Czytasz dzięki

Dlaczego banki sprzedają zbyt tanie polisy

opublikowano: 20-04-2020, 22:00

Banki mają dobre intencje, ale klienci wolą zapłacić teraz niższą składkę, niż dostać wyższe odszkodowanie. To może ich słono kosztować

Zapytaliśmy banki, czyj interes zabezpieczają, sprzedając ubezpieczenia mieszkaniowe: swój czy klienta. Podejścia są różne, zależne od tego, czy polisę sprzedają w pakiecie z kredytem mieszkaniowym, czy jako wolny elektron w ramach bancassurance — drugi wariant stanowi jednak margines.

Od konserwatysty…

Santander, drugi bank w Polsce pod względem aktywów, którego partnerem jest Aviva, udzielając kredytu hipotecznego, wymaga, aby suma ubezpieczenia mieszkaniowego odpowiadała wartości nieruchomości. Szacując jej wartość, posiłkuje się ważnym rok operatem szacunkowym (autorską opinią rzeczoznawcy). Bank nie wymaga aktualizacji sumy ubezpieczenia z roku na rok, chyba że klient wnioskuje o zabezpieczony tą samą nieruchomością kolejny kredyt lub pożyczkę.

— Często wówczas wymagamy nowego operatu szacunkowego. Jeśli wartość nieruchomości się zmieni, dokonamy korekty sumy ubezpieczenia dla wszystkich kredytów zabezpieczonych na danej nieruchomości— informuje Agnieszka Nachyła, menedżerka kredytów hipotecznych w Santander Bank Polska.

Takie standardy jak Santander ma również Alior, którego największym akcjonariuszem jest PZU (ma blisko 32-procentowy udział). Bank twierdzi, że „jeżeli w danym roku wycena mieszkania wzrośnie, np. przez remont, klient może podnieść sumę ubezpieczenia”. Śladem obu banków podąża BNP Paribas.

— Kredytowana w BNP Paribas nieruchomość powinna zostać ubezpieczona do wartości nieruchomości — mówi Marcin Grabiszewski, dyrektor biura rozwoju bankowości hipotecznej w BNP Paribas.

Przekonuje, że suma ubezpieczenia mieszkania do wysokości kredytu to przeszłość. Część banków może jeszcze mieć tego typu umowy w portfelu, ale w nowej sprzedaży raczej ich nie ma.

— Ceny ubezpieczenia mieszkań w standardowym zakresie są na rynku bardzo zbliżone i mogą być łatwo przez klienta zweryfikowane czy u brokerów, czy w licznych porównywarkach online. Korzyścią dla klienta kupującego ubezpieczenie nieruchomości przez bank jest nie tylko wygoda, ale bardzo często dodatkowa zniżka na marży kredytu — twierdzi Marcin Grabiszewski.

Gros klientów BNP Paribas zaciągających kredyt mieszkaniowy od razu decyduje się na ubezpieczenie. Najchętniej sprzedają się produkty PZU.

…do liberała

Inne banki są bardziej elastyczne. PKO BP, Pekao i mBank wymagają, aby suma ubezpieczenia sięgała co najmniej kwoty udzielonego kredytu mieszkaniowego.

— Połowa osób zaciągających hipoteki w grupie PKO decyduje się też na oferowane przez spółkę ubezpieczenie mieszkania — mówi Grzegorz Culepa, ekspert PKO BP.

Lider sam nie aktualizuje sumy polisy, ale daje taką możliwość klientom. Podkreśla, że dba o to, aby dystrybucję polis poprzedzała analiza potrzeb klienta [ustawowy obowiązek — red.]. Informuje też, że większość hipotek udziela w pakiecie z ochroną mieszkania i „zdarza się, że suma ubezpieczenia jest wyższa niż kwota kredytu”.

W mBanku na pakiet (kredyt plus ubezpieczenie mieszkania) decyduje się 60 proc. osób kupujących nieruchomość z rynku wtórnego. W każdym przypadku suma ubezpieczenia nie może być wyższa niż 1,5 mln zł. Polisy mieszkaniowe sprzedawane przez banki w oderwaniu od kredytu rządzą się jeszcze innymi prawami — o sumie ubezpieczenia i zakresie ochrony decyduje klient.

Frankowicze kontra banki
Informacje dla zadłużonych we franku szwajcarskim. Rozstrzygnięcia z sal sądowych, opinie prawników, bankierów i zainteresowanych problemem
ZAPISZ MNIE
×
Frankowicze kontra banki
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany co dwa tygodnie
Kamil Zatoński
Informacje dla zadłużonych we franku szwajcarskim. Rozstrzygnięcia z sal sądowych, opinie prawników, bankierów i zainteresowanych problemem
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Młot i kowadło

— Banki dbają przede wszystkim o swój interes. Zakładam, że robią to z powodu roszczeniowych klientów, którzy wolą płacić niższe składki — ocenia Marcin Broda, analityka Ogmy, wydawcy „Dziennika Ubezpieczeniowego”.

Od października 2018 r. zanim dystrybutor ubezpieczeń, zarówno życiowych, jak majątkowych, przedstawi ofertę klientowi, musi poznać jego potrzeby. Z tym bywa jednak różnie.

— Analizę potrzeb klienta przeprowadza często mechanicznie, czym już zainteresował się nadzór — podkreśla Marcin Broda.

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) wzięła się za dystrybutorów, ale sprawdza wyłącznie polisy życiowe z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym oraz oparte na „indeksach lub innych wartościach bazowych”. Chwilowo zawiesiła kontrole z powodu koronawirusa. Czynności nie dotyczą ubezpieczeń majątkowych.

„UKNF rozpoczął prowadzenie kontroli dystrybutorów — brokerów ubezpieczeniowych w zakresie wypełniania wymogów IDD w 2019 r. [dyrektywa unijna o dystrybucji ubezpieczeń — red.]. W ramach kontroli badane są w szczególności obowiązki wobec klientów, w tym proces przeprowadzania analizy potrzeb. Brokerom wydawane są indywidualne zalecenia w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości. Kontrole agentów ubezpieczeniowych, w tym banków i multiagencji, planowane były na 2020 r., ale z uwagi na sytuację epidemiczną rozpoczęcie nowych kontroli jest od 13 marca zawieszone” — informuje biuro prasowe KNF.

Według Marcina Brody nie należy bagatelizować ustawowego obowiązku, który ma chronić przede wszystkim interes ubezpieczonego, bo cena błędu może być wysoka. Także w dobrowolnej mieszkaniówce.

— Ubezpieczenie dachu nad głową do wartości kredytu jest ryzykowne. Przy szkodzie całkowitej nieruchomości wartej pół miliona złotych może się okazać, że ubezpieczyciel wypłaci poszkodowanemu 200 tys., a o pozostałe 300 tys. pozwie on dystrybutora, pociągając go do odpowiedzialności za niewłaściwie dobraną ochronę — tłumaczy Marcin Broda.

Takie szkody są rzadkie, ale bardzo dotkliwe dla Kowalskiego. Analityk Ogmy podkreśla, że dla większości Polaków mieszkanie czy dom jest największą częścią majątku, a zaniżanie sumy ubezpieczenia może skończyć się dla nich tragedią. Gdyby zobligować wszystkich do ubezpieczenia mieszkań i domów, składka de facto by spadła.

— Powszechność ubezpieczenia wpływa na cenę. Rynek urósłby, ale nie aż tak bardzo znacząco — uważa Marcin Broda.

1,5 mld zł - tyle był wart rynek dobrowolnych ubezpieczeń mieszkań i domków letniskowych mierzony sumą składek w 2019 r. — wynika z danych KNF. Nie ma publicznych danych, jaki udział mają w tym banki.

281 tys. - tyle szkód zgłoszono w 2019 r. w ramach dobrowolnych polis mieszkaniowych, a firmy ubezpieczeniowe wypłaciły 543 mln zł odszkodowań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane