Do wykasowania

Joanna Barańska
opublikowano: 2005-03-17 00:00

Informacje o dłużniku powinny znikać z rejestru po spłaceniu kredytu, a Związek Banków Polskich ma się w to nie wtrącać — uznał sąd.

Jeden z klientów obecnego Banku BPH znalazł się na liście niesolidnych kredytobiorców. Stamtąd trafił do systemu wymiany danych, zwanego Bankowym Rejestrem. Nie jest to osobna instytucja powołana do wymiany informacji, jak Biuro Informacji Kredytowej czy Biuro Informacji Gospodarczej, lecz wewnętrzna baza danych międzybankowych, prowadzona przez Związek Banków Polskich (ZBP). Z jej regulaminu wynika, że dane dłużnika można przechowywać przez dwa lata od spłacenia przezeń kredytu. W efekcie inne banki odmówiły klientowi kolejnego kredytu, mimo że zadłużenie wobec Banku BPH zostało już uregulowane.

Klient poprosił o interwencję głównego inspektora ochrony danych osobowych (GIODO), a ten nakazał usunięcie danych z Bankowego Rejestru. Prawo bankowe pozwala bankom wymieniać się informacjami, ale nigdzie poza regulaminem rejestru nie jest powiedziane, że mają one być przechowywane przez dwa lata od zamknięcia rachunku — zadecydował GIODO.

Ta decyzja została zaskarżona do warszawskiego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) przez bankowy związek. W ostatniej chwili ZBP wycofał skargę, bo dane dłużnika zostały usunięte. Sąd mimo to przeprowadził rozprawę i skargę odrzucił jako niedopuszczalną. Zdaniem sądu, ZBP nie miał interesu prawnego w kwestionowaniu decyzji GIODO.

— Postanowienie sądu jest wiążące w tej jednej sprawie, ale będziemy się na nie powoływać odpowiadając na inne skargi ZBP — komentuje mecenas Janusz Wojciechowski z biura GIODO.