Do sukcesji bez przestoju

opublikowano: 21-08-2017, 22:00

Trwają prace nad ustawą, która pozwoli firmom rodzinnym działać bez problemów po śmierci właściciela

Już od stycznia przyszłego roku firmom rodzinnym powinno być znacznie łatwiej kontynuować działalność, gdy nagle zabraknie głównej osoby prowadzącej biznes — bez utraty pracowników, zerwania umów, z zachowaniem uzyskanych uprawnień. Taki termin przewidziano na wejście w życie ustawy o zarządzie sukcesyjnym, który ma ułatwić niezachwiane utrzymanie przedsiębiorstwa na rynku w przełomowym dla niego momencie. Konsultacje nad jej projektem dobiegają końca i według Mariusza Haładyja, wiceministra rozwoju nadzorującego prace nad tym aktem, są duże szanse, aby jesienią Komitet Stały Rady Ministrów zajął się nim i szybko skierował do prac w parlamencie.

— Funkcjonowanie firmy po śmierci właściciela, a przed powołaniem zarządcy sukcesyjnego to bardzo trudny czas dla przedsiębiorstwa. Celem przyszłych przepisów jest sprawienie, aby mogło ono zachować ciągłość. Stąd propozycja przepisów, umożliwiających wykonywanie w tym okresie bieżących, operacyjnych czynności — mówi Mariusz Haładyj, wiceminister rozwoju nadzorujący prace nad ustawą o zarządzie sukcesyjnym.
Zobacz więcej

NA TRUDNY CZAS:

— Funkcjonowanie firmy po śmierci właściciela, a przed powołaniem zarządcy sukcesyjnego to bardzo trudny czas dla przedsiębiorstwa. Celem przyszłych przepisów jest sprawienie, aby mogło ono zachować ciągłość. Stąd propozycja przepisów, umożliwiających wykonywanie w tym okresie bieżących, operacyjnych czynności — mówi Mariusz Haładyj, wiceminister rozwoju nadzorujący prace nad ustawą o zarządzie sukcesyjnym. [FOT. MW]

Zarząd sukcesyjny ma być sprawowany przez osobę (z kręgu spadkobierców, ale nie tylko), której obowiązkiem będzie prowadzenie przedsiębiorstwa w taki sposób, aby w jak najlepszym stanie dostało się ono w ręce sukcesorów. Firma ma pod jego okiem bezproblemowo działać i zarabiać. Projektowana ustawa przewiduje dwa scenariusze powoływania zarządcy — może to zrobić przedsiębiorca za życia albo po jego śmierci zajmą się tym spadkobiercy.

Liczy się czas

Zarządca ma działać do chwili przeprowadzenia sukcesji firmy, jednak nie dłużej niż przez dwa lata od chwili otwarcia spadku albo pięć lat, jeśli tak uzna sąd. Rodzina, jak też inni uprawnieni do jego wyznaczenia, będą mieli na to dwa miesiące. W tym krótkim przejściowym okresie będą mogli podejmować czynności dla zachowania kondycji firmy, np. przyjmować należności i płacić zobowiązania.

— Nie zawsze można od razu ustalić spadkobierców, bywa też, że uprawnieni do spadku wahają się, czy go przyjąć. Dlatego uznaliśmy, że osoby te powinny móc podejmować czynności, które są niezbędne do funkcjonowania firmy, np. zakup towarów potrzebnych dla zachowania ciągłości produkcyjnej, wykonywanie wymagalnych zobowiązań czy sprzedaż zapasów, zwłaszcza szybko się psujących. Nawet krótki okres przestoju może doprowadzić do tego, że przedsiębiorstwo stanie, na skutek czego poniesie straty nie do odrobienia nawet po powołaniu zarządcy sukcesyjnego i już nie odzyska swojego impetu — wyjaśnia Mariusz Haładyj.

— Wszyscy wiemy, że czas bardzo liczy się w biznesie. Przedsiębiorcy mówią wielokrotnie, że gdy przyjęcie spadku nie nastąpi szybko, lecz dopiero z końcem terminu sześciu miesięcy przewidzianych na to w Kodeksie cywilnym, to firma w zasadzie znika z rynku. Dobrze zatem, że proponowana ustawa dyscyplinuje do szybkiego działania, zwłaszcza wtedy, gdy rodzina zostaje bez decyzji, które mógłby podjąć wcześniej właściciel przedsiębiorstwa — ocenia Adam Krause, radca prawny, członek zarządu stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych (IFR).

Inwestycja w trwałość

Według stowarzyszenia, dzięki proponowanym regulacjom firmy rodzinne po prostu „nie wypadną z gry” z chwilą śmierci ich właścicieli. Zachowają swoje dotychczasowe prawa, w tym licencje i zezwolenia. Istotne jest też, że aby zwiększyć przeżywalność takiego przedsiębiorstwa, będzie je można przekazać ze zwolnieniem od podatku od spadków i darowizn nie tylko najbliższemu krewnemu (czyli z tzw. podatkowej grupy zerowej), ale każdemu, kto poprowadzi je przez kolejne pięć lat, np. przez menedżera spoza rodziny, jeśli nie ma w niej odpowiedniego sukcesora.

Według Tomasz Budziaka, wiceprezesa IFR, proponowana regulacja umożliwia odseparowanie przedsiębiorstwa od różnego rodzaju problemów, które pojawiają się po śmierci właściciela. Dzięki temu, np. w razie niesnasek rodzinnych, gdy spadkobiercy nie będą mogli ze sobą się porozumieć, firma ma szansę działać, nie rozpadnie się.

— Można powiedzieć, że państwo niejako inwestuje w trwałość przedsiębiorstw. Ta ustawa nie dotyczy tylko spadkobierców. Ona zabezpiecza także kooperantów, pracowników i klientów — podkreśla Tomasz Budziak.

Mariusz Haładyj mówi, że brak regulacji ułatwiających sukcesję to poważny problem o dużej skali. Można powiedzieć, że dotyczy już ok. 100 przypadków w miesiącu, bo tyle zgłoszeń o śmierci przedsiębiorców trafia do ich centralnej ewidencji. Obecnie jest w niej wpisanych 200 tys. osób, które ukończyły 65. rok życia. Większość zarejestrowanych tam działalności to firmy mikro- i małe, ale są też takie, które liczą 250 pracowników. Wiceminister zwraca uwagę, że firmy rodzinne wytwarzają 10 proc. PKB i zatrudniają 50 proc. pracowników.

Postulaty przedsiębiorców

Respondenci ankiety stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych (IFR), przeprowadzonej wśród przedsiębiorców, uznali projektowaną ustawę za potrzebną, ale wskazali też swoje propozycje. Oto, co postulują badani:

Powołanie rady spadkobierców — mogłaby ona działać na zasadach rady wierzycieli w postępowaniu upadłościowym, aby było możliwe podjęcie decyzji przekraczającej zwykły zarząd większością głosów bez angażowania sądu. Wartość pojedynczego głosu mogłaby być proporcjonalna do udziału w spadkobraniu.

Odpowiedzialność zarządcy sukcesyjnego — w projekcie ustawy brakuje precyzji w sformułowaniu odpowiedzialności małżonka i spadkobierców za działania zarządcy, może więc powinien on odpowiadać za swoje działania, tak jak np. zarząd w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością.

Należy objąć przyszłymi regulacjami spółki komandytowe. Przedsiębiorcy pozytywnie oceniają umożliwienie wprowadzenia zarządu sukcesyjnego w spółce cywilnej, co przewiduje projekt ustawy.

W każdej chwili sukcesor powinien móc wyznaczyć następnego sukcesora. Można sobie wyobrazić, że dwie osoby z rodziny giną w wypadku.

Trzeba przewidzieć, że zarządca może doprowadzić firmę do bankructwa. Powinna nim być zatem osoba z profesjonalnym przygotowaniem, posiadająca licencję doradcy restrukturyzacyjnego, bo tylko taka osoba działająca pod nadzorem sądu będzie gwarantowała, że majątek przedsiębiorstwa nie zostanie rozkradziony, zdefraudowany i firma nie upadnie.

Warto rozszerzyć okoliczności powoływania zarządu sukcesyjnego o sytuacje, w których przedsiębiorca jest nieobecny lub utracił świadomość poza jego wolą. Do wdrożenia zarządu za życia powinno wystarczyć orzeczenie lekarskie (może konsylium), stwierdzające, że pacjent żyje, ale nie ma świadomości. Odwołanie takiego zarządu tymczasowego następowałoby natychmiast po ustaniu przyczyn.

Rodzina (spadkobiercy) powinna mieć trzy miesiące od otwarcia spadku na podjęcie czynności zachowujących kondycję firmy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Do sukcesji bez przestoju