Dług to nie zawsze problem

Jagoda Fryc
opublikowano: 28-09-2011, 00:00

Fundusze inwestujące w obligacje zarabiają nawet wówczas, gdy giełdy spadają. Jak to robią?

Zawirowania na rynkach kapitałowych, silne przeceny na giełdach i problemy zadłużenia wielu krajów zniechęcają do inwestowania. Rzeczywiście, dziś inwestowanie w akcje, indywidualnie lub za pośrednictwem funduszy wiąże się z dużym ryzykiem. Jednak nie wszystkie grupy aktywów tracą na wartości, gdy akcje spadają. Sposobem na ochronę kapitału w niepewnych czasach są obligacje i fundusze inwestujące w takie papiery, zwane dłużnymi. W tym wypadku dłużny nie oznacza skazany na straty.

Dłużne, czyli jakie?

Fundusze papierów dłużnych, ze względu na strategię inwestycyjną, należą do bezpiecznych aktywów. Lokują kapitał klientów głównie w obligacje skarbu państwa, bony skarbowe oraz inne instrumenty dłużne. Jednak teza, że są one zupełnie pozbawione ryzyka, nie jest do końca prawdziwa. Wszystko zależy od tego, w co konkretnie inwestuje zarządzający funduszem. Podstawowym elementem ryzyka w tym przypadku jest okres zapadalności papierów z portfela. Walory o długim terminie wykupu dają potencjalnie większy zysk, ale i są narażone na większe ryzyko. Krótkoterminowe papiery dłużne są mniej zyskowne, ale najbezpieczniejsze. Dodatkowo część aktywów może być inwestowana w papiery rozliczane w innej walucie. To daje szansę na dodatkowy zarobek, ale i wiąże się z ryzykiem wahań walutowych. Informacji o składzie portfela nie znajdziemy w nazwie produktu. Dlatego przy wyborze odpowiedniej dla inwestycji należy określić tolerancję ryzyka, a potem zweryfikować portfel funduszu, zaglądając do prospektów informacyjnych.

Dekoniunktura pomaga

Inwestor, który poszukuje bezpiecznej przystani w dobie niepewności na rynkach finansowych, nie powinien obawiać się funduszy dłużnych. Polskie obligacje skarbowe ostatnio zapewniły dość dobre wyniki. Indeks IROS zyskał od początku roku aż 5 proc. — To efekt oczekiwań związany z kształtowaniem się koniunktury gospodarczej w przyszłości, czyli dokładnie tego samego, co powodowało spadki na rynku akcji globalnych. Pierwsze symptomy spowolnienia gospodarczego zaczęły do nas docierać z USA, kiedy nowa liczba nowych miejsc pracy w gospodarce USA

zaczęła dramatycznie spadać. Przełożyło się to na obniżenie oczekiwań odnośnie do wysokości stóp procentowych w przyszłości i spadek rentowności papierów amerykańskich, co oznaczało wzrost cen obligacji. Latem tego roku zwyżki cen obligacji zostały spotęgowane niepewnością co do długu peryferyjnych krajów strefy euro. Do września można było mówić, ze polskie obligacje korzystają na tych dwóch czynnikach — mówi Robert Hryciuk, analityk BNP Paribas. Średnia stopa zwrotu funduszy polskich papierów dłużnych w okresie dwunastomiesięcznym wyniosła 4,82 proc. To wynik porównywalny z zyskiem z lokaty bankowej. Sytuacja jednak wygląda dużo lepiej w dłuższym okresie. W dwuletnim horyzoncie inwestycyjnym fundusze dłużne zarobiły średnio 13,1 proc. Na jakie zyski mogą liczyć klienci w najbliższym czasie? Eksperci są zgodni, że w okresie dekoniunktury rynek polskich obligacji jest bardzo perspektywiczny. — Pogorszenie koniunktury często wiąże się z obniżkami stóp procentowych, a to powoduje spadek rentowności papierów dłużnych, czyli wzrost ich cen rynkowych. Dodatkowo, w takich okresach mamy najczęściej do czynienia ze wzrostem tzw. awersji do ryzyka, czyli wycofywaniem się kapitału z papierów uważanych za ryzykowne (akcje) i wzrost zainteresowania inwestycjami uważanymi za bezpieczne (obligacje rządowe). Zwiększony popyt również przyspiesza wzrost cen obligacji — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Perspektywa i ryzyko

Inwestor, który chciałby powierzyć swoje oszczędności zarządzającemu funduszem dłużnym, powinien mieć świadomość ryzyka, jakie mimo wszystko wiąże się z taką inwestycją, a w szczególności wziąć pod uwagę wrażliwość obligacji na zmiany rynkowych stóp procentowych. W przypadku spadku stóp procentowych możemy liczyć na spory zysk. Gdy stopy idą w górę, ceny obligacji spadają. Piotr Bielski zwraca też uwagę na to, jak duży wpływ na rentowność polskich obligacji mają globalni inwestorzy.

— Duzi inwestorzy międzynarodowi posiadają niemal 30 proc. naszych papierów skarbowych. Polska jest nadal zaliczana do rynków rozwijających się, z których kapitał międzynarodowy jest wycofywany w okresach dużego wzrostu awersji do ryzyka. Może więc się zdarzyć, że na wartości tracą jednocześnie i giełdy, i obligacje, ponieważ zagraniczny kapitał w szybkim tempie wycofuje się z wszelkich inwestycji w złotych — mówi Piotr Bielski.

Co dalej z obligacjami

Czy dziś fundusze papierów dłużnych są dobrym instrumentem do inwestowania? Eksperci są zgodni, że mimo ryzyka związanego z niepewnością co do stanu polskiej i światowych gospodarek fundusze obligacji mogą być źródłem zysków nawet lepszym niż lokata bankowa. — Z punktu widzenia inwestora indywidualnego obligacje rządowe to dobra inwestycja na trudne czasy. Duża nerwowość na światowych rynkach finansowych może w krótkim terminie przełożyć się na wahania cen krajowych obligacji, co wydaje się dobrym momentem do zakupu, szczególnie jeśli rozważamy inwestycję w terminie dłuższym niż kilka miesięcy — mówi Piotr Bielski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu