Dystrybutorzy muszą czekać na elektrownie

Agnieszka Berger
07-12-2000, 00:00

Dystrybutorzy muszą czekać na elektrownie

Prywatyzacja spółek dystrybucyjnych zgodna z dotychczasowym harmonogramem wisi na włosku. Szanse na przejście w ręce inwestora w planowanym terminie ma już chyba tylko Górnośląski Zakład Elektroenergetyczny. Sprzedaż pozostałych dystrybutorów zostanie prawdopodobnie odłożona do czasu prywatyzacji dużych producentów prądu.

Do 15 grudnia minister skarbu państwa ma przygotować propozycje zmian w programie prywatyzacji sektora energetycznego. Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki, już od dawna zgłasza zastrzeżenia do sposobu prowadzenia przekształceń własnościowych w tej branży. Jego zdaniem, szybka wyprzedaż rynku reprezentowanego przez spółki dystrybucyjne może utrudnić lub wręcz uniemożliwić znalezienie inwestorów dla elektrowni. Dlatego, według szefa resortu gospodarki, należy spowolnić prywatyzację dystrybutorów prądu i przyspieszyć sprzedaż przedsiębiorstw wytwórczych.

Dystrybucja poczeka

Jeśli nowy program prywatyzacji branży uwzględni zastrzeżenia wicepremiera — a wszystko wskazuje na to, że tak się stanie — z pewnością opóźni się prywatyzacja ośmiu spółek dystrybucyjnych z północnej i centralnej Polski, tworzących tzw. grupę G-8. Wspólny przetarg na akcje zakładów energetycznych z Gdańska, Płocka, Kalisza, Koszalina, Słupska, Torunia, Elbląga i Olsztyna miał być ogłoszony na przełomie października i listopada.

— Mamy nadzieję, że rząd nie wstrzyma naszej prywatyzacji na tym etapie — mówił Roman Kuczkowski, prezes ZE Toruń, podkreślając, że dokapitalizowanie spółki przez inwestora jest alternatywą dla podwyżki cen energii.

Na sprywatyzowanie zgodne z harmonogramem liczyła też południowo-wschodnia grupa dystrybutorów (tzw. G-4), do której należą zakłady energetyczne obsługujące Zamość, Kielce i Radom, Lublin oraz Rzeszów.

— W ciągu najbliższych pięciu lat powinniśmy zainwestować około 200 mln zł więcej, niż jesteśmy w stanie wyłożyć bez pomocy inwestora — wyliczał Mieczysław Kwiecień, prezes ZEORK z grupy G-4.

Jego zdaniem, potrzeby inwestycyjne całej czwórki przekraczają możliwości finansowe spółek o 600-700 mln zł.

GZE ma szanse

Spółki dystrybucyjne zabiegały o niewstrzymywanie prywatyzacji, licząc, że wejście inwestora będzie lekarstwem na pogłębiające się problemy z płynnością finansową. W najtrudniejszej sytuacji jest pod tym względem Górnośląski Zakład Elektroenergetyczny, który — nie mogąc wyegzekwować należności od największych odbiorców (głównie PKP, kopalni i zbrojeniówki) — popada w coraz większe zadłużenie (głównie wobec PSE). Prawdopodobnie widmo bankructwa największego krajowego dystrybutora prądu (z około 12-proc. udziałem w rynku) i — a może przede wszystkim — dziury w tegorocznym budżecie powstrzymają rząd przed przerwaniem prywatyzacji GZE. Jeszcze przed końcem roku 25 proc. akcji śląskiej spółki powinno trafić w ręce szwedzkiego koncernu branżowego Vattenfall, który niedawno parafował umowę z MSP. Od niedawna Szwedzi deklarują udział w prywatyzacji producentów energii, zastrzegając jednak, że warunkiem jest zakup GZE.

Powolutku

A do sprzedania MSP ma niemało. Inwestora na razie doczekał się tylko Zespół Elektrowni Pątnów- -Adamów-Konin (38,5 proc. akcji należy do Elektrimu) i Elektrownia Połaniec — sprzedana w tym roku belgijskiej firmie Tractebel (25 proc. akcji i zobowiązanie do podwyższenia kapitału). Na przełom stycznia i lutego MSP planuje finał przedłużającej się prywatyzacji Elektrowni Rybnik.

Długa kolejka

Na swoją prywatyzacyjną szansę czekają elektrownie skupione w Południowym Koncernie Energetycznym (Blachownia, Halemba, Jaworzno III, Łagisza, Łaziska i Siersza), obciążone potężnymi kredytami inwestycyjnymi Opole (najnowocześniejsza i najbardziej zadłużona elektrownia w kraju, którą interesowała się hiszpańska Endesa) i walczący o sprzedaż euroobligacji Turów. Zgodnie z dotychczasowym harmonogramem, w nadchodzącym roku inwestora powinna dostać największa w kraju Elektrownia Bełchatów, której marzy się budowa nowego bloku o mocy ponad 800 MW. W 2001 r. Ministerstwo Skarbu Państwa planowało też sprzedaż do 80 proc. akcji niewielkiej Elektrowni Skawina. Na swoje pięć minut czekają też Kozienice (które chcą uczestniczyć w prywatyzacji kopalni Bogdanka), Dolna Odra (zainteresowana budową dużego bloku gazowego) i mocno podupadająca Stalowa Wola.

Agnieszka Berger

a.berger@pulsbiznesu.com.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Dystrybutorzy muszą czekać na elektrownie