Od 21 lat „Puls Biznesu” wyróżnia najdynamiczniej rozwijające się firmy z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Tegoroczny ranking Gazel Biznesu został opracowany na podstawie wyników firm z lat 2017–2019, ale towarzyszące mu opinie przedsiębiorców pochodziły już z „pandemicznej” rzeczywistości. Wiele firm – laureatów zestawienia – przez długie miesiące nie mogło prowadzić działalności, inne musiały zmienić jej profil, by przystosować się do funkcjonowania w obostrzeniach, zmieniających się niekiedy z dnia na dzień.

Z perspektywy banku jako uczestnika programu tarcz finansowych ważne okazało się nie tylko dostarczenie środków do firm, ale też postęp technologiczny. Nasz kontakt z przedsiębiorcami odbywał się w ramach bankowości elektronicznej. Codziennie monitorowaliśmy, jak szybko można wysyłać wniosek, uzyskać odpowiedź, a następnie otrzymać środki. To pozwoliło nam zrobić krok naprzód w kontekście cyfryzacji.
Niemal dokładnie rok po wprowadzeniu lockdownu „Puls Biznesu” zaprosił do dyskusji ekspertów i przedstawicieli sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Uczestnicy debaty „Pandemia COVID-19 – wyzwania i szanse dla sektora MŚP” analizowali, jak poszczególne branże poradziły sobie z nową, niespotykaną wcześniej sytuacją i jak pandemia trwale zmieni sposób funkcjonowania tych firm.
Złe prognozy się nie sprawdziły
– Obserwujemy duże zróżnicowanie, jeśli chodzi o sytuację małych i średnich przedsiębiorstw. Z jednej strony mamy firmy, które poradziły sobie bardzo dobrze, inwestując, korzystając z unijnych funduszy, dywersyfikując swoją działalność, a nawet uczestnicząc w pandemicznym biznesie, np. uruchamiając produkcję i sprzedaż środków ochrony osobistej. Druga strona to przedsiębiorcy, którzy nie zareagowali w odpowiednim czasie i notują słabe wyniki – mówił Piotr Górski, dyrektor Departamentu Zarządzania Sprzedażą w Pionie Bankowości Przedsiębiorstw w Banku Pekao SA.

Efektem ubocznym pandemii jest większe zainteresowanie społeczeństw i przedsiębiorców kwestiami ekologicznymi, poszukiwaniem niskoemisyjnych źródeł energii i innych rozwiązań ograniczających zanieczyszczenia. To kierunek, który obok cyfryzacji, e-commerce i dywersyfikacji łańcuchów dostaw będzie się szybko rozwijał w Polsce i na świecie.
Podkreślił też, że w ostatnich miesiącach w sektorze MŚP można było zauważyć dynamiczny wzrost finansowania. To znak, że wiele takich firm jest w niezłej kondycji finansowej. Drugim pozytywnym sygnałem jest brak zatorów płatniczych.
– Prognozy z przełomu marca i kwietnia zakładały olbrzymie zaburzenia płynności. Programy wsparcia z udziałem PFR, BGK i całego systemu bankowego kompletnie zmieniły zasady gry. Płynność polskich firm poprawiała się w stosunku do 2019 r. i to jest niesamowita sytuacja. Widzę wielu przedsiębiorców, którzy zwiększyli obroty i zysk. Potrafili wykorzystać pojawiające się szanse, mocno zwiększyli ekspozycję na rynkach zagranicznych. Po raz pierwszy staliśmy się największym dostawcą dla branży motoryzacyjnej w Niemczech – wyliczał Jarosław Jaworski, prezes Coface Poland, firmy, która jest autorem rankingu „Gazele Biznesu”.
Z tą diagnozą zgodził się Krzysztof Modrzewski, National Sales Manager w firmie Epson. Zaznaczył, że sektor MŚP dobrze poradził sobie z nietypową sytuacją, a strach przed głębokim kryzysem na szczęście nie znalazł potwierdzenia w liczbach.
Perspektywę przedsiębiorców przedstawił Przemysław Sztandera, prezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, laureat tegorocznej edycji rankingu.
– W 2020 roku wydaliśmy 48 decyzji o przyznaniu wsparcia i zwolnieniu inwestorów z płacenia podatku dochodowego. 29 z nich dotyczyło firm z sektora MŚP. Nowe projekty realizowały także firmy działające w najbardziej dotkniętych kryzysem branżach, jak gastronomia. Wszystko zależy od kondycji poszczególnych przedsiębiorstw. Firmy, które miały zgromadzone środki i planowały inwestycje, nie wstrzymały ich. Częściej decyzje o wstrzymaniu obserwowaliśmy u dużych przedsiębiorstw, natomiast przedstawiciele MŚP chcieli wykorzystać moment, by zwiększyć udział w rynku – wyjaśniał.

Ostatni rok uświadomił wielu menedżerom, jak bardzo potrzebne jest wdrożenie technologii w miejscu pracy. Taki wniosek nie zawsze jednak prowadzi do błyskawicznych decyzji i uruchomienia inwestycji. Żyjemy w dwóch światach. Mamy klientów, którzy chcą wdrażać kolejne projekty, ale wiele przedsiębiorstw działa w stanie niepewności i odkłada decyzje o nakładach na cyfryzację.
Wśród firm, które w trakcie pandemii mogły się rozwijać, były przedsiębiorstwa związane z cyfryzacją i automatyzacją, czyli procesami, które mocno przyspieszyły w ostatnich 12 miesiącach. Punkt widzenia tej branży przedstawił Konrad Jakubiec dyrektor do spraw rozwoju biznesu w firmie Mindbox, wdrażającej technologie usprawniające pracę w biurze.
– Ostatni rok uświadomił wielu menedżerom, jak bardzo potrzebne jest wdrożenie technologii w miejscu pracy. Taki wniosek nie zawsze jednak prowadzi do błyskawicznych decyzji i uruchomienia inwestycji. Żyjemy w dwóch światach. Mamy klientów, którzy chcą wdrażać kolejne projekty, ale wiele przedsiębiorstw działa w stanie niepewności i odkłada decyzje o nakładach na cyfryzację – mówił laureat Gazel Biznesu.
Tarcze zadziałały
Bez względu na branżę wiele przedsiębiorstw mogło przetrwać najtrudniejszy moment pandemii dzięki programom wsparcia. W ramach kilku projektów tarcz antykryzysowych do firm trafiło kilkadziesiąt miliardów zł w dotacjach i niskooprocentowanych pożyczkach. Kolejne programy pomocowe będą już skierowane do konkretnych branż, najbardziej dotkniętych pandemicznymi obostrzeniami.

Ubiegłoroczne tarcze musiały być zorganizowane szybko i sprawnie, a to wymusiło standaryzację. Jej konsekwencją było wypadnięcie z programu części potrzebujących firm, które z różnych względów nie spełniały kryteriów. Elementem, który można usprawnić, byłoby wyznaczenie indywidualnej ścieżki dla takich firm. Ona mogłaby być nieco dłuższa, ale pozwoliłaby na dokładniejszą weryfikację i udzielenie pomocy w uzasadnionych przypadkach.
– Ubiegłoroczne tarcze musiały być zorganizowane szybko i sprawnie, a to wymusiło standaryzację. Jej konsekwencją było wypadnięcie z programu części potrzebujących firm, które z różnych względów nie spełniały kryteriów. Elementem, który można usprawnić, byłoby wyznaczenie indywidualnej ścieżki dla takich firm. Ona mogłaby być nieco dłuższa, ale pozwoliłaby na dokładniejszą weryfikację i udzielenie pomocy w uzasadnionych przypadkach – zastanawiał się Przemysław Sztandera.
O tym, że kolejne wersje tarcz finansowych powinny być skierowane do konkretnych branż, przekonany jest też Jarosław Jaworski.
– Kolejne programy wsparcia powinny być bardzo punktowe i uzależnione od tego, jakie potrzeby mają poszczególne branże i firmy. Czas jest przeciwnikiem działania i trzeba znaleźć tu równowagę. Najbardziej dotknięte branże powinny dostać wsparcie lub formy pozwalające przekształcić biznes do funkcjonowania w innych warunkach, tak jak to się dzieje w handlu i przechodzeniu na e-commerce – mówił prezes Coface Poland.
Dodał również, że na tym etapie kryzysu trzeba też pamiętać o inwestycjach i zachętach dla przedsiębiorców, by czuli się bezpiecznie i chcieli lokować środki w nowych projektach.
Efektem towarzyszącym wdrożeniu programów pomocowych było przeniesienie wielu procesów do online, na co uwagę zwrócił Piotr Górski.
– Z perspektywy banku jako uczestnika programu tarcz finansowych ważne okazało się nie tylko dostarczenie środków do firm, ale też postęp technologiczny. Nasz kontakt z przedsiębiorcami odbywał się w ramach bankowości elektronicznej. Codziennie monitorowaliśmy, jak szybko można wysyłać wniosek, uzyskać odpowiedź, a następnie otrzymać środki. To pozwoliło nam zrobić krok naprzód w kontekście cyfryzacji – zauważył Piotr Górski.
Przyznał też, że firmy cały czas działają w dużej niepewności. Nie wiemy, jak długo potrwa pandemia ani kiedy będziemy mogli pozwolić sobie na otwarcie poszczególnych sektorów gospodarki, co oznacza, że mogą być potrzebne kolejne kroplówki dla firm, zwłaszcza w branżach najbardziej dotkniętych pandemią, takich jak turystyka czy gastronomia.
Błyskawiczna cyfryzacja
Dla branż, które dobrze poradziły sobie w nowej rzeczywistości, kluczowe było zorganizowanie pracy z wykorzystaniem narzędzi online. Wywołało to ogromny popyt na produkty i usługi związane z digitalizacją procesów.

Kolejne programy wsparcia powinny być bardzo punktowe i uzależnione od tego, jakie potrzeby mają poszczególne branże i firmy. Czas jest przeciwnikiem działania i trzeba znaleźć tu równowagę. Najbardziej dotknięte branże powinny dostać wsparcie lub formy pozwalające przekształcić biznes do funkcjonowania w innych warunkach, tak jak to się dzieje w handlu i przechodzeniu na e-commerce.
– Cyfryzacja niesie ze sobą zarówno zagrożenia, jak i szanse. Wiele przedsiębiorstw po okresie wahania zareagowało szybko i przestawiło się na działanie w przestrzeni cyfrowej. Ten proces wymaga elastyczności i szybkiego działania. Firmy, które nie wsiądą do pociągu odjeżdżającego w kierunku cyfryzacji, mogą mieć problem z utrzymaniem się na rynku – ostrzegał Modrzewski.
Doświadczenia firma Mindbox wskazują, że nawet w branżach, które mocno odczuły skutki pandemii, takich jak transport i motoryzacja, procesy cyfryzacji przyspieszyły, dając firmom nowe możliwości rozwoju.
– Szybko przeskoczyliśmy z fazy deklaracji do faktycznych nakładów wdrożeń. Wielu menedżerów przekonało się, że jeśli nie będą w stanie szybko zaadaptować się do platform wirtualnych, pracować i obsługiwać klientów w sposób rozproszony i znaleźć nowych kanałów dotarcia, to ich biznes może przestać funkcjonować. Rośnie nam coraz większa konkurencja, ale z perspektywy firm to oznacza większy wachlarz rozwiązań i większy wybór kompetentnych osób mogących przeprowadzać wdrożenia – otwarcie mówił Jakubiec.
Uczestnicy debaty zgodnie stwierdzili, że za cyfryzacją przedsiębiorstw musi iść cyfryzacja urzędów i instytucji państwowych. Jako dobre przykłady wskazywali sektor bankowy, gdzie proces digitalizacji przebiega na światowym poziomie.
– Przedsiębiorcy poradzą sobie z tym wyzwaniem bardzo dobrze i tego samego poziomu trzeba oczekiwać od administracji państwowej. Brak tej równowagi może sprawić, że nasze firmy mimo dobrej organizacji nie będą konkurencyjne w stosunku do podmiotów zagranicznych. Instytucje publiczne i legislacja muszą nadążyć za tym procesem – mówił Przemysław Sztandera.
Skleić łańcuchy dostaw
Dodatkowym wyzwaniem dla firm w pierwszej fali pandemii były zerwane łańcuchy dostaw, spowodowane regionalnymi obostrzeniami i zatrzymaniem pracy w wielu fabrykach na całym świecie. Część ekspertów spodziewa się, że globalne koncerny zdecydują się przenieść do Europy przynajmniej część produkcji.
– Polska może na tym skorzystać, Mamy dobrze wykształconych fachowców i wiele narzędzi wsparcia, jesteśmy atrakcyjnym rynkiem dla inwestorów. Przeniesienie tu produkcji przez duże koncerny sprawi, że będzie zapotrzebowanie na produkty i usługi dostarczane przez sektor MŚP. W ten sposób te firmy będą beneficjentami spodziewanej dywersyfikacji łańcuchów dostaw – prognozował prezes Pomorskiej SSE.
Jak zauważył Piotr Górski, argumentów za przeniesieniem produkcji do Europy przybywa.
– Z perspektywy przedsiębiorców zabezpieczenie bazy surowcowo-produkcyjnej jest ważniejsze niż pozyskanie jak najtańszego produktu, na który trzeba czekać bez pewności, że się go dostanie. Trzeba też wziąć pod uwagę, że koszt transport towaru z Chin znacząco wzrósł, przedsiębiorcy mają więc kolejny powód, by decydować się na zakupy lokalne – mówił przedstawiciel Banku Pekao.
Jarosław Jaworski dodał, że problemy z dostawami dotykają przedsiębiorców także dziś, bo nie wszyscy byli gotowi na tak duże ożywienie.
Mieć plan B
Wypełnienie luk w łańcuchach dostaw oraz otwarcie się na nowe rynki może być szansą dla polskich firm, także tych z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Eksperci podkreślali, że czas gospodarczych przemian może dać impuls do rozwoju.
– Dziś pewna jest tylko niepewność i trzeba to obrócić na swoją korzyść. Polscy przedsiębiorcy są bardzo odważnymi ludźmi. Znam wiele przedsiębiorstw, które zaczynały jako mikrofirmy, a dziś są dużymi organizacjami, bo wyszły na rynki zagranicznie. To kluczowy moment, w którym powinniśmy się otworzyć na eksport i szukać nowych rynków zbytu, bo one są bardzo pojemne. Jako producenci i dostawcy rozwiązań nie mamy się czego wstydzić – podkreślał Piotr Górski.
Podobne przemyślenia ma Konrad Jakubiec.
– W pandemii jako gospodarka radzimy sobie nieźle. To jest moment, w którym powinniśmy zacząć patrzeć rozwojowo i szukać dla siebie szans. Ostatni rok pokazał, jak wielką wartość ma dywersyfikacja i elastyczność, a my potrafimy ją zapewnić w wielu dziedzinach. Nasza firma funkcjonuje w świecie najnowszych technologii i wiemy, że nawet w tej dziedzinie nie powinniśmy mieć kompleksów – podkreślił business development director w firmie Mindbox.
Uważnie trzeba będzie śledzić też trendy dotyczące działań na rzecz klimatu, coraz ważniejszych w strategiach firm.
– Efektem ubocznym pandemii jest większe zainteresowanie społeczeństw i przedsiębiorców kwestiami ekologicznymi, poszukiwaniem niskoemisyjnych źródeł energii i innych rozwiązań ograniczających zanieczyszczenia. To kierunek, który obok cyfryzacji, e-commerce i dywersyfikacji łańcuchów dostaw będzie się szybko rozwijał w Polsce i na świecie – zaznaczył Krzysztof Modrzewski.
Jarosław Jaworski zwrócił z kolei uwagę na utrzymanie relacji i komunikację wewnątrz firmy, znacznie utrudnioną w czasie pandemii.
– Trzeba znaleźć formułę współpracy z pracownikami i partnerami. Przestaliśmy się widywać i socjalizować. Spotykamy się tylko wirtualnie, więc trzeba szukać równowagi, dbać o nowych pracowników i umiejętnie włączać ich w procesy – radził.
Wskazówkami dla przedsiębiorców podzielił się również podsumowujący debatę Przemysław Sztandera.
– Pandemia uświadomiła przedsiębiorcom, że są zjawiska, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć ani nawet sobie wyobrazić. Zachęcam przedsiębiorców, by przyjrzeli się swoim modelom biznesowym i stworzyli mapę ryzyka. Znajdźmy w naszych biznesach punkty, gdzie może się pojawić ryzyko, i przygotujmy plan B. Nawet jeśli te ryzyka dziś wydają się mało prawdopodobne, to będziemy na nie gotowi – zakończył prezes Pomorskiej SSE.




