Czytasz dzięki

Do trzech razy sztuka w Radzie Giełdy

Adam Torchała
opublikowano: 23-09-2019, 22:00

Za kilka dni po raz trzeci akcjonariusze GPW spróbują zapełnić wakat w radzie. Kontrowersji przybywa

1 października akcjonariusze Giełdy Papierów Wartościowych spotkają się na walnym zgromadzeniu, którego zwołanie było konieczne tylko po to, by wybrać członka Rady Giełdy. Chodzi jednak o stanowisko szczególne, bo wybór będzie dotyczył reprezentanta inwestorów mniejszościowych. Taką instytucję przewiduje statut GPW, według którego jedno stanowisko ma przypadać osobie zgłoszonej przez akcjonariuszy posiadających poniżej 10 proc. akcji spółki. Teoria teorią, praktyka zaś praktyką.

Stanowisko to pozostaje nieobsadzone od sierpnia 2018 r., czyli od 13 miesięcy. Chętni byli, nie zdobyli jednak wystarczającej liczby głosów. Na pierwszym walnym przepadli zgłoszeni przez samych siebie dr Sławomir Antkiewicz i Piotr Urbanowicz oraz wystawiony przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) Artur Rzepka. Na drugim jeden z kandydatów (zgłoszony przez OFE Nationale Nederlanden) wycofał się tuż przed samym głosowaniem, zgłoszony zaś przez SII Piotr Rybicki podzielił los Artura Rzepki.

Nie, bo nie

Główną rolę w zablokowaniu kandydatur miał skarb państwa. O ile bowiem założenie jest takie, że członek Rady Giełdy ma reprezentować mniejszość, to decyzję podejmuje większość, czyli skarb państwa. Posiada on wprawdzie tylko 35 proc. akcji GPW, odpowiadają one jednak za 51,8 proc. głosów na walnym. Przedstawiciel premiera (giełda podlega KPRM) kontroluje zatem sytuację.

Niestety nie są znane powody, dla których dotychczasowi kandydaci zostali odrzuceni.

„Pełnomocnik skarbu państwa na walnym zgromadzeniu zobowiązany jest do głosowania zgodnie z otrzymaną instrukcją. Głosowanie w sprawie powołania/odwołania członków rady nadzorczej jest głosowaniem odbywającym się w trybie tajnym i nie wymaga ze strony akcjonariusza przedstawienia uzasadnienia. Rada Giełdy składa się z 5 do 7 członków powoływanych i odwoływanych przez Walne Zgromadzenie. Tak długo jak w skład Rady Giełdy wchodzi przynajmniej 5 członków (obecnie mamy skład 6-osobowy), Rada Giełdy jest zdolna do podejmowania wszelkich czynności przewidzianych przez prawo oraz statut” — tłumaczy w oficjalnej odpowiedzi kancelaria premiera.

Ze srony Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych słyszymy, że nie było żadnego uzasadnienia ze strony pełnomocnika KPRM w sprawie odrzuconych kandydatów.

— Dobrze byłoby, gdyby decydent w tej sprawie zajął stanowisko i wytłumaczył, co mu przeszkadza — komentował po drugim walnym Jarosław Dominiak, założyciel i prezes SII.

Drobny nie znaczy niezależny

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych nie zamierza się jednak poddawać i już zapowiedziało wystawienie swojego kandydata także w trzecim głosowaniu. Na razie jednak oficjalnie tego nie uczyniło.

Na liście kandydatów pojawiły się już jednak pierwsze nazwiska. 11 września swoją kandydaturę zgłosił Michał Pietrzkiewicz. Szybko wybuchło jednak niemałe zamieszanie, bo Michał Pietrzkiewicz pracuje obecnie jako dyrektor audytu wewnętrznego w PFR Nieruchomości, czyli spółce… państwowej. Nie była to wprawdzie kandydatura oficjalnie zgłoszona przez Państwowy Fundusz Rozwoju (PFR), jednak wątpliwości co do niezależności kandydata pojawiły się szybko. Choć spełniałby on wymóg stawiany przez statut, to jednak pośrednio byłby pracownikiem głównego akcjonariusza. A to idei zapisanej w statucie przeczy. Nie udało nam się zdobyć komentarza Michała Pietrzkiewicza, zajęcia oficjalnego stanowiska odmówiło także PFR. Gdy tylko jednak o kandydaturze Michała Pietrzkiewicza stało się głośno, szybko została wycofana. Według stanu na poniedziałek 23 września jedyną kandydatką jest zatem Katarzyna Burek, która także zgłosiła samą siebie.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

To absolwentka SGH, posiadająca tytuł biegłego rewidenta i będąca członkiem międzynarodowego stowarzyszenia księgowych ACCA. Przez 10 lat Katarzyna Burek pracowała w KPMG, a od sierpnia 2015 r. do sierpnia 2019 r. w CDM Pekao (ostatni rok na stanowisku w radzie nadzorczej Pekao TFI). To również spółka pośrednio kontrolowana przez skarb państwa, Burek — w przeciwieństwie do Michała Pietrzkiewicza — od miesiąca jednak w niej nie pracuje.

Historia pokazuje zresztą, że status inwestora mniejszościowego nie zawsze chodzi w parze z niezależnością. Do sierpnia 2018 r. na „mniejszościowym” miejscu w Radzie Giełdy zasiadał Krzysztof Kaczmarczyk, który został zgłoszony przez OFE PKO. To akcjonariusz mniejszościowy, ale również kontrolowany pośrednio przez skarb państwa. Co ciekawe, został on wybrany wraz z Filip Paszke, który do czerwca 2019 r. kierował Domem Maklerskim PKO BP. Filipa Paszke wziął w Radzie Giełdy miejsce przeznaczone dla członków giełdy, czyli de facto brokerów.

To drugi wyjątek w statucie GPW, który ma urozmaicić skład rady. W czerwcu 2017 r., gdy powoływano Radę Giełdy nowej kadencji, pięć miejsc przypadło standardowo skarbowi państwa, dwa przewidziane przez statut zaś dla brokerów i mniejszościowych przypadły spółkom z grupy PKO BP, która jest przez skarb państwa kontrolowana. Taki układ jest możliwy, bo statut nie precyzuje kwestii niezależności, a skarb państwa ze swoim pakietem akcji może przegłosować kogo chce.

W co gra skarb

W świetle tego ostatniego dziwi postawa skarbu państwa w obecnej batalii o miejsce w Radzie Giełdy. Teoretycznie karb państwa może czekać, aż na walnym nie zgłosi się żaden kandydat, i wówczas miejsce mogłoby zostać obsadzone w standardowym trybie przez przedstawiciela premiera. W praktyce wystarczy jednak, że skarb państwa zgłosi swojego kandydata jako niezależnego (czyli zgłoszenie nie nastąpi z pakietu kontrolnego akcji GPW) i go przegłosuje niezależnie od woli innych akcjonariuszy. Ma do tego prawo i warunki.

A że pozostanie niesmak? Cóż, ten czuć już od dawna. Skarb państwa nie tylko nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego blokuje niezależnych kandydatów. Zarząd GPW gra także na czas w kwestii zwoływania walnych. Najpierw blisko rok czekał na walne zwyczajne (17 czerwca 2019 r.). Później na ogłoszenie kolejnego walnego w sprawie wakatu zarząd miał 30 dni. O ile pierwsze WZ zwołał stosunkowo szybko (odbyło się 6 sierpnia), to przy drugim czekał niemal do końca przewidzianego przez statut terminu (ogłoszenie nastąpiło 4 września, walne odbędzie się 1 października). Brak dialogu w kwestii miejsca w Radzie Giełdy zaczyna sprawiać, że w wątpliwość można zacząć podawać sens szlachetnego zapisu w statucie GPW.

Skoro skarb państwa chce kontrolować pełną pulę, to niech to robi z otwartą przyłbicą, a nie blokując bez uzasadnienia realizowanie postanowień statutu. Choć warto przypomnieć, że dopuszczanie grup interesu do akcjonariatu (np. związkowcy) nie jest niczym nowym. Być może miejsce w Radzie Giełdy nie rozwiązałoby problemów, które trapią inwestorów mniejszościowych, jednak przynajmniej pokazałoby, że ich głos jest słyszany. Tymczasem, mimo deklaracji o randze giełdy, premier rękami swojego przedstawiciela wciąż blokuje rozwiązanie tej sprawy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała

Polecane