Do oazy gospodarczego spokoju także zajrzał kryzys

DI
18-05-2009, 00:00

Skandynawowie mają problem — kryzys. Pierwszy raz od dawna, więc dotkliwie go odczuwają. Czy skutki dotkną także ich polskich partnerów?

Skandynawowie mają problem — kryzys. Pierwszy raz od dawna, więc dotkliwie go odczuwają. Czy skutki dotkną także ich polskich partnerów?

W terminalu promowym w Świnoujściu panuje cisza. Złowroga, bo oznacza spadek przewozów. I tak jest w istocie. Po kilku latach boomu przewozy na promach do Skandynawii załamały się. Pod koniec ubiegłego roku na trasie do i ze Skandynawii promy przewiozły około 3 tys. ciężarówek mniej niż w 2007 r. W Świnoujściu codziennie odprawiano 30-40 mniej ciężarówek niż w czasach hossy. A skoro kryzys zawitał na promy...

Kiepsko w raju

Dotychczas kraje skandynawskie uchodziły za oazę dobrobytu, spokoju i stabilności. Mniejsze czy większe nawałnice światowej gospodarki docierały tu w postaci co najwyżej sztormów. Nie tym razem. Skutki gospodarczego tsunami odczuła już Islandia, która w ogóle nie była na nie przygotowana. Efekt? Zaskakujący — skandynawski kraj, który ogłosił bankructwo. Ale problemy przeżywają wszyscy, nawet najbogatsi, jak Norwegia, gdzie wkrótce bez pracy pozostanie ponad 120 tys. osób. Podobnie jest w Szwecji, gdzie poziom bezrobocia już przekroczył 7 proc., czy w Danii, gdzie po zasiłek zmuszonych było stanąć już 80 tys. osób. Łotysze czy Estończycy nie są już witani z otwartymi ramionami w Finlandii, bowiem i tu bezrobocie zaczęło rosnąć i obecnie wynosi tyle, co w Szwecji — ponad 7 proc.

Ekonomiści nie pozostawiają złudzeń. W jednym z wywiadów Helge J. Pedersen, główny ekonomista Nordei, stwierdził, że kraje skandynawskie powinny przygotować się na znaczne ograniczenie konsumpcji oraz inwestycji i stosunkowo długi okres ograniczonego wzrostu. Gospodarka Finlandii jest nastawiona w dużym stopniu na eksport i tym samym uzależniona od międzynarodowej sytuacji ekonomicznej. Już pod koniec 2008 r. ponad 11 proc. firm fińskich zaczęło zwalniać pracowników, a ponad 50 proc. ocenia, że kryzys wpłynie na zmniejszenie popytu na ich produkty.

Jednak największe problemy przeżywają Łotwa i Estonia. Te dwa "bałtyckie tygrysy", których gospodarki rozwijały się w tempie 10 proc. rocznie, wraz z nadejściem kryzysu straciły pazury. Po części stało się tak za sprawą skandynawskich banków. O ile bowiem w okresie prosperity finansowały one wzrost gospodarczy obu krajów, o tyle w dobie kryzysu zakręciły finansowy kurek. Bezrobocie w Estonii sięgnęło już 10 proc., a na Łotwie przekroczyło 14 proc. Gdyby nie międzynarodowa pożyczka, Łotwa ogłosiłaby bankructwo. Paradoksalnie, kraje te stały się ofiarami skandynawskiej współpracy. Czy to samo czeka nasz kraj?

Dobrze dla Polski

Kryzys w skandynawskim raju może okazać się... zbawienny dla naszej gospodarki. Z prostego powodu: wiele tamtej- szych firm , szukając oszczędności. będzie to robiło "za miedzą", np. w Polsce, a koszty pracy wciąż jeszcze są u nas atrakcyjne.

— To prawda. Kryzys gospodarczy jest w pewnym sensie szansą dla Polski. Przedsiębiorcy, zmuszeni do obniżania kosztów swojej działalności, przenoszą jej część do krajów o niższych kosztach pracy. Ponieważ Skandynawia leży w niedużej odległości od Polski, wybór tamtejszych inwestorów często pada na nasz kraj. Oczywiście, spowolnienie gospodarcze przekłada się na spadek dynamiki inwestycji zagranicznych. Jednak dociera do nas wiele pozytywnych sygnałów, także od firm skandynawskich, które decydują się na współpracę z Polską. Choćby w marcu Skandynawsko-Polska Izba Gospodarcza otworzyła kolejne przedstawicielstwo, tym razem w Szczecinie. Na konferencji PAIiIZ przedstawiciele IKEA zapowiedzieli plany inwestycyjne we wschodniej Polsce, zaznaczając, że kryzys nie będzie miał na nie wpływu. Kilka dni temu fińska firma Cargotec ogłosiła budowę montażowni w Stargardzie Szczecińskim. Wartość inwestycji to 64 mln EUR, a przewidywane zatrudnienie — 400 etatów. Wszystko to wskazuje, że kryzys nie wpłynął na pogorszenie polsko-skandynawskich stosunków gospodarczych — mówi Sławomir Majman, członek zarządu PAIiIZ.

Potwierdzenie tego optymizmu znaleźliśmy m.in. w firmie Eniro, świadczącej usługi w wyszukiwaniu informacji na skandynawskim rynku medialnym.

— Jeśli chodzi o polski oddział, to nie dostrzegam symptomów, które mogą zaważyć na relacjach z naszym skandynawskim właścicielem. Wręcz odwrotnie — jeszcze mocniej ze sobą współpracujemy na różnych polach — twierdzi Magdalena Wypychowicz, członek zarządu i dyrektor marketingu Eniro Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Do oazy gospodarczego spokoju także zajrzał kryzys