DT czeka na błąd

Tomasz Siemieniec
opublikowano: 1999-11-09 00:00

DT czeka na błąd

Spółka musi do końca roku uregulować zobowiązania sięgające 560 mln zł

NA CIENKIM LODZIE: Zdaniem niektórych analityków, pozycja Barbary Lundberg w Elektrimie jest mocno zagrożona. Pani prezes straciła już podobno poparcie nawet tych akcjonariuszy, którzy głosowali za jej kandydaturą w marcu tego roku. fot. Borys Skrzyński

Niespełna dwa miesiące zostało giełdowemu Elektrimowi na zdobycie ponad 130 mln USD (około 560 mln zł) na spłatę krótkoterminowych kredytów. Jeśli nie zdoła zaspokoić choć jednego z wierzycieli, może zostać zmuszony do odsprzedaży, za bezcen, własnych udziałów w Polskiej Telefonii Cyfrowej. Na tym jednak nie koniec problemów spółki.

Analitycy ABN Amro po raz kolejny obniżyli wczoraj wycenę walorów Elektrimu, podtrzymując jednocześnie swoją rekomendację „silne — sprzedaj”. Ich zdaniem, wycena Elektrimu nie zależy tylko od wartości rynkowej PTC, ale przede wszystkim od wielkości zadłużenia polskiego konglomeratu. ABN Amro szacowało je na koniec 1999 r. na 1,65 mld USD. Po trzech kwartałach zobowiązania spółki przekroczyły jednak 1,72 mld USD, a zdaniem analityków banku, do końca tego roku wzrosną one do 1,9 mld USD. Na tej podstawie wycena akcji Elektrimu została obniżona o 13,5 zł na sztuce, czyli z 37 zł do 23,5 zł.

— Dodatkowo PTC jest o blisko 10 proc. mniej warte niż wcześniej ocenialiśmy. Teraz szacujemy wartość tej spółki na 3 mld USD. Ponadto El-Net nie jest wart 43 mln USD, a Bresnan też został przeszacowany. Na tej podstawie przy najbardziej pesymistycznym scenariuszu wartość jednej akcji Elektrimu może spaść nawet do 12,2 zł za sztukę — oceniają analitycy ABN Amro.

Czy mają na spłatę

Do końca tego roku Elektrim musi spłacić razem z odsetkami około 130 mln USD (około 560 mln zł) krótkoterminowych pożyczek. Natomiast w ciągu siedmiu miesięcy 2000 roku holding ma do uregulowania ponad 1,4 mld zł takich zobowiązań. Jeśli chociaż jeden z kilkunastu wierzycieli spółki nie zostanie zaspokojony w ciągu 30 dni od daty, kiedy Elektrim powinien mu oddać pieniądze, i nie zgodzi się na przesunięcie terminu płatności, to na mocy umowy zawartej między udziałowcami PTC będzie zmuszony do odsprzedaży swoich udziałów w operatorze sieci Era GSM, i to po wartości księgowej. Oznacza to, że za 51 proc. udziałów PTC Elektrim mógłby dostać zaledwie około 100 mln zł, bowiem według ABN Amro wartość księgowa tego operatora wynosi niecałe 200 mln zł.

— To jest oczywiście najbardziej pesymistyczny scenariusz. Do jego realizacji wystarczy, że Deutsche Telekom odkupi część wierzytelności Elektrimu, a następnie nie zgodzi się na odłożenie ich spłaty. Zakładam, że na odkupienie zobowiązań, które Elektrim powinien uregulować do końca 1999 roku, Niemcy wydaliby maksymalnie 300 mln USD (1,29 mld zł). Wówczas automatycznie zyskaliby dostęp do 51 proc. jego udziałów w PTC, a zapłaciliby za nie 100 mln zł, choć realnie są one warte nie mniej niż 6 mld zł. Niemcy zarobiliby zatem na tej operacji ponad 4,6 mld zł — mówi analityk zachodniego banku inwestycyjnego.

Cały problem polega teraz na tym, że DT musi namówić do współpracy kilku wierzycieli Elektrimu. Na rynku krążą już jednak pogłoski, że na taką kooperację mógłby się ewentualnie skusić tylko BIG BG, choć i to jest wątpliwe.

— Ten bank nigdy wcześniej nie pożyczał pieniędzy Elektrimowi, ale pożyczył i w grudniu powinien otrzymać spłatę 210 mln zł kredytu. Biorąc pod uwagę jego powiązania z niemieckim kapitałem, nie wykluczam, że mógłby dogadać się z DT. Pozostałe banki raczej nie pójdą na rękę Niemcom. Dlatego zagrożenie jest czysto teoretyczne, ale powinno znaleźć swoje odzwierciedlenie w wycenie Elektrimu — twierdzi nasz informator.

Elektrim wychodzi natomiast z założenia, że udziałowiec (Deutsche Telekom), który bezpodstawnie odmawia zgody na uzasadnione przeniesienie udziałów PTC z Elektrimu do Elektrimu Telekomunikacja — spełnia warunki, aby zmusić go do skorzystania z opcji przymusowej odsprzedaży udziałów po wartości księgowej. O tym jednak, czy Deutsche Telekom łamie przepisy blokując transakcję przeniesienia udziałów, zdecyduje Sąd Arbitrażowy w Wiedniu.

Słaba obrona

W oświadczeniu Elektrimu czytamy dalej: Sankcja opcji sprzedaży, zgodnie z którą udziałowiec może zostać zmuszony do zbycia swoich udziałów w PTC, znajduje zastosowanie jedynie w przypadku wydania przez sąd arbitrażowy orzeczenia stwierdzającego, że dany udziałowiec dokonał istotnego naruszenia umowy wspólników. Takim naruszeniem jest natomiast niemożność spłaty zadłużenia w ciągu 30 dni od przewidzianego w umowie kredytowej terminu.

Czekamy na wycenę

Analitycy przypominają również o kontrowersyjnej kwestii wyceny Bresnana. Elektrim zapłacił za tę spółkę 310 mln USD. Co do takiej wartości transakcji wątpliwości mieli nawet właściciele Elektrimu. Barbara Lundberg zapewniła ich jednak — co zostało potwierdzone w komunikacie spółki — że zwróci się do renomowanej międzynarodowej instytucji finansowej o sporządzenie wyceny tej spółki. Jednak od lipca 1999 r. (wówczas sfinalizowano transakcję) obietnica pani prezes pozostaje bez pokrycia. Zatem nie wiadomo, jaka jest wartość Bresnana. Analitycy ABN Amro przypuszczają, że znacznie niższa od 310 mln USD.

Słono płacą

W tak krytycznej sytuacji finansowej, w jakiej jest obecnie Elektrim, wątpliwości musi również budzić przyjęty system wynagrodzeń dla Landford Enterprises Ltd., spółki zarządzającej aktywami Warsaw Equity Holding. Nie wiadomo dokładnie, kto stoi za tym podmiotem — podobno grupa menedżerów powiązanych z Elektrimem. Pewne jest jednak, że wzięli oni 250 tys. USD (ponad 1 mln zł) jednorazowej prowizji w zamian za pomoc w sprzedaży i przeniesieniu aktywów około 80 spółek do WEH. Ponadto pobierają 5 proc. od każdej zrealizowanej transakcji sprzedaży oraz kwartalnie 0,625 proc. od wartości aktywów WEH. Zakładając, że wynosi ona obecnie około 240 mln zł, roczna prowizja za świadczone usługi wynosi 6 mln zł, natomiast prowizja od ewentualnej sprzedaży wszystkich aktywów około 12 mln zł.

— Każda instytucja finansowa może świadczyć takie usługi za połowę kwot pobieranych przez Landford Enterprises. Dlaczego zatem Elektrim płaci tak dużo — pytają analitycy.