Dla dobra klienta

Czy nowe prawo dobrze ochroni interesy pożyczkobiorców, a firmom pożyczkowym pozwoli zarabiać? O tym debatują przedstawicielki firm Provident Polska i Vivus.pl

Limit niezgody

Zobacz więcej

Agnieszka Kłos (z prawej) doradca zarządu ds. strategii finansowych Provident Polska oraz Beata Szwankowska dyrektor zarządzająca Vivus.pl. Rozmowę prowadzi Eugeniusz Twaróg FOT. MW

Wszystko zaczęło się od Amber Gold. Po upadku złotej piramidy Komitet Stabilności Finansowej przyjrzał się niekontrolowanej przez nadzór części rynku, w tym firmom pożyczkowym, i zalecił przygotowanie regulacji uściślających liczenie pozaodsetkowych kosztów pożyczek. Na odsetki od lat obowiązuje limit wynoszący czterokrotność stopy lombardowej, wynosząca obecnie 16 proc. Przyjęta przez rząd nowelizacja ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym wprowadza dwa ograniczenia kosztów: 25 proc. wartości w przypadku pojedynczej pożyczki oraz 30 proc. kosztów, które pożyczkodawca może doliczyć w skali roku. W praktyce łączny koszt pożyczki udzielonej na miesiąc będzie mógł więc wynieść: 25 proc. + 1/12 x 30 proc. + 1/12 x 16 proc. odsetek. Razem 28,83 proc. Tak liczony limit podzielił branżę pożyczkową, w której dominują dwa modele biznesowe: firm pożyczających na tydzień, miesiąc, głównie przez internet i pożyczkodawców udzielających finansowania na kilka miesięcy, na miejscu, w domu klienta. Zapraszamy do lektury relacji z debaty zorganizowanej przez „Puls Biznesu”, do udziału w której zaprosiliśmy najbardziej prominentnych przedstawicieli obu stron: Providenta i Vivusa.

Zapis wideo rozmowy dostępny jest na www.pb.pl

„Puls Biznesu”: Rynek pożyczkowy traktowany jest jak jeden sektor, a występują na nim znaczące różnice, jeśli chodzi o modele biznesowe. Proszę o krótką prezentację firm.

Agnieszka Kłos, doradca zarządu ds. strategii finansowych Provident Polska:

Provident należy do międzynarodowej grupy IPF z ponad 135-letnią historią. Na polskim rynku działamy od 17 lat. Udzielamy głównie pożyczek z obsługą domową. Nasi klienci to przekrój całego społeczeństwa: osoby młode rozpoczynające pracę, w średnim wieku, a także seniorzy. Udzielamy finansowania na 30-90 tygodni. Spłata odbywa się w ratach tygodniowych.

Beata Szwankowska, dyrektor zarządzająca Vivus.pl: Nasza firma i rynek, na którym działamy, są młode. W Polsce jesteśmy od 2 lat. Vivus jest firmą technologiczną. 95 proc. sprzedaży prowadzimy przez internet, resztę przez brokerów. Nasz produkt to pożyczka na 30 dni do 3,5 tys. zł. Wśród klientów można wyróżnić trzy grupy: potrzebujących gotówki na jednorazowy większy wydatek — np. naprawę samochodu, klientów, którzy mają chwilowe problemy z płynnością i korzystająz pożyczek na bieżące wydatki, oraz młodych ludzi, często dobrze zarabiających i oswojonych z technologią, którzy potrzebują pieniędzy tu i teraz. Dla nich najważniejsze jest minimum formalności.

Działacie w różnych segmentach rynku, który próbuje się uregulować jedną ustawą. Dla kogo regulacje są korzystniejsze, a w kogo bardziej uderzą? Provident: Odwróciłabym pytanie: zastanówmy się, kto jest podmiotem tej ustawy. Jest nim głównie klient, a celem — jego ochrona. Fakt, że klient będzie zabezpieczony przed nadmiernymi kosztami pożyczki, windykacji — to są korzyści, których nie można pominąć.

Vivus: Zgadzam się. Cel ustawy jest jasny i nikt z nim nie dyskutuje — wszyscy chcemy, żeby klient był chroniony. Każda firma ma na celu zarabianie pieniędzy. My zarabiamy na pożyczaniu pieniędzy, ale tylko wtedy, gdy mądrze je pożyczymy, czyli gdy pożyczkobiorca może nam je oddać. Pozostają szczegóły.

Przejdźmy zatem do nich. Vivus: Największym zaskoczeniem jest dla nas brak w projekcie rejestru firm pożyczkowych i regulacji ustanawiających barierę wejścia na ten rynek. Obecnie w parę minut można założyć firmę pożyczającą z własnych pieniędzy. Dobrze, żeby robili to ludzie, którzy się na tym znają, wyposażeni w kapitał. Rejestr pozwoliłby klientowi sprawdzić, czy firma działa legalnie i kto za nią stoi.

Provident: Zgadzam się, że rejestr jest bardzo potrzebny. Rozumiem, że się pojawi — jeśli nie w tej ustawie, to w ustawie o kredycie hipotecznym.

Jaki powinien być próg wejścia na rynek. 200 tys. zł zapisane w projekcie to nie jest dużo.

Provident: Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, do czego potrzebny jest ten kapitał. Do tego, żeby firma była profesjonalnie zarządzana, działała zgodnie z prawem i szanowała prawa konsumenta. Próg wejścia nie jest kluczowym elementem, ale jest ważny. Zgadzam się, że firmy działają po to, żeby zarabiać, ale musimy wiedzieć, jak zarabiają i za co klient płaci. Klient musi mieć też pełną jasność, jakie są konsekwencje, gdy pożyczki nie spłaci, musi być limit kosztów windykacyjnych.

To jest w ustawie.

Provident: Tak, to prawda, w projekcie jest bardzo wiele korzystnych regulacji, jak zakaz rolowania długu przy nadmiernych kosztach, całkowity koszt kredytu, limit kosztów windykacyjnych. Ustawa nie limituje działalności branży, choć dla wszystkich regulacje będą wyzwaniem. Trzeba będzie się dostosować, ograniczyć koszty, wycofać z niektórych produktów, ale wszystko to ma na celu dobro klienta.

Dobrem klienta jest też dostęp do finansowania w ogóle. Pytanie, czy ta regulacja go nie ograniczy?

Vivus: Jeszcze słowo o regulacji kosztów. Otóż ustawa próbuje narzucić w sposób arbitralny limit kosztów pożyczki. Cenę reguluje rynek. Ostatnie badania pokazały, że koszt pożyczek spada. Gdy jest duża konkurencja, klient ma wybór. Ważna jest ocena ryzyka. My sprawdzamy klienta w BIK, bazach dłużników i dokumentów zastrzeżonych. Nie dajemy pieniędzy tym, którzy nie będą w stanie ich oddać.

Brytyjski regulator od nowego roku wprowadza ograniczenia dla rynku mikropożyczek i otwarcie mówi, że jedna czwarta firm zniknie, bo nie podoła wymogom.

Vivus: U nas też jedne firmy się dostosują, inne nie. Wszystko jest kwestią siły kapitałowej, umiejętności technologicznych, baz klientów. Provident zbiera je od 17 lat. My 2 lata, ale mamy już 700 tys. klientów i możemy coś o nich powiedzieć. Będziemy się rozwijać, szukając produktów dopasowanych do regulacji i rynku. Przy sztywnym uregulowaniu rynku pojawia się jednak pytanie o rozrost szarej strefy. Obawiam się, że część potencjalnych pożyczkobiorców pójdzie do lombardu.

Wraca pytanie, czy rynek nie zostanie przeregulowany.

Provident: Mówienie o dramatycznym wzroście szarej strefy jest trochę demagogiczne. Jeśli przestaną działać firmy, które nie będą w stanie pożyczyć na rok, przy koszcie kapitału rzędu 55 proc. plus koszt odsetek, to chyba dobrze z punktu widzenia klienta. Albo firmy się dostosują, albo znikną.

Pytanie, czy znikną, czy zejdą do podziemia. Spora część klientów nie dostanie krótkoterminowego finansowania.

Provident: Pożyczka na dłuższy okres jest bezpieczniejsza. Jeśli klient pożycza 1 tys. zł i ma go spłacić w ciągu miesiąca, jest to dla niego znacznie większe obciążenie niż 1 tys. zł spłacany w 12 miesięcy. Dlatego uważam, że regulacja, która zachęci pożyczkodawców do wydłużenia okresu finansowania, jest bardzo korzystna dla klientów. Według badań Federacji Konsumentów, aż 70 proc. z nich potrzebuje około 4 miesięcy, aby zebrać kwotę 1200 zł. Oznacza to, że biorąc pożyczkę na miesiąc, przeciętny klient prawdopodobnie będzie musiał wydłużyć okres spłaty. Wiele firm oczywiście zaoferuje mu taką możliwość, ale będzie się to wiązało z kolejnymi kosztami, czasami dwu-, trzykrotnie przewyższającymi koszt pożyczki.

Jak to jest z „krótkimi” pożyczkami?

Vivus: Pożyczamy szybko. W ciągu kilku minut możemy sprawdzić pożyczkobiorcę w różnych bazach. Nasze straty kredytowe wynoszą 10,5 proc. To odsetek dużo niższy niż w bankach na kredytach niezabezpieczonych. Nasze badania pokazują, że 98 proc. klientów jest usatysfakcjonowanych zakresem informacji o cenie, kosztach i opłatach windykacyjnych.

Provident: Nie zgadzam się, że klient, pożyczając szybko, ma pełną świadomość możliwości finansowych w przyszłości. Są tacy, którzy biorą pierwszą pożyczkę i są w stanie spłacić ją w ciągu miesiąca. Jest to jednak pożyczka za darmo. Pytanie skierowane do pani dyrektor brzmi: na czym zarabiają tego typu firmy. Jeśli pożyczka jest za darmo, nie ma kosztów windykacyjnych lub są małe, klient spłaca w terminie. Nie rozumiem więc, dlaczego część rynku działająca na tej zasadzie jest przeciwko regulacji. Bo jeśli ograniczy ona czyjąś działalność, to takich firm jak moja. Jeśli klient potrzebuje szybko pieniędzy, doskonale rozumie umowę, którą przeczytał w ciągu 15 minut, oddaje pożyczkę w terminie i firma jest w stanie na tym zarobić, to ja nie widzę problemu.

Vivus: To miłe, że konkurencja tak troszczy się o nasze wyniki finansowe. Oczywiste jest, że zysk zapewnia klient powracający. Stosujemy sampling, czyli metodę doskonale znaną na rynku, polegającą na udostępnieniu produktu za darmo nowym klientom. Nasza branża jest nowa, wiele osób nadal nie wie, że można pożyczać przez internet, i do nich staramy się dotrzeć. Sprawdzamy klientów w bazach dłużników i wybieramy tych, którzy mogą oddać pieniądze.

Provident: Przypomina mi to model biznesowy chwilówek w Wielkiej Brytanii, gdzie lokalny odpowiednik naszego UOKiK opublikował raport pokazujący, na czym zarabiają tego typu firmy. Ten biznes stoi na dwóch nogach. Jedna oparta jest na klientach biorących pierwszą pożyczkę za darmo, potem kolejną, którą spłacają w terminie. Druga noga, czyli pozostałe 50 proc. przychodów, wiąże się z opłatami windykacyjnymi, za rolowanie, czyli kosztami wynikającymi z pewnej niefrasobliwości klientów, którzy zaciągają zadłużenie i nie są w stanie go spłacić.

Jak jest w Vivusie? Vivus: Mogę zapewnić, że nie zarabiamy na opłatach windykacyjnych. Pokrywają one mniej więcej w połowie nasze koszty windykacji. Odnosząc się do tych 15 minut za zapoznanie się z umową, powtórzę, że 98 proc. klientów uważa się za dobrze poinformowanych o kosztach. Wielu z nich wcześniej sprawdza informacje na stronie. Są klienci, którzy mają potem problemy ze spłatą pożyczki. Oferujemy im ratalny system spłat, tak jak to działa chociażby w bankach.

Provident: To nie do końca odpowiada temu, co pani powiedziała na początku o profilu klienta, który potrzebuje pieniędzy natychmiast. Kiedy tu i teraz realizuje się potrzebę finansową, to wydaje mi się, że nie ma czasu na zapoznanie się z umową. Według raportu Federacji Konsumentów, mniej niż 20 proc. ankietowanych przeczytało umowę w ciągu 15 minut, a połowa z nich jej nie zrozumiała.

Vivus: Powiedziałam, że w ramach nagłej potrzeby pożycza jedna trzecia klientów. Proszę pamiętać, że najpierw klient musi się zarejestrować, potem przelać 1 gr ze swojego banku. Ma więc czas na rezygnację z pożyczki.

Provident: Wydaje mi się, że kiedy klient potrzebuje pieniędzy, koncentruje się przede wszystkim na technikaliach, jak przelać ten 1 gr, i prawdopodobnie umowy dokładnie nie czyta. Rozumiem, że to jedna trzecia portfela, niemniej jest to 250 tys. pożyczkobiorców. Ze względu na bezpieczeństwo klientów regulacja z pewnością jest więc potrzebna.

Vivus: Proszę mi powiedzieć, jak wizyta domowa pomaga w przeczytaniu umowy. Ile trwa taka wizyta?

Provident: Proces jest dużo dłuższy. Okres między impulsem a podpisaniem umowy to około 24 godzin. Klient może przemyśleć sprawę i przeczytać umowę, skompletować dokumenty. Wizyta sprzedażowa trwa 1-2 godziny.

Niezależnie od tego, jak zapatrują się panie na model biznesowy konkurencji, problem jest wspólny: jako branża nie cieszycie się raczej akceptacją społeczną i macie dużo złego PR. Provident: Uwaga społeczna została zwrócona na branżę finansową za sprawą Amber Gold i nie ma znaczenia, że ta afera dotyczyła parabanku, a nie sektora pożyczkowego. Cała branża na tym ucierpiała. My, Vivus i wszyscy inni. Dlatego warto, żeby pojawiła się regulacja, która wyznaczy ramy działalności i poprawi reputację branży. Część podmiotów już teraz prezentuje wysokie standardy obsługi klienta, ale jest też cała masa nieprawidłowości na rynku.

Co z limitem kosztów pożyczki, czy nie zlikwiduje części rynku? Vivus: Wyeliminuje na pewno klientów o wysokim koszcie ryzyka. Część odpłynie z tego sektora.Jakie są najbardziej wrażliwe dla branży kwestie w projekcie regulacji.

Vivus: Brak rejestru i limit kosztów. Powinien on stać się przedmiotem dyskusji. Nikt nie ma problemu z tym, że od kawy pobierane jest 800 proc. marży. Czemu nie regulować cen chleba masła czy samochodów? Najlepiej reguluje je konkurencja. Jesteśmy za tym, żeby to był rynek duży, rosnący i transparentny.

Provident: Ta regulacja to trudny kompromis, ale uważam, że branża finansowa jest sektorem wrażliwym — dlatego ustanowienie całkowitego limitu kosztów jest potrzebne. Samą konkurencją nie zwalczy się patologii i nie osiągnie niższych cen.

Historia polskich regulacji pokazuje, że odpowiedź rynku może być inna od zamierzonej. W ustawie antylichwiarskiej był limit oprocentowania i kosztów. Wiemy, jak to się sprawdziło w praktyce. Czy z tą regulacją nie będzie podobnie — wymierzony aptekarską wagą limit nie zostanie przez rynek po prostu ominięty?

Vivus: Jest takie ryzyko. Dobrze byłoby, żeby wszystko zostało w ustawie szczegółowo opisane, aby nie dać możliwości obchodzenia przepisów.

Provident: Ustawa powinna być szczegółowa. Dobrze, że znalazły się tam zapisy regulujące nieprzewidziane opłaty, nadmierne koszty — w tym sensie powinna dobrze chronić konsumenta.

Nie obawiacie się powstania patologii na rynku? Polska przedsiębiorczość ma też ciemną stronę — lubi kombinować. Provident: Rejestr byłby zabezpieczeniem przed pojawieniem się takich patologii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Dla dobra klienta