Duda-Bis podważa mięsny przetarg

Radosław Omachel
05-09-2003, 00:00

Zakłady Duda-Bis z Sosnowca twierdzą, że w przetargu Agencji Rynku Rolnego na przetworzenie półtusz wieprzowych doszło do nieprawidłowości. Agencja odpiera zarzuty. Sprawa może trafić do sądu.

Zakończony niedawno przetarg Agencji Rynku Rolnego (ARR) na przetworzenie 15 tys. ton półtusz wieprzowych budził kontrowersje jeszcze przed jego zakończeniem.

— W branży mięsnej działa około 3 tys. firm. Przetarg został tak skonstruowany, że mogło do niego przystąpić tylko siedem — mówi Krzysztof Halabowski, rzecznik zakładów mięsnych Duda-Bis.

Według przedstawicieli tej firmy, warunki wartego około 60 mln zł przetargu faworyzowały firmy z Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa, który brał udział w konsultacjach z ARR.

O kontrakt z ARR mogły się ubiegać tylko firmy posiadające uprawnienia do eksportu do Unii Europejskiej — jest ich około 45. Agencja zamówiła produkty o półtorarocznym okresie ważności. W praktyce oznaczało to, że do przetargu mogły stanąć tylko firmy z liniami technologicznymi do produkcji konserw.

— Nie wiem, ile firm mogło stanąć do przetargu. My nie mieliśmy do niego zastrzeżeń — mówi Przemysław Chabowski, prezes Morlin.

— Zawężyliśmy listę oferentów do firm z uprawnieniami do handlu z UE, bo zależało nam na wysokiej jakości produktów — tłumaczy Stanisław Stańko, wiceprezes ARR.

W liście wysłanym do ARR Marian Duda, prezes spółki z Sosnowca, pyta, dlaczego agencja zdecydowała się na konserwy, skoro produkcja świeżych produktów jest znacznie tańsza.

— Z pomocy ARR skorzysta 3 mln potrzebujących. Według naszych wyliczeń, każdy z nich otrzyma po sześć konserw. Zastanawia nas, dlaczego agencja wymagała tak długiego okresu przydatności do spożycia? Taką liczbę konserw można rozdystrybuować w kilkanaście dni — mówi Krzysztof Halabowski.

— Zamówiliśmy konserwy, bo takie zapotrzebowanie zgłosiły organizacje charytatywne zrzeszone w Polskim Banku Żywności — odpowiada Stanisław Stańko.

Duda-Bis ma zastrzeżenia do produktów, które wybrała agencja, chodzi m.in. o pasztet mazowiecki i luncheon meat. Firma twierdzi, że ma ograniczoną możliwość korzystania ze znaków towarowych tych produktów, bo o ich zastrzeżenie ubiega się ŁMeat.

— Zamówiliśmy wyroby o konkretnych nazwach, żeby producenci musieli zastosować się do odpowiednich norm przy ich produkcji — wyjaśnia Stanisław Stańko.

Wyjaśnienia nie przekonują Dudy-Bis.

— Rozważamy skierowanie sprawy do sądu — mówi Krzysztof Halabowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Radosław Omachel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Duda-Bis podważa mięsny przetarg