Dla oszczędnego nic trudnego

opublikowano: 27-05-2014, 00:00

Obawy, że obowiązek posiadania 5-procentowego wkładu własnego wywróci rynek kredytów hipotecznych do góry nogami, okazały się płonne.

O tym, że od 2014 r. osoby chcące wziąć kredyt na mieszkanie będą musiały wnieść wkład w wysokości 5 proc. wartości lokalu, wiadomo było już od grudnia 2012 r., gdy Komisja Nadzoru Finansowego przedstawiła pierwszy projekt rekomendacji. Kiedy przyjęto ją ostatecznie w czerwcu 2013 r., planujący zakup nieruchomości na kolejny rok doskonale zdawali sobie sprawę, że konieczne będzie spełnienie tego wymagania.

Czas na przygotowanie się do tej zmiany był więc długi, a warto zauważyć, że wysokość wkładu własnego i tak jest niższa niż pierwotnie zakładano.

— Pierwszy projekt Rekomendacji S zakładał obowiązek wniesienia wkładu własnego w wysokości 10 proc. Obniżono go więc o połowę. Wydaje się, że dla osób, które świadomie planują swoje finanse, odłożenie takiej kwoty nie powinno być kłopotem — mówi Michał Krajkowski, główny analityk Domu Kredytowego Notus.

Regularne oszczędzanie

Przed wprowadzeniem obowiązku posiadania wkładu własnego potencjalny nabywca mieszkania musiał dysponować jedynie gotówką na pokrycie kosztów dodatkowych, m.in. podatku PCC, obsługi notarialnej. Wynosiły one zwykle do 3 proc. wartości mieszkania. Dziś kwota, która musi przygotować kupujący, wzrosła do 8 proc.

— Przykładowo przy średniej cenie mieszkania 300 tys. zł należy mieć 24 tys. zł w gotówce. To spory skok. Jednak ograniczenia związane z obowiązkiem posiadania wkładu własnego zbiegły się w czasie ze wzrostem popytu na mieszkania, nie odnotowaliśmy więc zmniejszenia liczby kupujących — komentuje Łukasz Świerzewski, dyrektor doradców kredytowych w Metrohouse.

Choć wzrost z 3 do 8 proc. wartości mieszkania, które powinien posiadać kupujący, jest duży, to jednak, przynajmniej teoretycznie, oszczędzenie takiej kwoty nie jest niemożliwe. Osoby, które nie posiadają takich pieniędzy, mogą je zgromadzić nawet przez rok.

— Wymaga to regularnego oszczędzania. Jeśli co miesiąc będziemy odkładać kwotę zbliżoną do przyszłej raty kredytowej, po roku zgromadzimy 5 proc. wartości nieruchomości — twierdzi Michał Krajkowski.

W ocenie analityków obowiązek wkładu własnego ma dobre strony. Co prawda taki filtr wyklucza z rynku część potencjalnych kredytobiorców, jednak może się okazać niezwykle pomocny. Przede wszystkim wykaże, którzy chętni do zaciągnięcia kredytu potrafią kierować własnymi finansami, co jest kluczowe przy podejmowaniu takiego zobowiązania.

— Jeżeli ktoś nie potrafi odłożyć przez kilka miesięcy takiej kwoty, to może oznaczać, że potem nie będzie potrafił spłacać rat kredytu, które też zwykle wymagają oszczędności. Obowiązkowy 5-procentowy wkład własny nie jest tak dużym problemem, jak mogłoby się wydawać. Po prostu zaciągniecie kredytu trzeba dobrze przemyśleć — komentuje Michał Krajkowski. Wynika z tego, że ograniczenie związane z obowiązkiem posiadania wkładu własnego dotyczy przede wszystkim młodych.

— Ludzie na dorobku, którzy nie mają oszczędności i wielkich możliwości, by je gromadzić, korzystający z pomocy rodziny, to grupa, dla której ten obowiązek może być problemem — uważa Łukasz Świerzewski.

Mniej i dłużej

Wprowadzenie obowiązku posiadania wkładu własnego z pewnością zwiększyło ruch na rynku. Przede wszystkim tuż przed wejściem w życie rekomendacji, kiedy to na wzięcie kredytu decydowali się ludzie, którzy chcieli uniknąć nowych rozporządzeń. Dzięki temu na początku 2014 r. na rynku kredytów odnotowano znaczny skok.

— Na początku 2014 r. wypłacane były kredyty, o które wnioskowali pod koniec 2013 r. klienci, którzy chcieli uniknąć obowiązku posiadania 5-procentowego wkładu własnego. Ale nie tylko. Na początku roku ruszył pogram Mieszkanie dla Młodych, który również zwiększył zainteresowanie kredytami. Wielu klientów czekało ze złożeniem wniosków do czasu rozpoczęcia programu — tłumaczy Michał Krajkowski.

W kolejnych miesiącach nie będzie już jednak tak dobrze. Choć, według wyliczeń, liczba chętnych na kredyt się nie zmniejszyła i na razie się nie zmniejszy, to wartość samych pożyczek będzie powoli spadała.

— Brak kredytów na 100 proc. wartości mieszkania przełoży się z pewnością na średnią wartość kredytów. Możemy przypuszczać, że obniży się ona w stosunku do wyników z czwartego kwartału 2013 r., kiedy to wynosiła 210 tys. zł — przewiduje Michał Krajkowski.

Z tych samych powodów wydłużył się ostatnio czas oczekiwania na udzielenie kredytu, szczególnie w bankach oferujących najatrakcyjniejsze warunki. Można było jeszcze uzyskać zgodę na pożyczkę w kilka dni, jednak w większości przypadków od złożenia wniosku do podpisania umowy kredytowej upływa już nawet kilka tygodni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JOANNA DOBOSIEWICZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu