Dywidendy z gier to melodia przyszłości

Mateusz Wojtala
23-05-2018, 22:00

W sytuacji, w której możne blue chipy zakręcają kurek z pieniędzmi, warto pod kątem dywidendy popatrzeć na najmodniejszą branżę

Wszystko wskazuje na to, że po raz pierwszy od 13 lat KGHM nie podzieli się zyskiem z akcjonariuszami. Na spółki sektora energetycznego też nie ma co liczyć, a większość banków płaci niewiele lub zgoła nic. Niewiele albo nic nie wypłacają też będący obecnie na fali producenci gier, ale to będzie się szybko zmieniać, bo firmy te mają coraz więcej pieniędzy, by nagrodzić tych, którzy w nie zainwestowali. Do tej pory tylko CD Projekt oddał część zysku za 2016 r., ale już za 2017 r. premii nie wypłacił. Wypłaci ją natomiast PlayWay, którego akcjonariusze muszą jeszcze formalnie przegłosować propozycję dywidendy w wysokości 2,38 zł na akcję.

Zobacz więcej

JEDYNAK: Model biznesowy PlayWaya, kierowanego przez Krzysztofa Kostowskiego, sprzyja regularnemu dzieleniu się zyskiem. W tym roku spółka będzie pozytywnym wyjątkiem w branży. Fot. Marek Wiśniewski

— Możliwe, że w niedalekiej przyszłości producenci gier z GPW zaczną regularnie dzielić się zyskiem. Obecnie jednak wypłata dywidendy jest niekoniecznie korzystna dla akcjonariuszy. Patrząc na dynamikę wzrostu rynku gier, inwestor ma więcej korzyści, kiedy spółka zatrzyma gotówkę i umiejętnie zainwestuje w rozwój i nowe projekty, ponieważ powinno to przełożyć się na cenę akcji oraz wyższe zyski kapitałowe akcjonariuszy — komentuje Tomasz Rodak, analityk Domu Maklerskiego BOŚ.

Model biznesowy, głupcze!

Zdaniem Żanety Marzec, analityka z Ipopema Securities, w niedalekiej przyszłości nie ma co liczyć na regularne dywidendy od producentów gier, bo jest to biznes charakteryzującysię brakiem przewidywalności przychodów oraz powtarzalności w zakresie wypracowywanej gotówki. Kluczem do corocznego dzielenia się zyskiem jest model biznesowy przyjęty w danej spółce. Na przykład PlayWay, który posiada szerokie portfolio gier, cechuje się relatywnie niskim poziomem nakładów inwestowanych w wiele mniejszych projektów jednocześnie i szybkim zwrotem z inwestycji. Taki model zapewnia w miarę powtarzalny napływ gotówki, dlatego spółka może sobie pozwolić na politykę dywidendową, która zakłada wypłatę co roku nie mniej niż 90 proc. jednostkowego zysku netto — oczywiście pod pewnymi warunkami.

— Z drugiej strony mamy natomiast spółki żyjące od projektu do projektu, jak 11 bit studios czy CD Projekt, które są narażone na ryzyko niepowodzenia jednej produkcji, przez co potrzebują poduszki bezpieczeństwa w postaci gotówki zostawionej w firmie. Gdy wejdą na etap kilku produkcji jednocześnie i wydawania gry co roku, pewnie zaczną regularnie dzielić się zyskiem — uważa Tomasz Rodak.

Rozczarowaniem był szczególnie brak dywidendy za 2017 r. ze strony CD Projektu, który rok wcześniej podzielił się zyskami z „Wiedźmina”, a świetne wyniki finansowe sugerowały, że tym razem powinno być podobnie. Analityk DM BOŚ tłumaczy, że ma to związek przede wszystkim z kończeniem gry „Cyberpunk”. Okres przed premierą jest zawsze najbardziej kapitałochłonny, najwięcej osób pracuje wtedy nad produkcją. Do tego dochodzi marketing, który zarząd, inaczej niż w przypadku „Wiedźmina”, chce sfinansować samodzielnie. A to wydatek rzędu kilkuset milionów złotych.

— Wydawałoby się, że CD Projekt, który zakończył rok ze stanem 650 mln zł zgromadzonych środków pieniężnych, ma wystarczające zasoby gotówki, aby dzielić się zyskami z akcjonariuszami, jednak zarząd postanowił inaczej. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w przypadku 11 bit studios. Po sukcesie „Frostpunka” można by oczekiwać wypłaty dywidendy z tegorocznych zysków, ale równie dobrze zarząd może zechcieć zostawić gotówkę w spółce w ramach poduszki bezpieczeństwa — mówi Żaneta Marzec.

Debiutant i stary maruder

Jako źródło regularnej dywidendy analitycy wskazują na Ten Square Games, producenta gier na urządzenia mobilne i giełdowego debiutanta sprzed dwóch tygodni. Zarząd zapowiada, że będzie rekomendował wypłatę do 75 proc. zysku netto, a spółka dzieliła się już nim z akcjonariuszami od 2015 r. Giełdowi inwestorzy muszą poczekać na zysk wypracowany w 2018 r. Model biznesowy Ten Square Games zakłada tworzenie dużej liczby gier, ale na urządzenia przenośne, które mają inny rozkład przychodów. W przypadku tradycyjnych gier segmentu premium większość przychodów generowana jest w okolicach premiery, a później następuje ich stopniowy spadek, podczas gdy gry mobilne mają zwykle dłuższy, trwający nawet pięć lat cykl życia, w którym generują stabilne, a czasami rosnące przychody. Jest jeszcze CI Games, który co prawda zanotował w 2017 r. ponad 5,5 mln zł zysku netto, ale wczorajsze walne zgromadzenie postanowiło przeznaczyć tę kwotę w całości na pokrycie strat z lat poprzednich. Obecnie spółka znajduje się w relatywnie trudnej sytuacji finansowej po premierze „Snipera 3” i zdaniem analityków nie ma co liczyć na wypłatę dywidendy w najbliższej przyszłości.

— Przykład CI Games pokazuje, że niepowodzenie jednej produkcji może zachwiać finansami spółki. Takie ryzyko istnieje również w przypadku 11 bit czy CD Projektu, chociaż jest ono stosunkowo niskie. Pokazały one już w przeszłości, że potrafią produkować wysokiej jakości gry i znają oczekiwania graczy. Nawet gdyby hipotetycznie „Frostpunk” okazał się niewypałem, to 11 bit dalej miałby zapas gotówki na 2-3 lata funkcjonowania i wydanie kolejnej gry. Tempo rozwoju zostałoby spowolnione, ale spółka by nie upadła. To samo tyczy się CD Projektu, które również ma solidną poduszkę bezpieczeństwa — zauważa Tomasz Rodak.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Wojtala

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dywidendy z gier to melodia przyszłości