparentną. Jednocześnie, wobec oczekiwanego wzrostu rynku, nastawioną na budowanie wartości — mówi Artur Góralczyk, prezes Mili.

Licząca 188 placówek Mila wywodzi się z Polomarketu, największej sieci handlowej z polskim kapitałem. Skłóceni udziałowcy rozeszli się na początku 2015 r. Działalność Polomarketu skurczyła się prawie o 40 proc., a Grupa 700 market– Detal przeprowadziła kosztowny rebranding sieci, wprowadzając nazwę Mila i zbudowała własne centrum logistyczne.

Spółka zmieniła nazwę na Mila Holding na początku marca i przekształciła się w spółkę akcyjną.

— Prospekt emisyjny trafi do Komisji Nadzoru Finansowego jeszcze w pierwszym półroczu tego roku. Harmonogram procesu będzie ostatecznie uzależniony od różnych aspektów, w tym m.in. warunków rynkowych — mówi Artur Góralczyk.

Argus chce wyjść

Spółka nie podaje szczegółów planowanego IPO. Wiadomo, że z akcjonariatu chce się wycofać Argus Capital, inwestor finansowy. Mila ma też duże potrzeby kapitałowe — jej akcjonariusze dokapitalizowywali spółkę w ciągu dwóch pierwszych lat działalności kwotą 33 mln zł.

Spółka planowała wyemitować 10 mln zł obligacji pod koniec ubiegłego roku, ale wycofała się z tych planów i uzupełniła kapitał poprzez sprzedaż nieruchomości. — W ocenie zarządu, utrzymanie zadłużenia na dotychczasowym, konserwatywnym poziomie, będzie dodatkowym atutem w kontekście planów przeprowadzenia IPO — mówi Artur Góralczyk.

Mila równolegle szuka inwestora branżowego przy wsparciu firmy doradczej PwC. Na razie transakcja nie doszła do skutku, a inwestorzy, z którymi się kontaktowaliśmy, zdecydowali o odstąpieniu od procesu kupna spółki, która wciąż nie weszła na ścieżkę stabilnej rentowności. Sieci będzie trudno przetrwać samodzielnie na rynku w tak okrojonym rozmiarze. Jednak jej udziałowcy są optymistycznie nastawieni do potencjalnego IPO.

— Mila prowadzi biznes o dużym potencjale rozwoju, charakteryzujący się rosnącą bazą przychodów. W 2016 r. nasze supermarkety osiągnęły prawie 1,5 mld zł obrotów, tj. o przeszło 5 proc. więcej rok do roku. Spółka już w drugim roku samodzielnej działalności, czyli w 2016 r., osiągnęła dodatni wynik EBITDA. Chcemy wykorzystać dobrą koniunkturę na rynku proximity i uważamy, że debiut na GPW otworzy nam drogę do dalszego, dynamicznego wzrostu. Zgłaszają się do nas inwestorzy zarówno finansowi, jak i strategiczni, jednak opcja IPO pozostajestrategicznym priorytetem — mówi Artur Góralczyk.

Stokrotka za rogiem

Ewentualne pozyskanie inwestora przez Milę nie kończy listy potencjalnych przetasowań kapitałowych w sektorze handlowym. Giełdowa Emperia, właściciel sieci Stokrotka, analizuje „opcje strategiczne” z pomocą banku inwestycyjnego Rothschild.

Z informacji „PB” wynika, że spółka badała w ostatnich tygodniach popyt wśród inwestorów finansowych. Ewentualna transakcja nie będzie łatwa, ponieważ handel jest tylko jednym z elementów działalności grupy, która działa też w obszarze deweloperskim i informatycznym. Nad spółką wisi też widmo zapłaty prawie 200 mln zł zaległego podatku dochodowego.

OKIEM EKSPERTA

Warto poszukać alternatywy

PIOTR GRAUER

KPMG

Spodziewam się, że akcjonariusze sieci Mila chcą wykorzystać zainteresowanie inwestorów finansowych sektorem handlowym w regionie. Popyt ze strony private equity jest duży, co widać po sfinalizowanych ostatnio transakcjach sprzedaży Żabki i rumuńskiego Profi. Sentyment inwestorów wobec sektora ma szansę dodatkowo wzrosnąć po nieodległym debiucie giełdowym Dino. Z drugiej strony, należy zauważyć, że zazwyczaj na giełdę wprowadza się spółki, które są w stanie wykazać się kilkoma latami dobrych i rosnących wyników. Pod tym względem historia ostatnich paru lat Mili nie wpisuje się w schemat spółki gotowej do IPO. Nie można zatem wykluczyć, że równolegle z IPO spółka rozważa alternatywne ścieżki pozyskania inwestora na rynku prywatnym.

OKIEM FUNDUSZU

Dobry moment dla sieci handlowych

WOJCIECH ZYCH

zarządzający w Quercus TFI

To dobry moment na debiutowanie na giełdzie — warszawski parkiet zachowuje się dobrze na tle innych, jest sporo optymizmu wśród inwestorów, a w dodatku branżę handlową wspierało w ubiegłym roku wprowadzenie programu 500+, który bez wątpienia miał wpływ na poprawę wyników. Do tej pory inwestorzy mogli mieć ekspozycję na polski rynek handlu spożywczego poprzez działający raczej w segmencie handlu tradycyjnego Eurocash, Emperię lub notowanego w Lizbonie właściciela Biedronki, więc oferta Dino może być ciekawa — zwłaszcza że spółka wypracowała format, pozwalający na dynamiczny rozwój sieci mimo mocnej ekspansji dyskontów. Wszystko jednak zależy od ceny, której będzie chciał sprzedający.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska, MZAT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu