Domy opieki rozkręcają inwestycje

Marcel Zatoński
23-07-2018, 22:00

Francuska Orpea na pojedynczy projekt inwestycyjny wydaje tyle, ile wynoszą jej roczne przychody na polskim rynku. A projektów ma kilka

Polaków w podeszłym wieku prędko przybywa — i przybywa takich, którzy chcą zarobić na opiekowaniu się nimi. Według prognoz, w ciągu najbliższych dwóch dekad liczba Polaków po 65. roku życia zwiększy się o 3 mln i sięgnie 8,5 mln. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa rosnąć ma rynek opieki długoterminowej, którego wartość PwC szacuje na około 6 mld zł, a średnioroczną dynamikę wzrostu — na 6 proc.

UCIECZKA
DO PRZODU:
Wyświetl galerię [1/2]

UCIECZKA DO PRZODU:

Kierowany przez Beatę Leszczyńską Medi-System, który zmienia szyld na Orpea Polska, ma dziewięć domów opieki i klinik rehabilitacyjnych, ale zamierza wydać setki milionów złotych na szybkie zwiększenie skali działalności. Gra toczy się o zbudowanie pozycji lidera na wartym 6 mld zł rynku opieki długoterminowej. Fot. Monika Szałek

Na rynku tym złoty interes zamierzają zrobić Francuzi. W 2016 r. francuska grupa Orpea odkupiła od funduszu Highlander Partners spółkę Medi-System, prowadzącą jedną z większych sieci domów opieki na bardzo rozdrobnionym rynku. Medi- -System — który jest właśnie w trakcie zmieniania szyldu na Orpea Polska — w ubiegłym roku miał nieco ponad 50 mln zł przychodów. Jego inwestycje, finansowane przez Francuzów, są o wiele większe.

— Nakłady inwestycyjne na pojedynczy projekt domu opieki to średnio 8-10 mln EUR, wliczając zakup nieruchomości, budowę lub adaptację obiektu oraz jego wyposażenie. Jeśli obok domu opieki stawiamy klinikę rehabilitacyjną, to koszt się podwaja. To kwota mniej więcej równa naszym ubiegłorocznym przychodom, a projektów realizujemy teraz kilka. W przyszłym roku będzie ich jeszcze więcej. Rośnie zainteresowanie zagranicznych inwestorów tym rynkiem, więc musimy się spieszyć, by zbudować na nim silną pozycję — mówi Beata Leszczyńska, prezes Orpea Polska.

Stołeczna ofensywa

Orpea ma obecnie pod kilkoma szyldami dziewięć domów opieki, z czego siedem działa w Warszawie i okolicach, a po jednym we Wrocławiu i w Chorzowie. Nowe projekty inwestycyjne też są realizowane głównie w stolicy.

— Finalizujemy umowę przejęcia budowanego na warszawskim Tarchominie domu opieki, który będzie oddany do użytku w październiku. Na początku będzie tam dostępnych 130 łóżek, ale już planujemy rozbudowę obiektu i podniesienie jego standardu poprzez m.in. zmienienie trzyosobowych pokoi na jedno— i dwuosobowe. Wybraliśmy też już generalnego wykonawcę nowego domu opieki w Piasecznie, budowa rozpocznie się wkrótce i potrwa 14-15 miesięcy. Ruszymy też wkrótce z budową kliniki rehabilitacyjnej w Międzylesiu i przebudową ośrodka w Konstancinie — mówi Beata Leszczyńska.

Spółka szuka też lokalizacji pod kolejne warszawskie domy opieki.

— Do końca wakacji chcemy podpisać umowy na dwa domy opieki klasy premium na Mokotowie i Woli, rozglądamy się też za trzecią lokalizacją. W planach mamy również modernizację i rozbudowę istniejących placówek, m.in. domu Ostoya w Starych Babicach. Realizacja wszystkich tych projektów w Warszawie powinna nam zająć 2-3 lata, potem zaczniemy pracować nad kolejnymi, bo stołeczny rynek jest bardzo chłonny i brakuje tu łóżek — mówi Beata Leszczyńska.

Ogólnopolskie plany

Tymczasem we Wrocławiu, gdzie spółka na początku roku przejęła centrum opieki nad seniorami Angel Care, wkrótce ma ruszyć budowa Domu Opieki Święta Jadwiga — a właściwie nie tyle budowa, co adaptacja historycznego kompleksu szpitalnego przy ulicy Traugutta na potrzeby domu opieki.

— W perspektywie sze- ściu lat chcemy mieć we Wrocławiu co najmniej cztery domy opieki i jedną klinikę rehabilitacyjną. Realizujemy też — z lekkim opóźnieniem — duży projekt w Poznaniu na 350 łóżek, w Gdańsku złożyliśmy wniosek o warunki zabudowy dla obiektu podobnej wielkości, a w Krakowie i Katowicach do końca roku chcemy znaleźć odpowiednie nieruchomości — mówi Beata Leszczyńska.

Po dużych miastach przyjdzie pora na mniejsze ośrodki.

— W przyszłym roku zamierzamy rozpocząć projekty inwestycyjne w mniejszych — ale też dużych — miastach. Chodzi o Bydgoszcz, Białystok, Lublin, Rzeszów, Kielce, Łódź czy Szczecin. Dla naszego właściciela inwestycje na rynku polskim są jednym z priorytetów. W realizowanych obecnie projektach powstanie około 1050 łóżek, w przyszłym roku zamierzamy rozpocząć inwestycje na przynajmniej tysiąc kolejnych — mówi Beata Leszczyńska.

Funduszowe nadzieje

Obecnie większość przychodów grupy Orpea w Polsce — około 65 proc. — pochodzi z kontraktu z NFZ.

— Stawki NFZ są coraz lepsze — w drugiej połowie tego roku wzrosły o 4 proc., jest też jasny i konkretny plan podwyżek na najbliższe lata. Dzięki temu za trzy lata dojdziemy do sensownego poziomu stawek, ale problemu to nie rozwiąże, bo fundusz nadal będzie płacił za tę samą liczbę łóżek, czyli ich dostępność dla pacjentów nie wzrośnie — mówi Beata Leszczyńska.

Spółka ma kontrakt z NFZ w województwie mazowieckim.

— Jesteśmy z niego zadowoleni. Chcielibyśmy też jednak zdobyć kontrakty w innych województwach, ale z tym jest problem ze względu na sposób konstrukcji przetargów, w których liczy się cena i dotychczasowe doświadczenie na lokalnym rynku, a nie bierze się pod uwagę np. poziomu wyposażenia ośrodka. Dlatego nowym graczom bardzo trudno zdobywać kontrakty. Docelowo proporcje w przychodach mają się odwrócić i dwie trzecie przychodów chcemy generować na rynku prywatnym — mówi Beata Leszczyńska. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA - MONIKA STEFAŃCZYK, główny analityk rynku farmaceutycznego i medycznego w PMR

Prywatna opieka będzie kwitła

Według przebadanych przez nas ponad 200 menedżerów szpitali publicznych i niepublicznych w Polsce, rynek usług opieki długoterminowej i geriatrycznej to jeden z najbardziej perspektywicznych kierunków rozwoju opieki stacjonarnej w Polsce. Jego rozwojowi w sektorze prywatnym sprzyjać będzie (oprócz trendów demograficznych) niewątpliwie słabe pokrycie w koszyku świadczeń gwarantowanych tego rodzaju usługami — w związku z tym na świadczenia tego typu oczekuje się długo. Kolejnym czynnikiem wzrostu jest zwiększenie w 2017 r. wyceny dla świadczeń medycyny paliatywnej i opieki hospicyjnej — warto zaznaczyć, że nawet prywatne placówki nie gardzą kontraktem z NFZ.

Do tej pory świadczenia tego typu były dość kiepsko opłacane przez publicznego płatnika. W prywatnej opiece zdrowotnej jednym z głównych czynników skłaniającym do korzystania z niej i rezygnacji z publicznych usług są długie kolejki w tej drugiej. Oczekiwanie na pobyt w zakładzie opiekuńczo-leczniczym lub pielęgnacyjno-opiekuńczym trwa obecnie około pół roku — część osób może z tego powodu wykupić usługę dla siebie lub członków rodziny płacąc bezpośrednio z własnej kieszeni. Barierą w rozwoju tego typu usług w Polsce jest natomiast, zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym, słaba dostępność kadry medycznej: lekarzy geriatrów, również kadry pielęgniarskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Domy opieki rozkręcają inwestycje