Dług bezpieczny dla gospodarki

Puls Biznesu, Partnerem publikacji jest: Provident
29-05-2018, 22:00

Kredyt może być szansą, ale też ryzykiem. Wzięty w sposób przemyślany poprawia standard życia. Przeszarżowany finansowo — staje się problemem. Z analiz ekonomicznych wynika, że zadłużenie Polaków jest na dobrym poziomie dla gospodarki

Ważne, aby wzrost zadłużenia nie obciążał nadmiernie tych, których wiedza finansowa i możliwość spłaty są problematyczne. Potrzebna jest więc równowaga w skali mikro- i makrogospodarczej. Zadłużenie osób indywidualnych w Polsce wyniosło w zeszłym roku 35 proc. PKB.

Ignacy Morawski, szef platformy Spot Data, zwraca uwagę na badania prowadzone przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Wynika z nich, że długookresowy rozwój dochodu per capita jest najwyższy w tych krajach (po uwzględnieniu innych czynników wpływających na rozwój), w których zadłużenie obywateli mieści się w przedziale od 35 do 70 proc. PKB. Dług w Polsce jest dokładnie na granicy przedziału wskazanego przez MFW.

Dobry i zły kredyt

Zdaniem ekonomisty, można uznać, że zadłużenie Polaków jest na dobrym dla gospodarki poziomie, z zachowaniem relatywnie dużego buforu bezpieczeństwa. Ignacy Morawski uważa, że w najbliższych latach możliwy jest wzrost zadłużenia w relacji do PKB. A to oznacza, że kredyty mogą rosnąć szybciej niż nominalny wzrost gospodarczy w najbliższej dekadzie.

Z drugiej strony ekonomista zwraca uwagę na dwie kwestie dotyczące pożyczania pieniędzy przez klientów indywidualnych. Po pierwsze, dostęp do kredytu zapewnia rodzinom możliwość łatwiejszej realizacji wydatków konsumpcyjnych i inwestycyjnych, na które nie wystarczają bieżące dochody. W ten sposób podnosi ich dobrobyt, zwiększa konsumpcję lub wartość aktywów netto. Przyczynia się to do rozwoju rynku finansowego, zapewniając dostęp do kredytu, który jest dla gospodarki korzystny. Po drugie jednak, ważne jest, aby nadmierne zadłużenie nie naruszyło stabilności finansowej na poziomie mikro — czyli budżetów gospodarstw domowych. Szczególnie tych, których wiedza finansowa i zdolność obsługi zadłużenia mogą być niskie. Nadmierne zadłużenie może prowadzić do niewypłacalności i wpadnięcia w pętlę zadłużenia. Taka sytuacja jest trudna dla osoby indywidualnej czy dla rodziny. Ale też może mieć negatywny i długotrwały wpływ na produktywność w skali makro. A w skrajnych przypadkach może prowadzić do kryzysów finansowych.

Mało hipotek, dużo konsumpcyjnych

Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że pod koniec kwietnia 2018 r. gospodarstwa domowe miały w postaci depozytów i innych form oszczędzania ponad 745,6 mld zł, a zadłużone były na 688,6 mld zł. Bank Centralny opublikował także kilka miesięcy temu dane o zasobności rodzin. Ale te dotyczyły sytuacji z 2016 r. Wynikało z nich, że statystyczna polska rodzina dysponowała majątkiem netto o wartości 264 tys. zł. Zadłużonych zaś było 41 proc. gospodarstw domowych. Przeciętnie ich zobowiązania wynosiły 10 tys. zł. Warto przy tym przypomnieć, że majątek netto to rynkowa wartość aktywów, zarówno finansowych i rzeczowych, pomniejszona o zobowiązania. Co jest charakterystyczne dla Polski, największą część majątku netto stanowiły nieruchomości. Posiadało je 79 proc. Polaków, a ich wartość wynosiła przeciętnie około 265 tys. zł. Ta struktura majątku netto ma również znaczenie dla zadłużenia Polaków. W Polsce zdecydowana większość rodzin nie posiada kredytu na mieszkanie lub dom, w którym mieszka, pomimo znacznego rozwoju finansowania hipotecznego w ostatnich 15 latach. Natomiast zadłużenie polskich gospodarstw domowych w bankach z tytułu kredytów konsumpcyjnych jest wyższe niż w Czechach czy na Węgrzech.

— Wysoki wzrost dochodów sprawia, że część rodzin chce korzystać z dobrodziejstw „wygładzania konsumpcji” i przenieść część wyższych dochodów z przyszłości na konsumpcję w czasie bieżącym. Jest to zachowanie jak najbardziej racjonalne, dopóki nie prowadzi do naruszenia stabilności finansowej gospodarstwa domowego — tłumaczy Ignacy Morawski.

A ostatnie dane Głównego Urzędu Statystycznego na temat sytuacji gospodarstw domowych w 2017 r. pokazują zróżnicowanie dochodowe Polaków. Co prawda przeciętnie realnie o ponad 6 proc. zwiększył się dochód rozporządzalny Polaków, jednak osoby najmniej uposażone (20 proc. najbiedniejszych) wydają o prawie o 6 proc. więcej pieniędzy niż wynika z ich dochodu rozporządzalnego. Jak podkreślają analitycy GUS-u oznacza to, że gospodarstwa najbiedniejsze muszą korzystać z oszczędności bądź pożyczek i kredytów. Co prawda w znacznie mniejszym stopniu niż w 2016 r. (dwa lata temu wydawali prawie o 15 proc. więcej od kwot, którymi zwykle dysponowali).

Zamożność Polaków rośnie, ale wciąż istnieje grupa, której ewentualne nieracjonalne zachowania finansowe mogą mieć poważny wpływ nie tylko na jej sytuację bytową, ale także na sytuację w skali makro.Powinny być obserwowane tak przez państwo (w postaci instytucji nadzorującej rynek finansowy), jak i przez same instytucje finansowe.

NBP prognozuje w ostatnim raporcie o stabilności systemu finansowego, że w najbliższych latach będzie rosła liczba i wartość wysokich kredytów konsumpcyjnych, a malała niskich. Wynika to z ożywienia gospodarczego, niskich stóp procentowych oraz wzrostu dochodów osób indywidualnych. Zdaniem analityków NBP, będzie utrzymywał się popyt na kredyty konsumpcyjne zaciągane na wyższe kwoty i dłuższy czas po to, by finansować nimi kupno dóbr trwałego użytku. Zaś liczba pożyczek na niskie kwoty może się zmniejszyć ze względu na wzrost płac, powszechność programu Rodzina 500+ oraz konkurencję firm pożyczkowych.

 

OKIEM EKSPERTA - Marek Białkowski, dyrektor biura ryzyka kredytowego w Provident Polska

Polak zadłuża się rozsądnie

Zadłużenie gospodarstw domowych w Polsce na przestrzeni lat systematycznie rośnie, natomiast dane przedstawiające relację tego zadłużenia w stosunku do PKB pokazują, że nie ma powodu do niepokoju. Potwierdzają to dane BIK, z których wynika, że spośród ponad 15 mln Polaków, którzy mają kredyt lub pożyczkę, zaległości w spłacie powyżej 90 dni ma 8 proc. dłużników i dotyczy to tylko 6 proc. całkowitej wartości kredytów i pożyczek.

Z kolei raport CRIF na bazie danych większości firm pożyczkowych informuje, że niecałe 0,5 proc. wszystkich pożyczkobiorców można zaklasyfikować jako nadaktywnych. To jest niezły wynik, choć oczywiście nie należy bagatelizować faktu, że pomimo wzrostu gospodarczego, wyższych płac i znaczącej poprawy sytuacji finansowej gospodarstw domowych na rynku pożyczkowym pojawiają się konsumenci, którzy zaciągają zobowiązania przekraczające ich możliwości. Dotyczy to nie tylko osób najuboższych, gdyż dostęp do pożyczek dla nich jest dziś mocno ograniczony. Problemy najczęściej wynikają z niedostosowania liczby lub wartości zaciąganych zobowiązań do dochodów bądź też z nagłej zmiany sytuacji życiowej i finansowej. Dlatego na pewno z punktu widzenia firmy udzielającej pożyczek ważne jest szukanie coraz lepszych metod oceny zdolności kredytowej, przy jednoczesnym zachowaniu elastycznego podejścia do klienta. Tym bardziej, że można się spodziewać dalszego, stabilnego rozwoju rynku pożyczkowego w najbliższym czasie. Wskazują na to optymistyczne prognozy dotyczące rozwoju gospodarczego i rynku pracy w Polsce, a także stosunkowo niski wskaźnik zadłużenia Polaków jako społeczeństwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Puls Biznesu, Partnerem publikacji jest: Provident

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Dług bezpieczny dla gospodarki