Deutsche Bank zostaje w Polsce

Niemiecka grupa dementuje informacje, że zamierza sprzedać DB Polska. Ponadto na razie jest to niesprzedawalny bank.

Jeśli któryś z europejskich banków miał powody do obaw w związku z wygraną Donalda Trumpa, to na pewno Deutsche Bank (DB). Niemiecka grupa jest w trakcie negocjowania ugody z Departamentem Sprawiedliwości USA w sprawie obniżenia kary w wysokości 14 mld USD, nałożonej za nieprawidłowości przy sprzedaży instrumentów powiązanych z hipotekami w czasach przedkryzysowej hossy. Zmiana rezydenta Białego Domu pociągnie za sobą przetasowania w administracji, a co najmniej opóźni rozmowy z prawnikami. Dla DB, akcjonariuszy i rynku oznacza to kolejne miesiące trwania w niepewności co do ostatecznego wpływu grzywny na finanse największegow Niemczech i jednego z największych globalnych graczy na świecie. Kurs grupy po początkowym spadku o 3 proc. powoli odreagowywał wyborczy szok, obniżając stratę do 1,94 proc.

Europejska wyprzedaż

DB, obok Unicreditu, nadal pozostaje na pierwszej linii frontu. Obydwa banki są na celowniku inwestorów z tego samego powodu: to jedne z najsłabiej skapitalizowanych instytucji. Włosi od kilku miesięcy zbierają pieniądze na podwyższenie regulacyjnych wymogów, głównie dzięki sprzedaży zależnych spółek, w tym Pekao, o którego przejęcie zabiega konsorcjum PZU-PFR. Reuters, powołując się na nieoficjalne źródła, poinformował, że również DB sonduje możliwość wyjścia z polskiego rynku, na którym kontroluje 12. pod względem aktywów bank. Ewakuacja ma być podyktowana potrzebą sprzedaży non-core’owych biznesów i zbierania kapitałów. DB rozesłał wczoraj

krótki komunikat ze standardowym stwierdzeniem, że nie komentuje „tego typu spekulacji medialnych”, dodając jednak nieco ostrzej: „informacje zawarte w materiale są wyłącznie niezgodnymi z prawdą pogłoskami rynkowymi”. Po tym jak irlandzki AIB mimo zaklęć, że sreber rodowych się nie sprzedaje, musiał pozbyć się BZ WBK, po tym jak Unicredit położył na stół 30 proc. akcji Pekao, choć to perła w koronie grupy, do najsolenniejszych nawet zapewnień o braku zamiarów sprzedaży aktywów bankowych trzeba podchodzić z dystansem. W przypadku DB Polska deklaracje spółki matki brzmią o tyle wiarygodnie, że jest to bank właściwie „niesprzedawalny”.

Tylko wyjątkowa okazja

Patrząc na aktywa, nie jest to duża instytucja: raptem 38 mld zł. Bank obsługuje 480 tys. klientów raczej zamożniejszych, ma kompetencje w bankowości

korporacyjnej (tej z najwyższej półki), inwestycyjnej czy skarbcowej. Przy DB działa też dom maklerski. Problem z bankiem polega jednak na tym, że dźwiga on ciężki bagaż hipotek walutowych, będących spuścizną po latach intensywnej sprzedaży kredytów we frankach, a potem w euro. W bilansie na koniec 2015 r. znajdowało się 14,6 mld zł kredytów w walucie obcej (na 29 mld zł wszystkich kredytów), z czego 5,4 mld zł we frankach i 8,9 mld zł w euro. Reszta to ponad 200 mln zł w dolarach i trochę funtów. Zgodnie z twardym stanowiskiem KNF, inwestor opuszczający Polskę obowiązany jest zabrać ze sobą portfel walutowy, a to oznacza, że DB musiałby wziąć na siebie finansowanie przez 20 lat hipoteki o wartości około 3,4 mld EUR. Ponadto polska spółka córka jest po uszy zadłużona u matki, która pożyczyła jej 16,1 mld zł. — To jest bank, jak kiedyś Nordea, jednoproduktowy,

oparty na kredycie walutowym. DB próbuje zdywersyfikować portfel, sprzedając produkty inwestycyjne, ale generalnie nie jest to aktywo o dużej wartości dodanej dla potencjalnego kupującego — mówi Tomasz Bursa, wiceprezes Opti TFI. Raczej trudno spodziewać się zainteresowania nowego zagranicznego inwestora, bo takich kupców obecnie nie ma. Z krajowych nabywców w grę wchodzi właściwie tylko PZU, który jednak bierze udział w dwóch procesach: Raiffeisena i Pekao. Tomasz Bursa uważa, że gdyby cena była wyjątkowo atrakcyjna, to ubezpieczyciel mógłby ewentualnie przyjrzeć się potencjalnej ofercie. — Jednak przy 5,4 mld zł kapitałów DB Polska nawet połowa wartości księgowej nie jest ceną atrakcyjną. Przy około 200 mln zł zysku wskaźnik C/Z przekroczyłby 13. W takich cenach dzisiaj banków się nie sprzedaje — mówi Tomasz Bursa. Przyszłość banku zależy od sytuacji w spółce matce,

przed którą trudne czasy. Grupa nie może sprzedać Post Banku, największego detalisty w Niemczech, kupionego za 6,5 mld EUR tuż przed upadkiem Lehman Brothers. Analitycy szacują obecnie jego wartość na połowę tej kwoty. Kilka dni temu pojawiła się informacja, że DB planuje wchłonąć spółkę. To jednak oznaczałoby konieczność dokonania odpisów na obligacje CoCo, których pocztowy bank ma sporo w bilansie. W konsekwencji 5 mld EUR, które grupa odłożyła na potencjalne straty i roszczenia, zostałoby skonsumowane, a przecież bank ma jeszcze do zapłaty rachunek w Departamencie Sprawiedliwości USA. DB próbuje ratować się na różne sposoby. Przedwczoraj wyszło na jaw, że grupa uzyskała zgodę EBC, żeby w tegorocznych stress testach zostały ujęte przychody ze sprzedaży akcji w chińskim Huaxia Banku, mimo że… transakcja nie została jeszcze zatwierdzona przez nadzór. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Deutsche Bank zostaje w Polsce