Doradztwo ekologiczne rozkwita powoli

Karol Wieczorek
12-01-1999, 00:00

Doradztwo ekologiczne rozkwita powoli

Bariera językowa uderza w polskie firmy

GORZKA PRAWDA: Bałagan kompetencyjny panujący w administracji rządowej i absurdalne niekiedy wymagania urzędników powodują duże opóźnienia w projektach — mówi Jerzy Kołłajtis, dyrektor firmy ERM Polska. fot. G. Kawecki

Doradztwem z zakresu ochrony środowiska zajmuje się około 2 tys. osób. Dynamika wzrostu tego rynku waha się w granicach 25-30 proc. rocznie. Niestety, brakuje specjalistów znających języki. Tracą na tym rodzime firmy.

Zdania specjalistów co do tego, ile pieniędzy przeznacza się w Polsce na ochronę środowiska, są podzielone. Jacek Trojnarski, dyrektor ds. promocji i rozwoju w firmie konsultingowej należącej do grupy Ekolog, twierdzi, iż są to sumy rzędu 1,4 proc. PKB.

— Ochrona środowiska nabiera w naszym kraju znaczenia, a sumy wydatkowane na inwestycje ekologiczne są dość znaczne. Mimo że świadomość ekologiczna w krajach UE jest bardziej rozwinięta, to trzeba mierzyć siły na zamiary — stwierdza Jacek Trojnarski.

— Nasze szacunki mówią, że rynek wzrasta w tempie 25-30 proc. rocznie — twierdzi Jerzy Kołłajtis, dyrektor ERM Polska.

Boom ekologiczny i spodziewany systematyczny wzrost inwestycji ekologicznych dobrze wróży na przyszłość firmom zajmującym się doradztwem z zakresu ochrony środowiska.

— Patrząc na doświadczenia krajów wysoko rozwiniętych, takich jak USA czy Szwecja, gdzie prawdziwe prosperity ekologiczne zaczęło się ponad 20 lat temu, można stwierdzić, że nasz rynek ma przed sobą świetlaną przyszłość. Oczywiście wzrost nie będzie trwał wiecznie. Myślę tutaj o następnych 10-15 latach — mówi Krzysztof Pluta, prezes firmy SEGI-PBG.

Z konsultingu ekologicznego żyje w naszym kraju ponoć 2 tys. osób. Jak deklarują przedstawiciele firm doradczych, branża ta cierpi na chroniczny brak specjalistów. Najbardziej doskwierająca jest słaba znajomość języków obcych.

— Bariera językowa jest jedną z głównych przyczyn porażki polskich firm na polu obsługi zagranicznych korporacji. Rodzimym firmom pozostaje asystowanie wielkim międzynarodowym firmom konsultingowym i rola podwykonawców — dodaje Jerzy Kołłajtis.

Stosunkowo niewielką liczbę specjalistów znających język angielski można by uzupełnić importem z krajów Europy Zachodniej, lecz ich stawki czynią taką operację nieopłacalną. Dlatego obcokrajowców zatrudnionych u nas na dłużej jest niewielu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Wieczorek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Doradztwo ekologiczne rozkwita powoli