Docieplamy głównie bloki

Kamil Kosiński
opublikowano: 2008-09-30 00:00

Producenci materiałów ociepleniowych sprzedają coraz więcej. Ale głównie na nowe budowy i modernizację budynków wielomieszkaniowych.

Termomodernizacja po polsku

Producenci materiałów ociepleniowych sprzedają coraz więcej. Ale głównie na nowe budowy i modernizację budynków wielomieszkaniowych.

Sprzedaż materiałów termoizolacyjnych w Polsce rosła nawet w okresie zapaści w budownictwie w latach 2002-03.

— Ostatni boom mieszkaniowy potwierdził zainteresowanie materiałami termoizolacyjnymi. Dynamika ich sprzedaży znacznie przekraczała wzrost rynku budowlanego ogółem — twierdzi Andrzej Kielar, prezes Rockwool Polska.

Rockwool na początku września 2008 r. uruchomił w Małkini nową linię do produkcji skalnej wełny mineralnej. Zaledwie trzy miesiące wcześniej analogiczną linię do produkcji wełny szklanej sprzedawanej pod marką Isover uruchomiła w Gliwicach pochodząca z Francji grupa Saint-Gobain.

— Boom na materiały ociepleniowe nie rozpoczął się nagle. Zainteresowanie nimi zaczęło wzrastać od połowy lat 90. XX w. i jest związane z akcjami informacyjnymi prowadzonymi przez producentów wełny mineralnej i styropianu — informuje Marek Błądek, dyrektor marketingu Ursa Polska, hiszpańskiego producenta wełny mineralnej i polistyrenu ekstrudowanego.

Sprzedaż materiałów ociepleniowych była tym większa, im bardziej rosły ceny nośników energii wykorzystywanych do ogrzewania domów. Ale według danych GUS struktura zużycia energii w gospodarstwach domowych w latach 1993-2002 właściwie się nie zmieniła i wciąż ponad 70 proc. pochłania ogrzewanie. Tymczasem z badań przeprowadzonych w 2007 r. przez TNS OBOP wynika, że ponad 60-procentową odpowiedzialnością za zużycie energii w domu ogrzewanie jest skłonnych obarczać zaledwie 4 proc. Polaków. Badania wskazują też, że aż 46 proc. uważa, że największy udział w kosztach energii ponoszonych w ich gospodarstwach domowych mają niezwiązane z ogrzewaniem urządzenia elektryczne.

Bloki tak, domki nie

Zmianie sposobu postrzegania problemu ma służyć unijna dyrektywa w sprawie charakterystyki energetycznej budynków, której regulacje mają obowiązywać w Polsce od 1 stycznia 2009 r. Wciąż jednak brakuje rozporządzeń wykonawczych wprowadzających zawarte w niej regulacje, a związane z tym dyskusje dotyczą głównie tego, kto i za ile będzie wystawiał świadectwa.

— Brakuje refleksji na temat energochłonności budynków i sposobów jej ograniczenia. Dyskutujemy o symptomach, a nie o istocie problemu — uważa Andrzej Kielar.

Nie zawsze jednak instytucje państwowe są nieudolne. W 2001 r. pojawiła się ustawa o wspieraniu przedsięwzięć termomodernizacyjnych.

— Wystarczy przejechać się ulicami dowolnego miasta, żeby zobaczyć jej skutki, czyli ocieplone bloki z lat 70. i 80. — podkreśla Andrzej Kielar.

Na mocy ustawy państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego udziela w jednej czwartej umarzalnego kredytu na przedsięwzięcia termomodernizacyjne. Poza wspomnianą ustawą państwo nie zrobiło jednak nic, by polskie budynki były mniej "ciepłożerne". A choć nie ma formalnych podstaw, ustawa wsparła tylko budownictwo wielorodzinne. Załatwienie kwestii proceduralnych jest bowiem zbyt kosztowne i skomplikowane dla właścicieli domów jednorodzinnych.

Termomodernizacja w osiedlach domów jednorodzinnych jest więc rzadkością. Aby ją rozruszać, producenci materiałów budowlanych decydują się na różnego rodzaju akcje marketingowe. Niekiedy bardzo nietypowe. Firma Rockwool zdecydowała się np. zmodernizować na własny koszt dom w Zielonej Górze, pod warunkiem że przez dwa lata przed wykonaniem prac, i dwa lata potem będzie w nim dokonywać specjalistycznych pomiarów, aby wykorzystać ich wyniki w swoich materiałach promocyjnych.

— Chcemy na przykładzie zachęcać do zmian w domach jednorodzinnych. Świadomość związku ocieplenia z kosztami eksploatacji jest co prawda coraz większa, ale nie idzie w parze z liczbą inwestycji termomodernizacyjnych. W praktyce jeśli ktoś chce zwiększyć efektywność energetyczną swojego domu to po prostu buduje nowy — wyjaśnia Andrzej Kielar.

Okna i kotły

A nowy dom to nie tylko lepsza izolacyjność ścian, lecz i okien. Do tego coraz nowocześniejsze systemy grzewcze. Bo aby dom był naprawdę energooszczędny, wszystko musi współgrać. Samo ocieplenie ścian nic nie da, jeśli w domu będą np. nieszczelne okna.

Producenci stolarki dostrzegli to już kilka lat temu. Nie tylko zmienili technologie produkcji, m.in. poprzez zmianę budowy ram okiennych i wykorzystanie szyb o mniejszej przepuszczalności ciepła, ale też kompletnie zmienili podejście do handlu.

— W latach 70. i 80., produkowane przez nas okna miały różne współczynniki przenikania ciepła, zależnie od tego, do jakiej części Polski miały trafić. Obecnie staramy się po prostu produkować okna o jak najlepszych parametrach. Oczywiście parametry wyrobów o różnych cenach są różne, ale nie jest tak, że "najcieplejsze" okna można kupić tylko w najzimniejszych rejonach Polski — mówi Tadeusz Mozerski, technolog w spółce Sokółka Okna i Drzwi, prowadzącej działalność od początku lat 70., a obecnie będącej częścią szwedzkiej grupy Inwido.

Możesz zainteresować się również: