Dziarski maluch

Rafał Kerger
15-10-2007, 00:00

reportaŻ Desant z FSO uratował mielecką legendę — Meleksa. Uratował, bo wyniuchał nie tylko interes, ale też pasję.

Plastikowy wózek elektryczny Melex, dawniej polski hit eksportowy, ma 36 lat. Jeszcze trzy lata temu w oczy poważnie zaglądało mu widmo definitywnego zaprzestania produkcji. Wstrzymano nawet montaż. Drugą młodość tchnęli w niego niegdysiejsi czołowi menedżerowie FSO.

— Panie, kiedyś to tu hulało. Dziś to taka większa manufaktura — kwituje pytanie o kondycję Meleksa jeden z wieloletnich pracowników zakładu w Mielcu.

Daj Boże, żeby każda manufaktura zatrudniała 120 pracowników. Produkowała na trzy zmiany i miała roczny obrót rzędu 24 mln zł oraz blisko milion zysku rocznie.

Małe, praktyczne wózki elektryczne powstały dla wygodnych amerykańskich golfistów. Nie musieli dźwigać na plecach worków z kijami ani drałować za piłką. Wygodnie podjeżdżali do miejsca, gdzie upadła. Ich produkcję zdecydował umieścić nad Wisłą amerykański biznesmen polskiego pochodzenia. Gwarantował ich odbiór i eksport do USA. Początkowo odmawiały mu wszystkie zakłady, aż wreszcie trafił do Mielca.

Wózki golfowe Melex zaczęto wytwarzać w 1971 r. Produkcja wybitnie eksportowa. Przynosiła socjalistycznemu państwu sporo dewiz. Początkowo pojazdy kupowali głównie Amerykanie — bywały lata, że szło tam 80 proc. produkcji. Europa oszalała na ich punkcie po salonie motoryzacyjnym we Frankfurcie w 1973 r., gdzie je zaprezentowano. Dzięki tym pierwszym sukcesom do końca PRL-u była to firma samograj.

W III RP Meleksa sprywatyzowano. Głównym udziałowcem została centrala handlu zagranicznego PZL. W 2003 r. PZL utraciła jednak linie kredytowe i zakład popadł w tarapaty. Na dwa miesiące stanął. 6 lutego 2004 r. sąd ogłosił upadłość i syndyk zaczął szukać nabywcy.

— Po roku dopięliśmy sprawę — mówi Maciej Motelski, dzisiaj zarządzający Meleksem, prywatnie od lat dobry znajomy nowych właścicieli zakładu Doroty i Andrzeja Tyszkiewiczów.

Motelski i Tyszkiewicz znają się z FSO. Założyciel Melex A&D Tyszkiewicz spółka jawna — Andrzej Tyszkiewicz — od 1990 r. do 1995 r. był dyrektorem generalnym FSO na Żeraniu, a potem chairmanem Centrum Daewoo, odpowiedzialnym za sprzedaż samochodów. Motelski zarządzał zaś Daewoo FSO kilka lat później.

— Kiedy powstało Melex A&D Tyszkiewicz, mieliśmy dwa problemy. Musieliśmy uzyskać odpowiednie certyfikaty, żeby spokojnie działać na rynkach unijnych i światowych. Natychmiast też chcieliśmy się uniezależnić od włoskiego dystrybutora, który dotąd niemal rządził firmą, bo przez jego ręce przechodziło 70 proc. sprzedaży — wspomina Motelski, prowadząc nas po schodach do hali produkcyjnej.

Tu karetka, tam karawan

Po dwóch latach mają ponad 25 dilerów. Dzięki nim są obecni na około 40 rynkach.

— Poczyniliśmy też pierwsze kroki, by odbudować pozycję w Rosji — zapewnia Motelski.

Wszystkie modele wózków montują ręcznie. Dużą część elementów zamawiają u kooperantów, najdalej 100 km od Mielca, by wspierać tutejszych wytwórców. Firma może wyprodukować 80 różnych modeli. Tyszkiewiczowie i Motelski postawili na hasło: „klient nasz pan”. Są meleksy terenowe — na przykład moro dla myśliwych, są długie, krótkie, z paką, bez paki, z baterią słoneczną uzupełniającą zasilanie oraz oczywiście — golfowe. Dwa lata temu powstały pierwsze meleksy policyjne — zaczęły śmigać po warszawskiej starówce. Komenda Stołeczna Policji na zakup dla patroli siedmiu „pojazdów ekologicznych z własnym napędem” wydała około 200 tys. zł.

— To było przetarcie. Nasza oferta zainteresowała także inne komendy — chwali się Motelski.

Od czasu panowania A&D Tyszkiewicz w Mielcu powstają również meleksy medyczne na potrzeby ratownictwa. Jednym z nich dysponuje wojewódzki szpital w Sosnowcu. Jest tutaj lądowisko dla śmigłowców. Meleksem ratownicy przewożą rannych wprost na oddział.

— Mamy też inne zamówienia od służby zdrowia. Zrobiliśmy pierwsze pojazdy do przewożenia zmarłych z oddziałów do kostnicy. Słowem, elektryczne karawany — opowiada Motelski.

Dzięki takiemu podejściu do klienta Tyszkiewiczom i Motelskiemu dość szybko udało się ocucić zapomnianą markę. Doszło nawet do tego, że jeden z ich wózków w ubiegłym roku obsługiwał pielgrzymkę papieża Benedykta XVI do ojczyzny.

Pod Giewontem

— Rozumiem, że desant z FSO zaaklimatyzował się w Mielcu? Ale pewnie czuje się pan jak w wesołym miasteczku? Tam robiliście poważne auta, tu produkujecie samochodziki — pytam zaczepnie gospodarza mieleckiej fabryki.

— Andrzej Tyszkiewicz pierwszy raz za kierownicę meleksa wsiadł po czterech miesiącach. Teraz mógłby zza niej nie wychodzić. Jeździł już m.in. do Kolbuszowej i z powrotem. Był również z meleksem w Zakopanem. Woził nim gazdę, nauczył go obsługi. A mógł się wybrać w takie podróże, bo meleksy mają homologację, dzięki czemu można je zarejestrować i wyjeżdżać nimi na drogę. To już nie zabawka — odpowiada Motelski.

Zabawą dla niego jest za to śledzenie i dopingowanie konstruktorów. Kiedy podchodzimy do ustawionego pośrodku hali modelu testowego, menedżer nie ukrywa podniecenia. Konstruktorzy sprawdzają tutaj — w tak zwanym praniu — nowe rozwiązania techniczne. Akumulatory, lepsze hamulce, diodowe reflektory, układają nowe wiązki kabli, bo każdy z 80 modeli ze względu na różnice konstrukcyjne ma je inaczej rozmieszczone.

— Teraz są zamontowane dwa rodzaje pedału gazu. Sprawdzamy, który jest wygodniejszy. Inżynierów i kadrę mamy świetną. Nie ma żadnego problemu — także z jakością. Część tych ludzi robiła kiedyś samoloty — a tam żartów nie było — uśmiecha się Motelski i wzbudza potakiwanie kilku pracujących mechaników.

Gwarancję na swoje wyroby Melex daje na dwa lata. Wiadomość ważna dla miłośników — w fabryce można zamówić części nawet do modeli sprzed 30 lat, tych bardzo prostych, zrobionych z blachy, pozbawionych oświetlenia. Tyszkiewiczowie i Motelski skupują też co poniektóre historyczne typy. W Mielcu ma powstać muzeum elektrycznego wózka. n

Mielec słynie z czterech kółek

Melex działa w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Euro-Park. Powstała w 1995 r., żeby zaktywizować region. Ulokowało się w niej 69 firm. Część z nich zasłynęła ostatnio z inicjatyw w branży czterech kółek. Oprócz reaktywacji meleksa powstają tu Cobry — małoseryjne, sportowe repliki oraz luksusowe auta sportowe Leopardy.

Tempo błyskawiczne

Nazwa Melex została kupiona od firmy z Nowego Yorku. Znak graficzny zaprojektował mielczanin, ten sam grafik, który wymyślił symbol CPN. Skonstruowaniem wózka zajął się Kazimierz Szaniawski z Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Mielcu.

— Mieliśmy trzy miesiące na skonstruowanie go i wypuszczenie pierwszego prototypu. W normalnym cyklu pracy zadanie nie do wykonania — wspominał potem.

Pierwszy prototyp był gotowy w 1970 r. W 1971 r. ruszyła oficjalna produkcja seryjna. Dziś Melex znów jest na czasie — ma certyfikaty QAD i ISO. W badaniach współpracuje z Naczelną Organizacją Techniczną. Jeden z nowszych modeli mielczan — XTR — w ubiegłym roku dostał godło Teraz Polska.

Elektryczne cacko w liczbach

37

km/godz Taką prędkość osiąga seryjny melex.

10

tys. sztuk Tyle meleksów wyprodukował zakład w 1974 r. Dziś fabryka wypuszcza ich 10 razy mniej.

15

tys. zł Mniej więcej tyle kosztuje najtańszy dziś model elektrycznego pojazdu.

Druga noga stoi w Przecławiu

Po przejęciu Meleksa Dorota i Andrzej Tyszkiewiczowie odkupili od syndyka Polskich Zakładów Lotniczych Mielec renesansowe fortalicjum szlacheckie w Przecławiu, przebudowane na pałac neogotycki. Jego historia sięga czasów Stanisława Ligęzy, który wzniósł pierwszy dwór drewniany i otoczył go ziemnymi wałami obronnymi. Dwór pozostawał w rękach Ligęzów do 1578 r. Potem jako posag Anny Ligęzianki przeszedł w ręce Koniecpolskich. Na miejscu drewnianego dworu Andrzej Koniecpolski wzniósł murowany, piętrowy i podpiwniczony pałac, który do dziś stanowi główny korpus gmachu. Tyszkiewiczowie przez dwa lata zmodernizowali obiekt. Urządzili w nim m.in. centrum konferencyjne, hotel, i restaurację.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Dziarski maluch