Dolar nieoczekiwanie w odwrocie

opublikowano: 21-11-2022, 11:26
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Dolar niespodziewanie osłabiał się w ostatnich tygodniach, co było spowodowane silniejszym od oczekiwań spadkiem inflacji w USA i redukcją ryzyka kryzysu gospodarczego w Europie. Czy to trwałe czynniki?

W ostatnich dniach i tygodniach miało miejsce nieoczekiwane osłabienie dolara. Kurs EUR/USD zyskał ponad 6 proc. od dołka na początku listopada, co oznacza, że dolar jest najsłabszy w stosunku do euro od sierpnia. Wśród przyczyn osłabienia dolara można wymienić informację o hamowaniu inflacji w USA, które było silniejsze niż oczekiwano. Rynki odczytały to jako sygnał, że podwyżki stóp procentowych przez Fed mogą być niższe niż zakładane. Na to osłabienie dolara można spojrzeć również z drugiej strony – jako umocnienie euro, które jest wynikiem odsunięcia ryzyka załamania gospodarczego w Europie na skutek niedoborów gazu. To zmniejsza awersję do inwestowania na europejskich rynkach. Te zjawiska znacząco umacniają złotego.

Dolar systematycznie umacniał się wobec euro od 2021 r., a na początku 2022 r. ten trend nawet przyspieszył ze względu na wybuch wojny w Ukrainie. Kurs EUR/USD obniżył się z poziomu 1,23 do nawet 0,96 w najgłębszym dołku we wrześniu br., co oznacza spadek o 21 proc. W przypadku dwóch najważniejszych światowych walut to bardzo duża zmiana. W ostatnich dniach dolar osłabił się jednak, a kurs EUR/USD wrócił w okolice 1,04. Dolar osłabiał się także w stosunku do innych kluczowych walut – funta, franka szwajcarskiego oraz jena.

Impulsem, który spowodował osłabienie dolara, była informacja o silniejszym od oczekiwań spadku inflacji w USA. W październiku inflacja wyniosła 7,7 proc. w ujęciu r/r, wobec konsensusu rynkowego na poziomie 8,0 proc. To czwarty kolejny miesiąc hamowania cen konsumpcyjnych. Co równie istotne, zaskoczyła także inflacja bazowa, która osiągnęła 6,3 proc. wobec oczekiwań rynkowych na poziomie 6,5 proc.

Pomimo, że te dane wskazują na wciąż wysoką inflację, to dały nadzieję, że Fed wyhamuje podwyżki stóp procentowych, a ich ostateczna wysokość będzie niższa. Przed publikacją rynek przewidywał, że do wiosny 2023 r. stopa referencyjna wzrośnie powyżej 5 proc., teraz rynek wycenia jej poziom 4,75-5,00 proc. Mniejsza skala oczekiwanych podwyżek przełożyła się na spadki rentowności amerykańskich obligacji i bonów skarbowych. To doprowadziło do odpływu inwestorów od dolara i skutkowało jego osłabieniem w ostatnich dniach.

Na zachowanie amerykańskiej waluty względem euro można jednak spojrzeć także z europejskiej strony. Wiosną i w latem panowała bardzo duża obawa, że Europę w zimie może czekać gospodarcze załamanie spowodowane kryzysem energetycznym, zwłaszcza niedoborami gazu. To powodowało odpływ kapitału w kierunku dolara.

Obecnie ryzyko katastrofy gospodarczej w Europie właściwie zniknęło, co jest zasługą przede wszystkim zwiększenia dostaw gazu z innych kierunków niż rosyjski, a także dobrej pogody. Efektem tego jest spadek cen gazu na europejskich giełdach o ponad 50 proc. w stosunku do sierpnia. Oczywiście nadal istnieje duże prawdopodobieństwo, że europejska gospodarka znajdzie się w recesji, jednak nie będzie to głębokie załamanie aktywności gospodarczej.

Na słabość euro wpływ miało też początkowo łagodne podejście Europejskiego Banku Centralnego do walki z inflacji. Fed rozpoczął podwyżki stóp już w marcu, podczas gdy EBC dopiero w lipcu. Fed wydawał się także bardziej zdeterminowany w walce z inflacją, co wspomagało dolara. To też zmieniło się w ostatnich miesiącach, po tym jak EBC dwukrotnie podwyższył stopy o 75 pb. podczas jednego posiedzenia.

Czy więc osłabienie dolara w ostatnich dniach i tygodniach może być początkiem nowego średnioterminowego trendu? Tak, chociaż makroekonomiczne fundamenty nie wskazują, aby to osłabienie miało być bardzo silne. Wszystko będzie zależało od dwóch czynników nakreślonych powyżej: tempa spadku inflacji w USA (i na świecie) oraz intensywności kryzysu energetycznego w Europie.

Koniunktura w amerykańskiej gospodarce wciąż jest niezła. Wprawdzie inflacja wytraca dynamikę, ale nadal znajduje się na zdecydowanie zbyt wysokim poziomie. Wątpliwe, że podejście Fedu zmieni się znacząco w najbliższych miesiącach – po ostatniej podwyżce stóp, jego przewodniczący Jerome Powell zapowiedział, że dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej będzie trwało tak długo, dopóki inflacja nie zacznie schodzić wyraźnie do celu, czyli do 2 proc. Nie ma zatem co liczyć na gwałtowną zmianę podejścia banku centralnego i zdjęcie presji na umocnienie dolara z tej strony.

Większą szansę na kontynuację osłabienie dolara wobec euro i innych europejskich walut dają czynniki związane z Europą – osłabienie ryzyka katastrofy energetycznej, determinacja EBC i innych banków centralnych w walce z inflacją.

Euro ma przestrzeń do umocnienia, jednak nie jest ona bardzo duża. Nie należy się spodziewać, że nastąpi rajd kursu EUR/USD do poziomu z początku 2021 r., czyli ponad 1,20. Przy sprzyjającej sytuacji możliwe wydaje się jednak odrobienie większości strat z bieżącego roku i powrót do poziomu ok. 1,10.

Warto zwrócić również uwagę, że notowania euro do dolara mają bardzo duże znaczenie dla kursu złotego. Widać to szczególnie w notowaniach pary USD/PLN – na początku października dolar kosztował nawet ponad 5 zł, obecnie jest to poniżej 4,60 zł. To oznacza, że złoty umocnił się o 9 proc. Umocnienie polskiej waluty jest widoczne także w stosunku do euro, ponieważ osłabienie dolara generalnie sprzyja walutom rynków wschodzących. W październiku euro było notowane nawet po prawie 4,90 zł, obecnie kurs oscyluje wokół 4,70 zł, co oznacza, że złoty zyskał ponad 4 proc.

Dalsze umocnienie euro względem dolara będzie pomagać złotemu. To nie oznacza natomiast, że zniknęło ryzyko gwałtownego odpływu kapitału z polskiej gospodarki. Według najnowszych danych, inflacja w Polsce nadal rośnie, a NBP coraz wyraźniej sygnalizuje, że nie planuje dalszych podwyżek stóp. Jednocześnie zbliża się rok wyborczy, w którym zapewne będą pojawiać się nowe wydatki budżetowe. Ryzyko deprecjacji waluty w takich warunkach jest wciąż podwyższone.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zespół PB Analizy

Platforma SpotData
Szukasz danych? Zajrzyj na platformę.
PRZEJDŹ DO PLATFORMY DANYCH

Polecane